Spalarnia? Byle nie u nas!

    Spalarnia? Byle nie u nas!

    Dorota Abramowicz, Kazimierz Netka

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    W Wiślince o projekcie wybudowania spalarni odpadów wiedzą już prawie wszyscy. Paweł Adamczyk macha z daleka ręką i wskazując na niedalekie budynki rafinerii, a potem w kierunku hałdy fosfogipsów, mówi: - Pani popatrzy, truje nas wszystko.
    Otylia Gąsior, której dom przy ul. Benzynowej znajduje się zaledwie pół kilometra od planowanego miejsca lokalizacji spalarni, o budowie dowiedziała się w niedzielę.
    - Wychodząc z kościoła, usłyszałam, jak dwie panie z Wiślinki opowiadały, że prawie na pewno nam to obok postawią - wzdycha pani Otylia. - To od nich dowiedziałam się, że jakieś zebranie było.

    - Mamy złe doświadczenia - dodaje Paweł Gąsior, syn pani Otylii.
    - Zapewnienia, że wszystko będzie ekologicznie, na miarę XXI wieku, słyszeliśmy już przy budowie oczyszczalni Wschód. A latem tak śmierdzi, że wytrzymać trudno. Trzy gospodarstwa zostały w okolicy, w trzech męczą się ludzie. Miasto powinno wykupić ziemię, jeśli chce w jednym miejscu lokalizować tego typu zakłady.

    Spalarnia śmieci, zwana oficjalnie (i nieco zawile) regionalną instalacją do termicznego przekształcania energetycznej frakcji odpadów komunalnych, będzie rocznie unieszkodliwiać nawet 200 tys. ton odpadów! To prawie połowa śmieci wyprodukowanych w ciągu roku na Pomorzu. Do zakładu mają trafiać odpady z Trójmiasta, a także z Żuław oraz m.in. z powiatów gdański ziemski, Starogard Gdański, Tczew, Kościerzyna.
    1 3 4 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo