Spędzanie niedziel na zakupach osłabia kondycję polskich rodzin [KOMENTARZ]

Mariusz Szmidka
Nie jestem zwolennikiem wprowadzania ustawowego zakazu handlu w niedzielę, bo wybór modelu życia jest wolnym prawem każdego z nas. Ale ograniczenie godzin handlowania w niedzielę z radością bym poparł. Bo dzięki temu pracownicy dużych marketów choć część tego świątecznego dnia będą mogli spędzić z rodziną.

Rozumiem twarde i niezmienne stanowisko Solidarności, która od lat wskazuje, że niedzielny handel ma destrukcyjny wpływ na życie wielu rodzin. Mają rację. Bo, niestety, wyjazd do wielkomiejskich galerii handlowych na zakupy stał się dla wielu Polaków nowym obyczajem, ulubioną rozrywką i sposobem na spędzanie wolnego czasu w niedziele. Taka przemiana społeczna spłyca relacje rodzinne, osłabia je. A w przypadku katolików nie jest w zgodzie z trzecim przykazaniem. Przecież w czasach przyspieszonego tempa życia bardzo potrzebujemy niedzielnego święta i wypoczynku. To powinien być czas świętowania, bycia ze sobą, wspólnego spaceru, zwyczajnej rozmowy albo wyprawy do kina czy teatru.

Czytaj również: Czy będzie zakaz handlu w niedziele? NSZZ Solidarność nadal postuluje

Dlatego zdziwiło mnie, że Prawo i Sprawiedliwość, które do tej pory pomysł ograniczenia handlu w niedzielę popierało, teraz, gdy jest u władzy, zmieniło punkt widzenia na ten problem.

Już nie chce go ograniczać, ale jeszcze więcej na nim zarobić, wprowadzając podatek handlowy. Najwyżej opodatkowany ma być przychód ze sprzedaży detalicznej prowadzonej w soboty oraz niedziele. Ministerstwo Finansów, które w tym tygodniu przedstawiło szczegółowe założenia, chce, by w te dni sprzedawcy odprowadzili do skarbówki 1,9 proc. utargu. Najbardziej uderzy to w duże supermarkety i stacje paliw. Na szczęście danina ominie rodzinne sklepiki ze względu na wysoką kwotę wolną od podatku (1,5 mln zł miesięcznie). Według założeń, z tego podatku ma się uzbierać dodatkowo 2 mld zł dochodu do budżetu państwa i będzie to jednym ze źródeł finansowania programu „500 plus”.

To oczywiste, że rząd usilnie szuka dochodów na zrealizowanie swoich obietnic przedwyborczych. Ale czasami warto przeanalizować, czy twarda ekonomia nie osłabi kondycji polskich rodzin. I czy nowy podatek handlowy nie przełoży się na podwyżkę cen artykułów w marketach i w efekcie uderzy Polaków po kieszeni. Niestety, jest mało prawdopodobne, by podatek sprawił, że sklepy same zrezygnują z otwierania placówek w niedzielę.

Wiem, że sposób świętowania i spędzania niedziel każdy wybiera według własnych kryteriów. Szanuję to. Zachęcam tylko do zastanowienia się, czy niedzielne zakupy nie burzą rodzinnych więzi, i czy tą nową świecką tradycją nie dajemy sobie skomercjalizować ważnego fragmentu naszego życia.

mariusz.szmidka@polskapress.pl

Mistrz Błachowicz liczy na nokaut!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

X
XYZ
PiS aby dotrzymać danego słowa "500 plus" chce jakoś zarobić i dlatego pojawia się jakoś to 1,'9.
Komu się nie będzie podobało to może nie otwierać marketu w niedzielę ani też iść do marketu
na zakupy w tym dniu. Co lepszego można by tu wymyślić? A poza tym to ciekawe, że w poprzedniej
kadencji nikt o tym wszystkim - łącznie z Panem redaktorem - tak intensywnie nie myślał.
Jak to dobrze, że wynik wyborów tak wstrząsnął uśpionymi mózgownicami rządzących i piszących.
Dodaj ogłoszenie