Sopot: Sędzia molestował, ale w granicach prawa?

Łukasz KłosZaktualizowano 
Sędzia Andrzej W. Sądu Rejonowego w Sopocie naruszył nietykalność cielesną, ale do molestowania pracownicy nie doszło - do takiego wniosku doszli śledczy z Prokuratury Okręgowej w Olsztynie, badający jeden z wątków konfliktu w sopockim Sądzie Rejonowym.

- Ustalono, że jego gesty nie miały jednoznacznego podtekstu seksualnego - tłumaczy Mieczysław Orzechowski, rzecznik prasowy olsztyńskiej prokuratury.

Sopot: Mobbing w Sądzie Rejonowym?

Prokurator zaznacza, że w polskim prawie nie ma jednoznacznej definicji tego, co należy uznać za molestowanie. Podkreśla przy tym, że aby czyn mógł być uznany za doprowadzenie do "innej czynności seksualnej", musiałoby dojść do kontaktu płciowego między napastującym a pokrzywdzoną, a przynajmniej do dążenia do zaspokojenia płciowego przez napastnika.

- Wszystko wskazuje, że w tym przypadku tak nie było - podkreśla Orzechowski. - Gesty w rodzaju pogłaskania po głowie czy poklepania po plecach co prawda mogą budzić sprzeciw osoby, która może je w konsekwencji uznać za naruszenie nietykalności cielesnej, ale nie muszą mieć jednoznacznie seksualnego charakteru - dodaje rzecznik.

Śledczy zbadają nieprawidłowości w Sądzie Rejonowym w Sopocie

Umorzenie nie jest jeszcze prawomocne. Jak poinformował prok. Orzechowski, pokrzywdzona złożyła zażalenie na prokuratorskie postanowienie.

Z rozstrzygnięciami śledczych nie zgadza się też... sędzia W.:

- Jestem zadziwiony twierdzeniem olsztyńskich prokuratorów. Zastanawia mnie, na jakiej podstawie ustalili, że doszło do jakiegokolwiek naruszenia nietykalności cielesnej tej pani przeze mnie - mówi sędzia. - Do żadnego postępowania naruszającego godność ani tej pani, ani żadnej innej osoby zatrudnionej w sądzie nigdy nie doszło, a poza tym prokuratorzy nawet mnie nie przesłuchali w tej sprawie.

Śledczy zbadają nieprawidłowości w Sądzie Rejonowym w Sopocie

W. ocenia zeznania pracownicy jako pomówienie i rzucanie "fałszywych oskarżeń, zmierzających do zdyskredytowania jego osoby".

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

R
Roma.W

Przypadkiem trafiłam tu na ten stary wątek . Znam Pana A .W. i to co przeczytałam to aż mi ciśnienie podskoczyło .To co ta kobieta wymyśliła to jest chore. Jedyny Sędzia który był zawsze uczciwy , pomocny i jako Jedyny Godny tego Zawodu. To znajdzie się jakaś ...... która coś wymyśli by było o Niej głośno. Żal mi jej , A za Pana Andrzeja.W. trzymam kciuki

M
Margo

Moim zdaniem, to jeden z nielicznej grupy merytorycznych sędziów w sopockim sądzie. Molestowanie jest obrzydliwe, ale wydaje mi się, że kolejna leniwa i niespełniona zawodowo sekretarka robi aferę.

s
sopocki ławnik

Nareszcie trafił sędzia z prawdziwego zdarzenia do sopockiego sądu, który odbudował i umocnił jego autorytet.Cieszy się szacunkiem prokuratorów i adwokatów i ławników.Podczas wieloletniej współpracy nigdy nie zauważyłam jakichkolwiek niewłasciwych zachowań o jakie był posądzany sędzia.Czyżby prezes G. cierpiała na syndrom tzw."odrzuconej"?.....

a
adwokat

znam panią Prezes G. i znam sędziego Węglowskiego. Ta pierwsza to intrygantka jeszcze z czasów , kiedy była wiceprezesem w Gdyni. Sędzia Węglowski zawsze znany był z tego, ze ogromnym szacunkiem darzył sekretariat. Cała sprawa to wredna prowokacja Pani G. Sama ma sprawe o mobing, a ta podobno pokrzywdzona to jej zausznica.

Dodaj ogłoszenie