Sopot grozi Gdańskowi

    Sopot grozi Gdańskowi

    Piotr Weltrowski

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Sopoccy radni stawiają ultimatum władzom Gdańska. Grożą, iż jeżeli w ciągu kilku tygodni nie wyjaśni się kwestia finansowania przez Gdańsk budowy tzw. Drogi Zielonej anulują decyzję o zmianie granic miasta.
    Problemem jest brak zabezpieczenia środków na budowę drogi w budżecie Gdańska. Małżeństwem z rozsądku nazwał w piątek sopocki radny Platformy Obywatelskiej - Lesław Orski - trwającą od ośmiu lat współpracę Gdańska i Sopotu w sprawie budowy Wielofunkcyjnej Hali Sportowo-Widowiskowej.

    Wszystko wskazuje na to, iż na sielankowym dotychczas obrazie owego małżeństwa pojawiła się pierwsza poważniejsza rysa. - Troszkę w naszym związku zazgrzytało i nie jest to winą Sopotu - grzmiał wczoraj z mównicy Cezary Jakubowski, wiceprzewodniczący Rady Miasta Sopotu.

    Najważniejszym elementem układu komunikacyjnego hali ma w przyszłości być tzw. Droga Zielona. Jesienią tego roku oba miasta mają aplikować o dofinansowanie tej inwestycji z Regionalnego Programu Operacyjnego.

    Liczyć mogą na zwrot do 50 proc. kosztów budowy drogi, które szacuje się łącznie na 160 mln zł. Oznacza to, iż zarówno Sopot, jak i Gdańsk muszą z własnego budżetu wyłożyć po 40 mln zł. Sopot pieniądze te ma od dawna zabezpieczone. Jak się okazuje, Gdańsk niestety nie.

    - Od strony dokumentacji wszystkie prace trwają - uspokajał wczoraj Marcin Szpak, wiceprezydent Gdańska, który, jako gość, pojawił się na sesji.

    - Dwa miesiące temu musieliśmy jednak podjąć bardzo drastyczne działania dotyczące naszego wieloletniego planu inwestycyjnego.
    Owe działania to wykreślenie z planu inwestycji za około 140 mln zł.

    Powodem jest obcięcie dofinansowania na budowę Centrum Solidarności oraz konieczność samodzielnego sfinansowania powstającego w Gdańsku stadionu. Problem w tym, iż gdańscy radni na kolejnych sesjach, mimo wcześniejszych ustaleń z Sopotem, nie przyjęli nowego wieloletniego planu inwestycyjnego ani też porozumienia dotyczącego współpracy obu miast przy budowie Drogi Zielonej.

    Czarę goryczy przelała ostatnia korespondencja między prezydentami Gdańska i Sopotu. - Wynikało z niej, że układ komunikacyjny hali nie jest dla władz Gdańska priorytetem i właśnie to zaniepokoiło naszych radnych - tłumaczy Paweł Orłowski, wiceprezydent Sopotu.

    Na ultimatum sopockich radnych Szpak zareagował nerwowo. - Taka uchwała byłaby czymś bardzo, bardzo złym dla naszej współpracy. Nie powinniśmy wytaczać takich armat - mówił.

    Wszystko wskazuje jednak na to, iż szantaż okazał się skuteczny. Na początku dyskusji, zanim z ust radnego Jakubowskiego padła groźba dotycząca anulowania uchwały o zmianie granic, Szpak mówił, iż sprawa powinna wyjaśnić się do końca wakacji.

    Pod koniec dyskusji zmienił zdanie i obiecał, iż stanowisko w sprawie źródeł finansowania budowy Drogi Zielonej gotowe będzie jeszcze w lipcu. - W tej chwili nie potrafię podać żadnych konkretów - powiedział Szpak, po zakończeniu sesji. Przyznał jednak, iż władze Gdańska mają spory problem do zgryzienia.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo