Sopot: W pobliżu dworca ma stanąć drugi hotel

Kamila Grzenkowska
Na terenach przydworcowych ma się pojawić nowoczesna, lekka zabudowa, niestylizowana na zabytkową
Na terenach przydworcowych ma się pojawić nowoczesna, lekka zabudowa, niestylizowana na zabytkową Tomasz Bołt
Do bardzo gorących i jednocześnie mało owocnych można zaliczyć poniedziałkowe spotkanie komisji ds. architektury i urbanistyki Rady Miasta, które odbyło się w sopockim magistracie. O zagospodarowaniu terenów przydworcowych z radnymi chciało porozmawiać ponad 50 mieszkańców.

Sopocianie w zasadzie od samego początku przerywali wystąpienia urzędników i zasypywali ich dziesiątkami pytań. Radni, członkowie komisji organizującej dyskusję, większość czasu biernie przysłuchiwali się pytaniom. W roli prowadzącego spotkanie wystąpił natomiast Bartosz Piotrusiewicz, wiceprezydent Sopotu.

Sopocianie po raz kolejny (pierwsze spotkanie w tej sprawie odbyło się 1 lutego) dali do zrozumienia, że obawiają się architektury budynków, które pojawią się na terenach przydworcowych. Urzędnicy nie ukrywali natomiast, że czekają na propozycje inwestorów.

- Ale czy nie można zorganizować konkursu, ogólnopolskiego lub międzynarodowego, na wygląd tych obiektów? - padało wielokrotnie pytanie.
Bartosz Piotrusiewicz tłumaczył, że na obecnym etapie negocjacji jest to niemożliwe. Podkreślał też, że nie można zakładać, że inwestor zaproponuje projekt, który okaże się "potworkiem".

- Szukamy dobrej architektury, która będzie bronić się w czasie - mówił wiceprezydent.
Piotr Meler, wiceprzewodniczący Rady Miasta, dodał, że ostatecznej koncepcji i tak można się przeciwstawić.

Danuta Zasławska, miejski konserwator zabytków, przyznała tymczasem, że na terenach przydworcowych ma się pojawić nowoczesna, lekka zabudowa, niestylizowana na zabytkową. O szczegółach trudno na razie jeszcze jednak mówić, ponieważ nie ma gotowego projektu.

Prawdziwą burzę wywołał jednak wiceprezydent Sopotu, gdy zaczął tłumaczyć, dlaczego miasto nie powinno i nie może wycofać się z prowadzonych już negocjacji. - To wiąże się z odszkodowaniami. Stracilibyśmy wiarygodność jako partner do interesów - tłumaczył Piotrusiewicz.

Mieszkańcy ripostowali, że zależy im na ładnym wyglądzie terenów dworca i odszkodowania nie są dla nich najważniejsze. Na zakończenie prawie trzygodzinnej dysputy radny Kazimierz Jeleński złożył zapewnienie, że mieszkańcy będą na bieżąco informowani o toczących się procedurach.

Tereny przydworcowe, które czekają zmiany, to powierzchnia ok. 17 tys. metrów kw.
Dzięki inwestycji, która ma zostać przeprowadzona w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego (w ten sposób wybudowano Centrum Haffnera), miasto stanie się właścicielem nowego układu drogowego w tym miejscu - czyli dwóch rond i przejazdu podziemnego. Pod ziemią ma powstać także parking na ok. 270 miejsc.

Naprzeciwko hotelu Rezydent stanąć ma hotel o podobnej wysokości, ale niższym standardzie.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
PRL

tłumaczenie wiceprezydenta żenujące - jak nie potrafi rozmawiać z biznesmenami bez wchodzenia im w tyłek, niech poszuka sobie innej pracy, bo chyba za miękki jest.

O
Obserwator

Jak zwykle rządzący robią co chcą nie licząc się z opinią ludzi. Sopot nie potrzebuje aby robić z niego Nowy Jork, niektórzy zarobią w ten sposób pieniądze ale miasto straci swój urok.