Sprawa waginy na Marszu Równości wraca po 4 miesiącach. Tym razem domniemaną „obrazą uczuć religijnych” zajmie się rzecznik dyscyplinarny UG

wieZaktualizowano 
Prokuratura wciąż prowadzi śledztwo dotyczące sprawy transparentu z tekturową kolorową waginą w koronie, jaki pojawił się na majowym Marszu Równości. Zdaniem przeciwników happeningu, obwieszona wstążkami konstrukcja „prześmiewczo” i wulgarnie nawiązywała do świąt oraz obchodów Bożego Ciała, a tym samym stanowiła obrazę uczuć religijnych. Teraz, po 4 miesiącach od incydentu, klub katolicki złożył na Uniwersytecie Gdańskim wniosek o postępowanie dyscyplinarne dla prof. Ewy Graczyk. - Nie przepraszam za waginę - odpowiada wykładowczyni.

O awanturze wokół tekturowej, kolorowej waginy w koronie, jaka pojawiła się na majowym Marszu Równości i zawiadomieniu, które do prokuratury skierowali przeciwnicy happeningu przekonujący, że znieważał on symbol religijny, więcej pisaliśmy tutaj.

Śledztwo w tej sprawie wciąż prowadzi prokuratura. Tymczasem na początku października głos w sprawie zdecydował się zabrać katolicki klub studencki, który złożył wniosek do rzecznika dyscyplinarnego na Uniwersytecie Gdańskim.

„Akademicki Klub Tradycji Katolickiej - PAX, organizacja studencka działająca na Uniwersytecie Gdańskim, złożyła do Rzecznika Dyscyplinarnego ds. Nauczycieli Akademickich wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec prof. Ewy Graczyk w związku z jej haniebnym i uwłaczającym godności nauczyciela akademickiego zachowaniem podczas tzw. Marszu Równości w Gdańsku (25 maja 2019 roku), gdzie wraz z innymi osobami trzymała transparent przedstawiający żeńskie organy płciowe eksponowane w sposób przypominający ten, w jaki katolicy czczą Najświętszy Sakrament wystawiony w monstrancji podczas procesji ulicznych.

- Jako studenci będziemy obserwować działania Uniwersytetu w tej sprawie, o co prosimy również przedstawicieli zainteresowanych mediów. O wszelkich istotnych aktualnościach w tej sprawie będziemy na bieżąco informować” - poinformował naszą redakcję Damian Szulc, przewodniczący Akademickiego Klubu Tradycji Katolickiej – PAX.

W załączonej do komunikatu obszernej treści wniosku cytowana jest m.in. prezydent Gdańska, Aleksandra Dulkiewicz, która komentowała, że incydent „poruszył” ją jako matkę na marszu będącą z dzieckiem i „jako osobę wierzącą”.

Czytaj także

Autorzy twierdzą, że prof. Ewa Graczyk w happeningu „nie występowała jako osoba prywatna, lecz jako pracownik Uniwersytetu Gdańskiego” i powołują się na relacje medialne:

- Każdy z tekstów różnił się od siebie. Wszystkie natomiast ukazywały zarówno ją [prof. Ewę Graczyk – dop. red.], jak i cały Uniwersytet Gdański w wyjątkowo negatywnym świetle. Szkody, jakie przyniosło wystąpienie prof. Graczyk wizerunkowi Uniwersytetu, całej społeczności akademickiej, ale także kulturze uniwersyteckiej są niepoliczalne oraz niestety w dużej mierze nieodwracalne – czytamy.

Skontaktowaliśmy się z uczelnią, która potwierdziła, że zawiadomienie dotyczące domniemanego obrażenia przez nią uczuć religijnych zostało złożone u rzecznika dyscyplinarnego.

- Zgodnie z odpowiednim przepisem art. 287 ust. 1 ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce dot. postępowań dyscyplinarnych, rzecznik dyscyplinarny w terminie do 3 miesięcy od otrzymania zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przewinienia dyscyplinarnego (w tej sprawie zatem do 3 stycznia 2020 r.), może postanowić o wszczęciu albo o odmowie wszczęcia postępowania wyjaśniającego. Sprawę Pani prof. Ewy Graczyk rozpatruje zatem obecnie rzecznik dyscyplinarny, który jest organem niezależnym i władze uczelni oczekują na wynik tego postępowania – wyjaśnia doktor Beata Czechowska-Derkacz, rzeczniczka prasowa Uniwersytetu Gdańskiego.

