Sopot. Agenci CBA przyszli do domu Karnowskiego po fakturę

Paweł Rydzyński, Agata CymanowskaZaktualizowano 
Jacek Karnowski atakuje CBA oraz prokuraturę i prosi premiera o nadzór nad śledztwem
Jacek Karnowski atakuje CBA oraz prokuraturę i prosi premiera o nadzór nad śledztwem Adam Warżawa
Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego weszli w piątek do domu Jacka Karnowskiego, prezydenta Sopotu.

Zabezpieczyli kserokopię dokumentu dotyczącego śledztwa związanego z aferą sopocką. Karnowski ujawnił, że chodziło o fakturę z 2007 r. za remont samochodu. W czasie niespodziewanej wizyty CBA zasłabła żona Karnowskiego oraz jego teść. Musiał wezwać lekarza. Karnowski oskarżył prokuraturę o represję i "naruszenie miru domowego".

Agenci CBA spędzili w domu Karnowskiego około dwóch godzin. Temistokles Brodowski, rzecznik CBA, powiedział, że wydana została kserokopia dokumentu, po który funkcjonariuszy wysłała Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku. - Nie miało miejsca przeszukanie - zastrzega Brodowski.

Krzysztof Trynka, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej, powiedział, że prokuratura dysponowała kopią dokumentu, co do którego zachodziło podejrzenie, że może być podrobiony. Przesłuchana została żona Karnowskiego, która skorzystała z prawa do odmowy składania zeznań. To skłoniło prokuraturę do wydania postanowienia o dostarczeniu dokumentu. - Dokument został wydany, przeszukanie nie było konieczne - podkreśla Trynka.

Ani prokuratura, ani CBA nie chciały ujawnić, o jaki dokument chodziło (Trynka zdradził jedynie, że chodzi o fakturę). Zrobił to za nich sam Karnowski, który opowiedział dziennikarzom swoją wersję wydarzeń. - Żona stawiła się na przesłuchanie w Prokuraturze Krajowej, byli tam już panowie z CBA. Zażądali wydania jednej z faktur. Żona odmówiła, więc funkcjonariusze CBA przyjechali z nią do domu - opowiada Karnowski.

Oryginału faktury za naprawę samochodu, sprzed dwóch lat, na 3 tys. zł, CBA nie dostało. Funkcjonariusze otrzymali kserokopię. - Nie mam tej faktury, nie wiem, co się z nią stało. Żona nie ma obowiązku jej przechowywania - mówi Karnowski i dodaje, że jego żona była wezwana do prokuratury po raz czwarty.

Karnowski w ostrych słowach zaatakował prokuraturę. Stwierdził, że wizyta CBA to kolejny "przejaw wywierania nacisku na niego i jego rodzinę przez organy ścigania". - Traktuję to jako restrykcję za czwartkową wypowiedź [zaapelował wtedy o umorzenie jednego z wątków toczącego się przeciwko niemu śledztwa, z powodu braku dowodu, jakim jest nagranie Sławomira Julkego - dop. red.] i za to, że moja żona odmówiła składania zeznań. Jest to próba przymuszenia do składania zeznań - twierdzi Karnowski. - To śledztwo jest farsą, nęka się moją rodzinę i urzędników sopockiego magistratu - dodaje.
Karnowski dodał też, że poprosił funkcjonariuszy CBA, aby szukali dyktafonu, na którym Sławomir Julke miał nagrać korupcyjną propozycję, a nie faktury sprzed lat. W czwartek wyszło na jaw, głównie dzięki informacjom przekazanym dziennikarzom przez Karnowskiego, że prokuratura nie dysponuje oryginalnym nagraniem, podczas którego prezydent Sopotu miał rzekomo złożyć Julkemu, sopockiemu biznesmenowi, korupcyjną propozycję. Julke dostarczył do prokuratury jedynie kopię nagrania na płycie CD. Prokuratura potwierdziła te informacje.

