Starogard Gdański: Śledztwo z pałacem w tle

Dorota Abramowicz
G. Mehring
Prokuratura Rejonowa w Starogardzie Gdańskim zadecydowała o wszczęciu śledztwa w sprawie dotyczącej przekroczenia uprawnień przez wójta Stanisława Połoma i podległych mu urzędników gminy Starogard Gdański. Zawiadomienia o podejrzeniu przestępstwa przez urzędników gminy i osobiście wójta złożył 12 października br. Konrad Ber, właściciel pałacu w Sucuminie.

- Śledztwo toczy się "w sprawie", a nie przeciw konkretnym osobom - zaznacza Zbigniew Sulewski, zastępca prokuratora rejonowego w Starogardzie Gdańskim. - Postaramy się zamknąć je być może jeszcze w listopadzie, najpóźniej do końca roku.

Śledztwo prokuratorskie jest skutkiem trwającego od co najmniej czterech lat konfliktu między łódzkim notariuszem, który w 2002 roku zakupił secesyjny pałacyk w odległym kilka kilometrów od Starogardu Gdańskiego Sucuminie, a gminą, która mu ten pałacyk sprzedała.

W 2002 roku w zabytkowym budynku mieszkało 15 rodzin lokatorów - byłych pracowników tuczarni. Gmina, która od dawna próbowała pozbyć się zabytku, ostatecznie zgodziła się na obniżenie ceny z 750 tys. złotych do 200 tys. zł. W zamian Konrad Ber zgodził się notarialnie zwolnić gminę Starogard Gdański z obowiązku zapewnienia mieszkań dla najemców i zapewnić im inne lokale mieszkalne. Dziś w pałacu nie mieszka już żaden lokator.

- Zawarłem ze wszystkimi umowy na czas nieokreślony - twierdzi właściciel pałacu. - Ostatecznie dobrowolnie wyprowadziło się 14 rodzin, większość z nich otrzymała ode mnie pomoc finansową, łącznie 52 tys. zł. Jedna rodzina nie płaciła czynszu przez 20 miesięcy, lekceważyła kolejne wezwania do zapłaty i to sąd zadecydował o eksmisji.

Po opuszczeniu pałacu trzy rodziny zgłosiły się do gminy o przydział mieszkania.
Ostatecznie gmina dała mieszkanie w Kręgu wdowie z siódemką dzieci, w Koteżach państwu S. , a eksmitowanej rodzinie R. wynajęła za 500 zł miesięcznie lokal w Starogardzie Gd. Następnie prawnik gminny wystąpił do sądu o zwrot 100 tysięcy złotych (po 33 333 zł za każdą rodzinę) przez Konrada Bera.

Według prokuratora, w razie uznania, że urzędnicy gminni działali na szkodę interesu publicznego, może grozić im kara do trzech lat pozbawienia wolności. Wyrok skazujący oznaczałby także dyskwalifikację w pełnieniu obowiązków przez urzędnika samorządowego.

Tymczasem sprawujący od lat władzę w gminie wójt Stanisław Połom jest jedynym - bezkonkurencyjnym - kandydatem w nadchodzących wyborach samorządowych. - Mam nadzieję, że prokurator zadecyduje o umorzeniu śledztwa, stwierdzając, że nie popełniliśmy żadnego przestępstwa - twierdzi Stanisław Połom. - Najwyżej były to nieumyślne błędy.
- Dysponuję pismem, podpisanym przez wójta Połoma, że że gmina nie będzie wnosiła do mnie roszczeń w związku z przydzieleniem panu S. lokalu komunalnego - twierdzi Ber. - Zawiadomiłem prokuraturę, że wójt i urzędnicy, przyznając dwóm rodzinom mieszkania, choć nie mieli takiego obowiązku, działali na szkodę interesu publicznego.
Wójt Stanisław Połom nie czuje się winny.

- Jeśli popełniliśmy błędy, to nieumyślnie, w dobrej wierze - utrzymuje wójt gminy Starogard Gdański. - Rodziny te były na naszej liście, zresztą uznałem, że nie można zostawić bez dachu nad głową wdowy z siódemką dzieci! Jednak po przeanalizowaniu sprawy zadecydowaliśmy, że nie będziemy w procesie cywilnym żądać od pana Bera zwrotu wydatków poniesionych na mieszkanie pana S. Któryś z urzędników przeoczył kwestię pisma, w którym rezygnujemy z roszczeń. W ten sposób nasze żądania spadną do ok. 67 tys. złotych.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Konrad Ber
Jestem antykwariuszem obecnie na emeryturze, nigdy nie byłem prawnikiem.
o
obserwator
Jeśli jedną ze stron konfliktu, jest prawnik, to na odległość sprawa cuchnie. Uczciwość tej grupy zawodowej jest mocno wątpliwa.
Dodaj ogłoszenie