Czytaj także

Profesor Ewa Graczyk w rozmowie telefonicznej przyznaje, że o sprawie dowiedziała się od „Dziennika Bałtyckiego” i w odpowiedzi przesłała do redakcji swój obszerny komentarz:

„Jak pamiętamy, inżynier Mamoń, najbardziej lubił piosenki, które znał. Od małego słyszał, że jest lepszy, że wolno mu karcić żonę (gdy zupa jest za słona) a poza domem może zaliczać głupie suki masami. Wszystko kręci się wokół niego, bo jak powiedziała Mary Daly, gdy Bóg jest mężczyzną, inżynier Mamoń jest boski.

Czy patriarchat jest święty? Czy wyobrażenia i uprzedzenia patriarchalne wszechobecne w monoteistycznych religiach – judaizmie, chrześcijaństwie, islamie - są niezmiennie, po wieki, święte? Czy opozycja męskie i niemęskie, fallus i jego brak (pustka seksualna i symboliczna), jest nieprzekraczalna i święta? Czy nieobecność pozytywnie waloryzowanej, celebrowanej, kobiecości jest nieprzekraczalna i święta?

Obraża inżyniera Mamonia – a jego kawałek jest w nas wszystkich, Polakach i Polkach, katolikach i niekatolikach - obraz waginy, obraża symboliczne i seksualne nieposłuszeństwo kobiet.

Przypatrzcie się dobrze fotografiom: dwie z nich przedstawiają falliczne szeregi mężczyzn w czerni – polityków i biskupów. To oni nami rządzą, to oni prą ku katastrofie ekologicznej. A obok Orszak Królewskiej Waginy. Przypatrzcie się dobrze: to, co niesiemy, to na pewno nie jest monstrancja! O ile nie przyjmujemy – nieświadomie, emocjonalnie, dziecinnie – że tylko uwznioślona falliczność jest na wieki wieków święta, zobaczymy, że happening Królewskiej Waginy nie był żadną profanacją.

Do zacietrzewionych fundamentalistów, do zamkniętych w takiej czy innej klatce, nie mówię, bo to nic nie da. Mówię do Was, nie dość wolni, nie dość swobodni, liberałowie i liberałki! Pani Prezydent Dulkiewicz, redaktorko Olejnik (trzeba sprawdzić, nim się chlapnie), redaktorko Wielowieyska, kombatancie walk neoliberalnych, Erneście Skalski, redaktorze Beylinie, profesorze Przylipiaku, doktorze Jażdżewski, i wielu, wielu innych, rozpoznajcie Mamonia w sobie, nie bądźcie tak łatwo szantażowalni. Nie wpadajmy w symboliczno-sakralno-seksualną panikę!

Wolność to także praca nad automatyzmami, uprzedzeniami, rasizmami! Jeśli się przestraszymy, jeżeli nie będziemy strzec wolności także na obszarze symboliczno-artystyczno-genderowym, falliczne wojska, duchowne i świeckie, zamkną nas w ponurym świecie podręcznej.

Nie przepraszam za waginę.”

"Najświętszy sakrament zaprezentowany jako narządy rodne kobiety". Śledztwo ws. marszu równości w Gdańsku

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 9

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

B
Biolog

Na Boga, to nie wagina a wulwa! Nie mylmy pojęć, jeśli już słowa "pochwa" i "srom" wydają się być zbyt mało eleganckie.

a
abcd

Tęczowa zaraza nie zagraża Tobie. Twojej seksualności, bez Twojego świadomego udziału i zgody, nikt już nie zmieni. Ale ideologia LGBT zagraża Twoim dzieciom i w rzeczywistości homoseksualistom tylko o te dzieci chodzi. Jak znaleźć nowego partnera, gdy stary już się znudził, a populacja chętnych wynosi 1,5%? Czytaj więcej: "Komu zagraża tęczowa zaraza?"

G
Gość

Dziś wypłata, masz dość obecnej pracy na etacie, chcesz odrobinę zainwestować, wygodnie pracować zdalnie w domu i być bogatym, zarabiać powyżej 14.000zł zapisz sie dziś tu: zarobmilion.pl

Y
Y

Brawo dla tej Pani. Ma wielkie jaja.

