reklama

Sopot: Kolejna opinia biegłych w sprawie Julke-Karnowski

Dorota AbramowiczZaktualizowano 
W prywatnej sprawie o naruszenie dóbr osobistych, wytoczonej Jackowi Karnowskiemu przez Sławomira Julkego, wystąpił wczoraj jako świadek biegły sądowy z zakresu badań fonoskopijnych.

Dr Stefan Brachmański z Politechniki Wrocławskiej powiedział, że przystępując do badań nagrań słynnej rozmowy Julke-Karnowski (dotyczyła rzekomo korupcyjnej propozycji prezydenta Sopotu) nie wiedział, iż nie jest to oryginał. W nagraniu występują nieciągłości, które mogą wskazywać, że doszło do manipulacji. Jednak bez zbadania dyktafonu nie można tego jednoznacznie ocenić. Dyktafonu jednak - jak już wcześniej pisaliśmy - nie ma.

Wczorajsza "Gazeta Wyborcza" zacytowała zeznania sopockiego biznesmena, który powiedział prokuratorom, że zniszczył dyktafon kombinerkami. Na płycie, którą przekazał do prokuratury, znajduje się łącznie osiem nagrań (m.in. wiceprezydenta Sopotu Pawła Orłowskiego). Brakuje za to krótkiej rozmowy z Donaldem Tuskiem.

- Identyczny scenariusz jak z tzw. aferą hazardową - twierdzi Jacek Karnowski. - Najpierw "zbadanie" reakcji premiera, a następnie przeciek. Jestem przekonany, że w obu sprawach celem ostatecznym był szef PO.
Od połowy lipca br. prokuratorzy badający sprawę Karnowskiego czekają na kolejną opinię biegłych (tym razem z Krakowa) w kwestii wiarygodności nagrania.
- Termin zakończenia prac wyznaczono na 31 grudnia br. - mówi prok. Krzysztof Trynka, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku. - Niewykluczone jednak, że biegli wystąpią o przesunięcie terminu.

Konsekwencje niszczenia

Z mec. Romanem Nowosielskim, gdańskim adwokatem, członkiem Trybunału Stanu, rozmawia Dorota Abramowicz


Jakie prawne znaczenie ma zniszczenie dyktafonu przez Sławomira Julkego?

O tym, że dyktafon został zniszczony, a nie np. ukryty, słyszymy jedynie z relacji osoby bezpośrednio zainteresowanej. Jeśli przyjmiemy to na wiarę, to można ten czyn potraktować jako utrudnianie postępowania sądowego. Dowód może "mówić" przeciw sprawcy, może też być świadectwem na jego korzyść. W tym przypadku należy rozważyć, czy dyktafon nie był niebezpieczny dla osoby, która złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.

Czy grożą za ten czyn jakieś karne konsekwencje?

Można to potraktować jako "tworzenie fałszywych dowodów" (przestępstwo z art. 235 kk, za które grozi kara pozbawienia wolności do 3 lat), też "zatajanie dowodów niewinności osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa" (art. 236 kk, z karą pozbawienia wolności do 2 lat) lub też czyn z art. 238 kk, czyli powiadomienie o przestępstwie, którego nie było.

Prokuratura dysponuje jednak nagraniem na płycie rozmowy Karnowski-Julke...

Nie da się jednak bez oryginału stwierdzić, czy była to autentyczna rozmowa, czy też wycięto jej fragment. Dowodem mógłby być zniszczony przez pana Julkego dyktafon - odtwarzano już dane z niszczonych nośników - ale nie wiemy, gdzie on jest.

Na płycie jest aż osiem nagrań rozmów z prawnikami, politykami, biznesmenami, brakuje rozmowy z premierem Tuskiem...

To może wskazywać, że pan Julke nagrywał rozmowy dla kogoś - z własnej lub nie z własnej woli.

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie