Sopot: Pozew zbiorowy mieszkańców przeciwko deweloperowi

Łukasz Kłos
Willa Maria sprawia idylliczne wrażenie, ale jej mieszkańcy nie są z niej zadowoleni
Willa Maria sprawia idylliczne wrażenie, ale jej mieszkańcy nie są z niej zadowoleni Karolina Misztal
Właściciele apartamentów w Sopocie weszli w spór z trójmiejskim deweloperem, spółką Inpro. Blisko 30 osób złożyło pierwszy w Polsce pozew zbiorowy przeciwko deweloperowi.

Mieszkańcy twierdzą, że budynek został sprzedany z wadami. Co więcej - lokatorzy obawiają się, że nie mają prawa korzystać z mieszkań! Z dokumentacji ma bowiem wynikać, że deweloper nie dopełnił warunku, jaki nałożyło na niego miasto przy budowie apartamentowca. Deweloper - spółka Inpro - broni się. Podkreśla, że wszelkie formalności zostały załatwione pomyślnie.

Gdynianka po operacji nowotworu walczy z deweloperem

Willa Maria sprawia idylliczne wrażenie. Przebiegająca w pobliżu ul. Haffnera zapewnia dogodną komunikację. Od głównego wejścia do najbliższej plaży jest jakieś 300 m. Atrakcje sopockiego kurortu są na wyciągnięcie ręki. Luksus ma swoją cenę. Przed trzema laty, gdy ruszyła sprzedaż mieszkań, metr kwadratowy kosztował ok. 10 tys. zł. Inpro odniosło sukces - apartamenty znalazły nabywców. Teraz nabywcy idą do sądu. Lista zarzutów (czy też wad), jakie przywołują mieszkańcy, jest długa, choć generalnie dzieli się na dwa rodzaje: techniczne i prawne.

- Podstawa budynku nie ma izolacji. Stąd wilgoć gromadzi się w jego podziemnym garażu - mówi pani Agnieszka, administrator apartamentowca, pracująca na zlecenie wspólnoty mieszkaniowej. - Przeprowadzona ekspertyza wykazała, że źle wyliczono poziom wód gruntowych, które w naturalnym procesie przesiąkają przez mury.

Mieszkańcy ul. Rogalińskiej w Gdańsku walczą z deweloperem

Na czarnej liście znajduje się jeszcze wentylacja, która ma być niezgodna z projektem budowlanym, a także łuszcząca się drewniana część elewacji. W dodatku zamontowany kocioł CO nie jest na tyle wydajny, by ogrzać budynek. - Proszę sobie wyobrazić, że zimą nie możemy dogrzać wnętrz - mówi jeden z właścicieli, Jeroen der Kinderen.

Jednak największym zmartwieniem jest, zdaniem lokatorów apartamentowca, niejasny stan prawny nieruchomości.

- Ponieważ mam doświadczenie w nieruchomościach, Jeroen poprosił mnie, bym przyjrzał się sprawie - mówi Jarosław Kulasiewicz, związany z jego firmą, a prywatnie przyjaciel. - Razem z administratorką zaczęliśmy przyglądać się dokumentacji. Ze zdumieniem odkryliśmy, że Inpro sprzedawało mieszkania jako "wolne od wad prawnych i technicznych", podczas gdy nie spełniło jeszcze wszystkich wymagań sopockiego magistratu.

Chodzi o decyzję prezydenta Sopotu, w której udzielał pozwolenia budowlanego Inpro pod warunkiem przebudowania drogi dojazdowej. Dokument precyzował zakres robót, który należy do zadań dewelopera. - Nie ma pewności, czy deweloper wykonał wszystkie konieczne prace, a przez to, czy lokatorzy mają prawo użytkować apartamenty - podkreśla pan Jarosław.

Gdańsk. Droga przy ul. Knyszyńskiej nie interesuje dewelopera

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Odmienna wizja rysuje się jednak, gdy o problemy Willi Marii i jej lokatorów pytamy Piotra Stefaniaka, prezesa spółki Inpro. Nie kryje, że jego klienci są bardzo wymagający, ale jak twierdzi - nie do końca uczciwi.

- Pracuję w branży od 20 lat. Część inwestycji realizowaliśmy także na Zachodzie. Dziś mogę stwierdzić, że dla polskich klientów ważne są szczególiki. Na przykład w Niemczech nikt nie domagałby się szpachlowania garażu. To miejsce do przechowywania samochodu, więc nie przeszkadza, że ściany pozostaną betonowe - twierdzi Stefaniak. - Ale polski klient chce mieć gładź szpachlową, która niestety utrzymuje wilgoć. Tak było też w Willi Maria. Plamy wilgoci na ścianach pokazują się tylko latem przy dużych różnicach temperatur. Jest to normalne zjawisko - podkreśla.
Zdaniem Inpro wilgoć w podziemnej części apartamentowca pojawiła się w związku z dwoma zalaniami. - Pierwsze nastąpiło bez udziału Inpro, a jego skutki widoczne są do dziś - zaznacza.

