Sprawa szkoły w Kokoszkach. Apelują do kurator o przeprosiny i do związkowców, „żeby odpuścili”

Ewelina OleksyZaktualizowano 
Władze Pozytywnej Szkoły Podstawowej w Kokoszkach zorganizowały dziś konferencję prasową, podczas której odniosły się do ostatniej decyzji minister edukacji narodowej. Anna Zalewska ocaliła placówkę, bo uchyliła decyzję pomorskiej kurator oświaty, która stwierdziła nieważność powołania szkoły.

Poczucie ulgi i radość – te uczucia towarzyszyły dziś władzom Pozytywnej Szkoły Podstawowej w Kokoszkach. Ale było też sporo żalu- do kurator oświaty oraz związkowców z Solidarności, przez których, jak wskazywała dyrekcja, ostatnie miesiące należały do bardzo nerwowych dla całej społeczności szkolnej.

Minister edukacji w ostatni czwartek uchyliła decyzję pomorskiej kurator oświaty ws. unieważnienia powołania Pozytywnej Szkoły Podstawowej w Kokoszkach przez prezydenta Gdańska. A to oznacza, że placówka nadal może działać w obecnej formule. Czyli być prowadzona przez prywatny podmiot- Pozytywne Inicjatywy z Pucka. I choć minister wskazała, że tak jak uznała kurator, doszło w tym przypadku do naruszenia prawa, to nie można powołania szkoły unieważnić, bo nastąpiły już „nieodwracalne skutki prawne”- czyli zostały wydane świadectwa i awanse zawodowe nauczycieli. Te stałyby się nieważne, gdyby minister podtrzymała decyzję kurator, a szkołę powoływać trzeba by było na nowo. Mimo to związkowcy z „Solidarności” domagali się, by szkołę przejęło miasto.


Zobacz też: Wygrana batalia o szkołę w Kokoszkach. Placówka zostaje w rękach Pozytywnych Inicjatyw

W Pozytywnej Szkole wszyscy odetchnęli z ulgą.
-Dla nas ta sprawa od początku była jasna z punktu widzenia prawnego. By utrzymać decyzję kurator i przy okazji skrzywdzić dzieci, pani minister musiałaby to prawo złamać- mówił Piotr Szeląg, dyrektor zarządzający szkołą w Kokoszkach- Ubolewamy, że pani kurator zachowała się tak, a nie inaczej. Kurator powinien być osobą czuwającą nad dobrem uczniów, mieć wyobraźnię, wrażliwość i wiedzę, a nie być nastawionym na interes środowiska politycznego, z którego się wywodzi, czyli z „Solidarności”- dodał. Szeląg podkreślał, że cała sprawa „jest precedensowa w historii polskiej oświaty”. Dodawał też, że w przeciwieństwie do tego, co twierdzą związkowcy, Pozytywne Inicjatywom miasto szkoły nie przekazało. - Tu nie było wcześniej szkoły. Miasto wybudowało budynek, a my w nim powołaliśmy szkołę. Otrzymaliśmy zezwolenie na jej prowadzenie i to stało się przedmiotem sporu- mówił.

Arkadiusz Gawrych, szef Pozytywnych Inicjatyw wskazywał:- Mamy dwie niezależne opinie prawne, z których wynika, że gdyby decyzja kurator została podtrzymana, świadectwa i awanse zawodowe byłyby nieważne. Szkoła po prostu by nie istniała. Ministerstwo spojrzało na wszystkie aspekty sprawy, czego kurator nie zrobiła. Z tego powodu przez ostatnie trzy miesiące przeżyliśmy wiele dramatycznych sytuacji, baliśmy się, że decyzja zostanie podtrzymana. Mamy wielki żal i pretensje do pani kurator, że nie chciała się z nami spotkać, że nie ma na tyle odwagi cywilnej.

Władze szkoły wzywały pomorską kurator do przeprosin.- Pytamy kurator, czy jest gotowa publicznie przeprosić społeczność szkoły za swoje działania. Dla nas to bulwersujące, że kurator nie miała tu na uwadze dobra uczniów- powiedział Szeląg.

Od decyzji MEN przysługuje odwołanie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Może je złożyć „Solidarność”.
-Apelujemy do „S”, żeby odpuściła, żeby się zatrzymali. Jeśli znów skierują sprawę do sądu, to ten nikomu nie służący spór może trwać kolejnych kilka lat- mówił Gawrych.

Związkowcy jeszcze nie podjęli decyzji, czy odwołanie złożą. Ale decyzję minister nazywają „zaskakującą”.

- Komisja Międzyzakładowa Pracowników Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” w Gdańsku jako strona postępowania administracyjnego nie otrzymała jeszcze decyzji.Z mediów wiemy, że Pani Minister uchyliła decyzję Pomorskiego Kuratora Oświaty dotyczącą unieważnienia decyzji Prezydenta Miasta Gdańska ws. zezwolenia na założenie szkoły.

Decyzja Pani Minister jest dla nas zaskoczeniem, ponieważ szkoła powołana została z naruszeniem prawa.

Oczekujemy na pisemną decyzję wraz uzasadnieniem, którą będziemy uważnie analizować- napisała w oświadczeniu Bożena Brauer, przewodnicząca KMPOiW NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Zobacz: Pozytywna szkoła w Gdańsku. Briefing prasowy w sprawie unieważnienia decyzji przekazania placówki fundacji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 7

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

K
Krol KiK

Pierwsze pieniadze dostalem z Radia Wolna Europa. Oczywiscie brudne Deutschmarki. Za moje fraszki publikowane w Dzienniku Baltyckim, ktore polecialy w eter w RWE. Dziekuje mendom, ktore nie znaja naszych czasow, ze za odwage, ale nie taka falszywa Bolkowa Walesiasta placilo sie lbem, wywaleniem z pracy i wymuszona emigracja. Nie wiedzialem, ze rubryke w Dzienniku Baltyckim prowadzil zatwardzialy ubek- Lech Badkowski, ktorego Misiewiczem i partnerem seksualnym byl Donald Tusk. Przewijala sie tez zydowina niejaki klauzyperda Jacek Taylor, czyli krawiec. Do grona kapusiow dorzuce tez spaslego jak swinia za ubeckie kopiejki pseudoopozycjoniste- a pies go tracal, wszyscy wiedza o jakiego wszarza chodzi...

K
Krol KiK

Co za czasy nastaly. Zlodziejowi z PO juz ukrasc nie daja i jeszcze za to przeprosic nie chca.

W
Wyborca

Jak odpuszcza tutaj to otworzą puszkę Pandory w innych szkołach. Powszechna prywatyzacja oświaty!??

No passaran!

T
Toto

Pozytywne Inicjatywy jak zwykle bezkarne. Pewnie się to zmieni jak ich przyjaciel prezydent Adamowicz zostanie rozliczony ze swojej pracy. Ręka ręke myje, a do tego kłamstwo w żywe oczy i robienie z DZIECI maszynki do zarabiania pieniędzy. Wstyd. Na to idą nasze podatki.

m
milczą

a la kik, kasieńska czy bolek albo polihistor nie dostali przekazu dnia albo przelewu więc

R
Rodzic

Zrobili sobie kpinę z prawa. Szantażem można wszystko w tenkraju.

F
Falcone

Adamowicz ryzykował dobrem dzieci łamiąc prawo. Dziś szantażuje prawych: bo świadectwa byłyby nieważne i dzieci musiałyby powtarzać klasy!!!
Bezczelność tej mafii nie ma granic. Pokazali to już w maju 2015 gdy zaczęli psuć TK.

Dodaj ogłoszenie