Prokurator Trynka wczoraj potwierdził także, że w nagraniu dostarczonym śledczym przez Julkego są zarejestrowane głosy nie tylko Karnowskiego, ale też innych osób.
- W nagraniu dostarczonym przez Sławomira Julkego zarejestrowane zostały również wypowiedzi innych osób. Mając na uwadze, iż wypowiedzi te nie dotyczą zdarzeń opisanych w zarzutach przedstawionych Jackowi Karnowskiemu, nie jest możliwe upublicznienie informacji dotyczącej tożsamości tych osób oraz treści ich wypowiedzi - zaznacza prokurator Trynka.

- Zgodnie ze stanowiskiem prokuratury nie mogę udzielić informacji w tej sprawie, bowiem dotyczą one kwestii dowodowych związanych z ujawnieniem przeze mnie korupcji w Sopocie - zastrzega z kolei Sławomir Julke. W styczniu prokuratura postawiła Karnowskiemu osiem zarzutów, w tym siedem o charakterze korupcyjnym. Tylko jeden z nich dotyczył treści rozmowy dostarczonej przez Julkego.

Właśnie dlatego, że "sprawa Julkego" jest tylko jednym z wątków w aferze sopockiej, zdania nie zmieniają pomorskie władze Platformy Obywatelskiej, które chcą, by 17 maja w referendum nad odwołaniem Jacka Karnowskiego mieszkańcy Sopotu opowiedzieli się przeciwko prezydentowi Sopotu. Potwierdziła to Agnieszka Pomaska, sekretarz zarządu pomorskiej PO.
Działacze PO z koła w Sopocie zostali zresztą zobowiązani specjalną uchwałą do tego, by agitować za odwołaniem Karnowskiego.

W podobnym tonie co PO wypowiada się Piotr Meler, sopocki radny PiS.
- Dyktafon Julkego był tylko iskrą, od której wszystko się zaczęło. Od dawna było wiadomo, że interesy prowadzone w Sopocie nie są jasne i budzą wątpliwości. Wiadomo było, że jak wypłynie jedna sprawa, to pociągnie za sobą kolejne - uważa Meler.
Jacek Karnowski zaapelował w piątek do premiera Donalda Tuska o to, aby Andrzej Czuma, minister sprawiedliwości, objął osobistym nadzorem śledztwo toczące się przeciwko prezydentowi Sopotu. Odpowiedź przyszła dość szybko. Premier obiecał, że porozmawia o tej sprawie z ministrem.

Lista zarzutów
Oto osiem zarzutów, jakie w styczniu postawiła Karnowskiemu prokuratura.
Żądanie od S. Julkego dwóch mieszkań w marcu 2008 r.; zakup w styczniu 2000 r. samochodu w salonie Groblewski za 30 tys. zł, a po 3 latach odsprzedanie go dilerowi za 41 tys. zł; zakup w 2003 r. auta u Groblewskiego po cenie 55 (zamiast 80 tys. zł); zakup kolejnego samochodu w marcu 2003 o wartości blisko 90 tys. zł, za 75 tys.; bezpłatne serwisowanie samochodów u Groblewskiego w latach 2004-2007; przyjęcie darmowych usług budowlanych od firmy Groblewskiego o wartości 1800 zł; przyjęcie od spółki Wod-Kan darmowej usługi budowlanej (2 tys. zł); złożenie fałszywego oświadczenia w przetargu na zakup samochodu, że nic nie łączy go z firmą Groblewskiego.

polecane: Dzwonią do Ciebie te numery? Nie odbieraj!

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

k
kasia

on jeszcze ma wstęp do tego domu jak go zona spakowała i zaniosła mu walizki do Urzędu.Mam nadzieję ze społeczenstwo pogoni go do kochanki do Warszawy .Wstydziłby się pan ośmieszać swoja zonę to porządna kobieta i wynocha z Sopotu!!!Poradzimy sobie bez człowieka z zarzutami!!!

Dodaj ogłoszenie