Gdańsk: Decyzją sądu TBS Konkret jest w rękach lokatorów

Natomiast drugie miało być wynikiem jednej z nawałnic, jaka przeszła jakiś czas temu nad Sopotem. - Zaproponowaliśmy, że będziemy obserwować sytuację. Wykonaliśmy kontrolne korytko i na razie nic nie potwierdza tezy, że przyczyną wilgoci są nasze zaniechania. Poza tamtymi dwoma przypadkami nie zdarzyło się, by woda stała w pomieszczeniu - twierdzi Stefaniak. Zaznacza jednak, że w "najbliższym czasie" wyśle jeszcze raz pracowników do Sopotu, by w porozumieniu z lokatorami odmalowali niektóre ściany piwniczne.

- Jeśli po tym zacieki się nie pojawią, będzie to oznaczało, że mieliśmy rację. W przeciwnym przypadku będziemy szukali rozwiązania - deklaruje.

Zapewnia też, że firma badała pozostałe z zastrzeżeń wymienionych przez lokatorów.
Natomiast w kwestii ogrzewania zarzeka się, że instalacja i kocioł są w pełni wydajne.

Gdańsk: Osiedle Cztery Pory Roku walczy z deweloperem o kotłownię

Za "wyjaśnioną" uznaje z kolei kwestię prawa do użytkowania budynku. - Mieszkańcy mylą porządki prawne. Sprawę pozwolenia na użytkowanie reguluje prawo budowlane i jest to wyłącznie kwestia między inwestorem a nadzorem budowlanym. Zgłosiliśmy wykonanie robót, do których byliśmy zobowiązani, a inspektorat nie złożył żadnych zastrzeżeń - zaznacza.

Tę wersję wydarzeń po części potwierdził sopocki Urząd Miasta. W odpowiedzi na przesłane pytania rzeczniczka prasowa Magdalena Jachim stwierdziła, że firma Inpro wykonała wszystkie prace zgodnie z udzielonym pozwoleniem.

Sąd wyznaczył termin rozpoznania sprawy na 9 września br.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Osiedle Azymut w Gdyni

Przyszli nabywcy mieszkań, tym razem w Gdyni także zostali pokrzywdzeni przez dewelopera Inpro. 7 miesięcy opóźnienia, brak komunikacji i wciąż brak terminów wydania kluczy dla nabywców - życie w ciągłej niewiadomej - NIE POLECAM TEGO DEWELOPERA.

h
heh

Istnieje taka możliwość że w w okresie letnim gradient temperatur może spowodować kondensacje pary wodnej na wewnętrznej stronie ściany.

r
ragasonics2@poczta.onet.pl

mam pytanie jaka kancelaria reprezentuje pokrzywdzonych?
też mam problem z deweloperem i nie wiem do kogo się udac po poradę a chciałabym żeby to był ktoś kto ma juz pewne doświadczenie w takich sprawach.

prosze o informację: ragasonics2@poczta.onet.pl

A
ALTAVITAE

"...polski klient chce mieć gładź szpachlową, która niestety utrzymuje wilgoć. Tak było też w Willi Maria. Plamy wilgoci na ścianach pokazują się tylko latem przy dużych różnicach temperatur. Jest to normalne zjawisko - podkreśla.."
..lub innej wodoodpornej membrany..
Moja piwnica (basement) jest z blokow cementowych ..2.5 metra ponizej poziomu gruntu .. ,i NIGDY ..lato czy zima ..nie ma zadnej wilgoci na scianach !.
A dom byl wybudowany 65 lat temu!..ALE SOLIDNIE !
Tu potrzebna jest niezalezna ekspertyza budowlana..a nie walnievcie farba po scianach.
Na suchej, zaizolowanej scianie betonowej...szpachlowka nie zacieka .!!!!!

B
Budowlaniec

To czy można użytkować apartamenty zależy od tego czy uzyskano pozwolenie na użytkowanie.

R
Rekin

NA SPÓŁKI SRAJĄ JASKÓŁKI. HA HA HA HA HA HA !!!!!!

d
dziad

A tak na poważnie, to trzeba być niezłym frajerem, żeby wykładać 10 tysia za m2 i myśleć, że się przyjdzie na gotowe. A potem zdziwienie, że wydymali. Sama kasa to nie wszystko, trzeba jeszcze używać mózgu. Od razu widać, że im łatwo ta kasa przyszła. Łatwo przyszła - łatwo poszła. Jak budowałem dom, nie ważne jak "poważna firma wchodziła na roboty" patrzyłem im na ręce. A jeżeli na czymś się nie znałem, to szukałem po necie, żeby przynajmniej móc ocenić jakość wykonanych prac. Jedni robili lepiej inni gorzej, ale to jeszcze nie tragedia. Ważne jest to, że od początku do końca miałem kontrolę nad inwestycją i gdy mi to nie pasowało przyciskałem wykonawców lub zmieniałem, a nie popijałem winko na monciaku. Teraz przynajmniej mam to, co sam chciałem i nie podnoszę larum, ani nie wylewam łez.

w
wala

widziały gały co brały !! Na p[ocieszenie: nie jesteście jedynymi wydymanymi przez różnego typu pseudodevelopera, takich w polsce są setki tysięcy !!