reklama

Spełnili marzenie małego Nataniela. Zmagający się z chorobą chłopiec stanął za sterem Daru Pomorza - w prawdziwym rejsie

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Dar Pomorza przeniósł się na dwa tygodnie do stoczni. W czasie rejsu Białej Fregaty, jej drugim kapitanem był zmagający się z ciężką chorobą sześciolatek, Nataniel Kobierowski. Chłopiec marzył, by stanąć za sterem żaglowca. Paweł Jóźwiak
Dar Pomorza został odholowany do Gdańskiej Stoczni Remontowej na konieczny remont. Drugim kapitanem "Białej Fregaty" w czasie tego rejsu był sześcioletni Nataniel, podopieczny Fundacji Mam Marzenie.

Sześcioletni Nataniel Kobierowski od urodzenia zmaga się z ciężką, genetyczną chorobą. Dzięki współpracy Narodowego Muzeum Morskiego i Fundacji Mam Marzenie, Nataniel, prawdziwy wilk morski, mógł stanąć za sterem żaglowca. Chłopiec został drugim kapitanem Daru Pomorza, w czasie rejsu statku muzeum (oddział Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku) do stoczni.

- Mamy w Muzeum takie powiedzenie, że najbardziej lubimy samych siebie, a potem prawdziwych pasjonatów. Sześcioletni Nataniel Kobierowski jest entuzjastą żeglarstwa, który kocha statki, równie mocno jak my – mówi dr Robert Domżał, dyrektor NMM. - Podopieczny Fundacji „Mam Marzenie” jest dzieckiem niezwykłym, bo od urodzenia zmaga się z ciężką chorobą genetyczną. Lista dolegliwości z nią związanych jest bardzo długa, ale tego dnia nikt o niej nie pamiętał. Nataniel doskonale wypełnił obowiązki drugiego kapitana i razem z załogą Daru Pomorza przeprowadził żaglowiec z nabrzeża przy gdyńskim Skwerze Kościuszki do Gdańskiej Stoczni Remontowej.

„Biała Fregata” zmienia miejsce postoju raz na dziesięć lat, więc rejs jest wydarzeniem historycznym w dziejach żaglowca. Dar Pomorza spędzi w stoczni dwa tygodnie. W tym czasie oczyszczone oraz pomalowane zostaną podwodne fragmenty kadłuba, wymienione będą blachy poszycia, pomalowane zostaną ornamenty na dziobie i rufie, wykonany zostanie remont monitoringu i sygnalizacji pożarowej, a także elementów mechanicznych, m.in.: pomp i zawiasów.

Prace na Darze Pomorza będą kosztowały w sumie ponad 969 tys. złotych brutto.

W NMM podkreślają, że spełnienie marzenia Nataniela Kobierowskiego nie byłoby możliwe bez pomocy Polskiego Rejestru Statków i Urzędu Morskiego w Gdyni oraz Towarzystwa Przyjaciół Narodowego Muzeum Morskiego, a także współpracy NMM z Gdańską Stocznią Remontową.

- Kiedy za dwa tygodnie Dar Pomorza powróci do gdyńskiego nabrzeża, będzie na pewno bezpieczniejszy, a jego zwiedzanie będzie dla naszych gości bardziej komfortowe. Mamy nadzieję, że po remoncie, jednym z pierwszych naszych gości będzie Nataniel, którego entuzjazm i apetyt na życie podziwiamy i pod którego urokiem pozostaniemy na zawsze - informuje Aleksandra Pielechaty z NMM.

POLECAMY w SERWISIE DZIENNIKBALTYCKI.PL:

Żłobki tylko dla szczepionych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie