Sprawa śmiertelnego pobicia Sebastina Preissa. Czy policjanci z Pucka trafią za kratki?

Roman Kościelniak
Zgubili płytę CD z zapisem monitoringu ze stacji paliwowych, teraz mogą za niedopełnienie obowiązków trafić na 3 lata za kratki. Co grozi policjantom z Pucka, którzy zapodziali gdzieś istotny dowód w sprawie śmierci Sebastiana Preissa?

Sprawa ma związek z dochodzeniem po śmierci Sebastiana Preissa, który 15 sierpnia 2010 roku został zabity przez dwóch ochroniarzy. Do zdarzenia doszło rankiem w jednym z przejść na plażę we Władysławowie. Sprawcy, uciekając samochodem, zatrzymali się na stacjach paliwowych w Rumi oraz w miejscowości Olsze.

Postępowanie dotyczące zaginionych płyt wszczęła Prokuratura Rejonowa Gdańsk- Wrzeszcz po tym, jak Jerzy Preiss, ojciec zabitego i oskarżyciel posiłkowy w zakończonym niedawno procesie, złożył u prokuratora generalnego skargę na działania śledczych w Pucku.

- Na ciele syna był widoczny wyraźny odcisk buta - mówi Jerzy Preiss. - Zapis monitoringu miał pomóc stwierdzić, jakie obuwie mieli na nogach oskarżeni. Dzięki temu byłoby dokładnie wiadomo, który z nich kopał leżącego Sebastiana.

Andrzej Seremet, prokurator generalny, zgodził się z ojcem zabitego, że w śledztwie popełniono wiele błędów. Wśród nich wylicza odstąpienie od przeprowadzenia wizji lokalnej przez Prokuraturę Rejonową w Pucku, co zostało dokonane dopiero w kwietniu 2013 roku. Kolejnym uchybieniem jest utracenie płyt CD z zapisem monitoringu. Stwierdzono, że w początkowej fazie śledztwa puckim policjantom przekazali je funkcjonariusze Komisariatu Policji w Pelplinie. Jednak ten materiał dowodowy w niewyjaśnionych okolicznościach zaginął.

Andrzej Seremet polecił prokuratorowi apelacyjnemu w Gdańsku doprowadzenie do wszczęcia śledztwa w sprawie niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy puckiej policji. - Sprawę przekazaliśmy do Prokuratury Okręgowej - informuje Mariusz Marciniak, rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku. Jak dodaje Grażyna Wawryniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej, dochodzenie prowadzą śledczy z Gdańska Wrzeszcza.

- Akta trafiły do nas niedawno - zastrzega Jolanta Janikowska-Matusiak, szefowa Prokuratury Rejonowej we Wrzeszczu. - Wszczęliśmy postępowanie w sprawie zaniechania obowiązków. Decyzja, czy zostaną wszczęte dochodzenie przeciwko komuś i czy zostaną postawione zarzuty, zapadnie później.

Dla funkcjonariusza publicznego, który nie dopełnił obowiązków, kodeks karny przewiduje karę do trzech lat pozbawienia wolności

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Belchatowski Kaszub

Jesli byl wyrazny odcisk buta na ciele ofiary to stosujac pewien alegorytm mozna ustalic dokladny rozmiar kamasza. Moze sie zdarzyc ze obaj sprawcy maja ten sam rozmiar kopyta, tak jak i prymitywne mozgi ale w przypadku obuwia jest to malo prawdopodobne. Wtedy sprawca jest jak na widelcu. Albo ktos nie mysli albo mu zwisa a moze nawet wzial lapowke jak "gapowaci" policjanci z Pucka, ktorzy juz dawno powinni poleciec na zbity ryj.

s
sprawiedliwa

BRAWO!!!!! dla rodziny Sebastiana ,że walczą o prawdę po trupach....sama zrobiła bym wszystko szla gdzie się da nagłośniła jak się da by więcej nikt takich błędów nie popełnił.To zbyt ważny dowód w sprawie,żeby mógł ot tak po prostu zniknąć w końcu to nie widmo...POWODZENIA!

Dodaj ogłoszenie