G
Gość

Naprawdę dziwne to że pani tzw profesor nie rozumie że człowiek, każdy, a szczególnie na takim stanowisku powinien szanować wiarę, religię, tradycje innych ludzi i nie udawać że nic się nie stało.

Jeżeli miel to być jedynie środek wyrazu to jest on po prostu prostacki i nie przystoi osobie inteligentnej.

To nie było śmieszne, to nie było odważne, to nie było pokojowe ta wagina była poniżająca Kobiety i ludzi wierzących.

Przypomnę pani profesor że Kobieta to nie jest wagina, to narząd anatomiczny dzięki któremu się rodzimy ale kochamy sercem i rozumem czego zdaje się niektórym brakuje.

Wstyd to mało dla pani. Życzę, żeby pani istnienie nie było tylko już waginą, żeby ludzkie wartości były bliżej pani serca i cenniejsze od udawania odważnej ekscentyczki.

F
Filip Andrzej Stankiewicz

Kandyduję do Sejmu RP z jedynego ugrupowania, które spełniło wiele obietnic wyborczych dzięki czemu większości z nas Polaków żyje się lepiej. Jeśli uzyskam 13 października Twoje zaufanie zamierzam działać na rzecz wprowadzenia następujących zmian:

1 Ograniczenia biurokracji - na przykład usunięcia zbędnych i niejasnych przepisów prawa

2 Zmniejszenia obciążeń podatkowych

3 Dofinansowania i reformy służby zdrowia

Zamierzam również popierać wszelkie inicjatywy zmierzające do rozbudowy infrastruktury drogowej i innej, zajmę się oczywiście także sprawami zgłaszanymi przez obywateli. Będę również bronił suwerenności naszej Ojczyzny i wartości przekazanych nam przez naszych przodków.

Obniżenie podatków, dofinansowanie służby zdrowia, wybudowanie nowych dróg i innej infrastruktury będzie możliwe dzięki oszczędnościom, które będą efektem zmniejszenia biurokracji.

Propozycje konkretnych rozwiązań prawnych zmniejszających biurokrację postaram się wypracować we współpracy z niezależnymi ekspertami i oczywiście ludźmi PiS/Zjednoczonej Prawicy, ponieważ urzędnicy państwowi w Warszawie zostali w większości odziedziczeni po rządach SLD, PSL i PO i mogą nie chcieć lub nie umieć naprawić systemu, który tyle lat współtworzyli. Już teraz mogę napisać, że będę dążył do likwidacji części opłat, z których zyski są dość niewielkie, a obywatele tracą czas na ich opłacenie. Filip Andrzej Stankiewicz Kandydat PiS do Sejmu RP okręg 25 (obejmuje obszar Gdańska, Sopotu oraz powiatów gdańskiego, kwidzyńskiego, malborskiego, nowodworskiego, starogardzkiego, sztumskiego i tczewskiego) lista 2 miejsce 23 (przedostatnie).

W
Weneryt

Więcej takich wagin, a PiS przebije 50%

P
Polihistor

No, proszę, nawet kilka miesięcy nie przyniosło p. Graczyk otrzeźwienia ani cienia refleksji. Smutne, że sprawę musieli podjąć studenci - najwyraźniej nie ruszył się żaden z aktualnych pracowników UG, nie mówiąc o organach i strukturach, które powinny się poczuwać do obowiązku ochrony dobrego imienia uczelni (taka przynajmniej powinna im przyświecać motywacja). Nie czuję najmniejszego nawet związku z obecnym środowiskiem akademickim (o ile określenie to cokolwiek jeszcze oznacza) i z trwogą patrzę na to, kto dziś kształtuje umysły młodych ludzi (już i tak - w masie - kiepsko przygotowanych do KRYTYCZNEGO poznawania CZEGOKOLWIEK). I w niczym tu nie pomoże biologia, która niebawem i panią Graczy,k, i osoby jej podobne usunie z uniwersytetu. Bo kto niby przyjdzie na ich miejsce?

G
Gość

Zjeżdżają się z całego kraju na konkretną szwancparadę i próbują za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę ,wywołać jakiś skandal.Prawda jest jednak taka ,że w Polsce nikt ich nie dyskryminuje.Polacy -naród mądry toleruje wynaturzenia ale ich nie akceptuje.

Dodaj ogłoszenie