Sopot: TOPtrendy 2013 za nami: Festiwalowe charyzmy i...

    Sopot: TOPtrendy 2013 za nami: Festiwalowe charyzmy i chimery [RECENZJA, ZDJĘCIA]

    Ryszarda Wojciechowska

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Sopot: TOPtrendy 2013 za nami: Festiwalowe charyzmy i chimery [RECENZJA, ZDJĘCIA]
    1/14

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Karolina Misztal

    Festiwal TOPtrendy 2013 za nami. Jak na sopockiej scenie wypadli występujący na niej artyści?
    Pierwszy wieczór festiwalu należał do artystów topowych, z różnym dorobkiem i z różnych światów muzycznych. Tych, którzy w ciągu minionych 12 miesięcy sprzedali najwięcej płyt. Zwycięzcą okazał się Artur Andrus, a jego "Piłem w Spale..." śpiewała cała Opera Leśna. W grupie topowych znalazły się też zespoły Hey, Coma i Kazik na Żywo oraz Maria Peszek, Ania Dąbrowska, Kamil Bednarek, Andrzej Piaseczny i raper Donatan.
    Widownię, jak za starych lat, najbardziej rozkołysał jeden z najmłodszych artystów - Bednarek. Ale najbardziej elektryzowała Maria Peszek, jedyna w swoim rodzaju. Kiedy Peszek występowała, to Katarzyna Nosowska wyszła z garderoby, żeby jej posłuchać. Mimo że sama przygotowywała się do koncertu. Peszek pożegnała się z publicznością po swojemu, mówiąc: - Polsko, dziękuję ci za to, że tak bardzo pokochałaś Jezusa.

    Kasia Nosowska wystąpiła z zespołem Hey w podwójnej roli, jako topowa artystka i z koncertem jubileuszowym (Hey to już 20 lat). Nosowska świętować nie lubi. Ale tym razem się złamała. I dobrze, bo można się było przekonać, że ich przeboje są jak wino. Nie starzeją się, nie wietrzeją i nie ulatują z pamięci.

    O ile Peszek i Nosowska to artystki z charyzmą, o tyle Kazik swoją charyzmę rozmienia ostatnio na chimery. Już na próbie miał muchy w nosie, kiedy ćwiczono moment wręczenia mu nagrody. Widząc, że z nagrodą wychodzi do niego dziennikarz radiowy, odwrócił się na pięcie i wyszedł. W trybie awaryjnym zaproszono więc do wręczenia Tomka Lipińskiego - artystę znanego i uznanego. Ale i to nie pomogło. Lipiński wyszedł na scenę ze statuetką, żeby powiedzieć, że Kazik jej nie przyjmie i że on to nawet rozumie. Ale czy rozumieją to fani Kazika?

    To prawda, że artysta od lat manifestuje niechęć do festiwali i nagród. Że wcześniej odmawiał przyjazdu na TOPtrendy. Ale tym razem przyjechał. Zaśpiewał swój stary przebój o artystach, wziął honorarium, ale na nagrodę się wypiął, przepraszam za słowo. A to tak, jakby się wypiąć na fanów. Bo to nagroda za liczbę kupionych przez nich płyt.

    Pierwszego dnia obchodzony był też drugi jubileusz, 25-lecie zespołu Big Cyc. Koncert był jak jajko z niespodzianką. Wyskakiwali z niego a to Szymon Majewski ze sparodiowanym prezydentem Komorowskim a to niejaka Patrycja Pająk, wokół której w festiwalowych kuluarach kłębił się największy tłum fotoreporterów.

    W drugim dniu festiwalu najpierw publiczność wybierała największy przebój roku. Zabawa na widowni rozkręciła się na całego, potwierdzając starą zasadę, że lubimy to, co już znamy. Zwyciężyła grupa Enej i jej "Tak smakuje życie". Im smakuje coraz bardziej, bo w szybkim tempie pną się na szczyt.

    Konkurs trendy też miał swoje emocje. Zawsze czeka się na to, co nowe i jeszcze nieznane i na narodziny kolejnej gwiazdy. Tym razem konkursowe emocje były podsycane udziałem dwóch aktorów ze swoimi zespołami: Arkadiusza Jakubika i jego Dr. Misio oraz Tomasza Karolaka z Pączkami w Tłuszczu.

    O ile Jakubik podczas festiwalu chętnie rozmawiał z dziennikarzami, to Karolak stał się nieuchwytny. Tak bardzo, że na próbę wysłał... zastępcę, który markował jego stanie przy mikrofonie. Jakubik, pytany na konferencji, dlaczego aktor, który ma w dorobku tak świetne role, jak w "Drogówce" czy "Domu złym", stanął do konkursu, odparł: - Chciałbym, żeby jak najwięcej osób usłyszało o Dr. Misio. I usłyszało. A Dr Misio wyjechał z Sopotu z nagrodą dziennikarzy. Z czym wyjechał Tomasz Karolak? Być może z myślą, że śpiewać każdy może, ale nie każdy powinien. Tego jednak nie wiemy.

    W konkursie trendy, tym razem, nie było mocnego faworyta. Zwyciężył Sebastian Riedel z zespołem Cree, syn Ryszarda Riedla z Dżemu. Syn poszedł w ślady ojca. Tyle że ma swoją maksymę, która brzmi: "Żeby żyć, trzeba grać. Żeby grać, trzeba żyć". Ostatni dzień festiwalu należał, jak zwykle, do satyryków i kabaretów.

    Treści, za które warto zapłacić!
    REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


    Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Błąd !!

    Proszę to poprawić (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 24 / 27

    DONATAN NIE JEST REAPEREM, A PRODUCENTEM MUZYCZNYM !!! Nie kompromitujcie się !!!!

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo