Sołectwo Rytel chce być samodzielną gminą. Wkrótce zbieranie...

    Sołectwo Rytel chce być samodzielną gminą. Wkrótce zbieranie podpisów pod listami poparcia

    Beata Gliwka

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Chodzi o to, żebyśmy mogli samodzielnie, tak jak kiedyś,  decydować o naszym losie. To inicjatywa społeczna. Nie robimy tego przeciwko komukolwiek -

    Chodzi o to, żebyśmy mogli samodzielnie, tak jak kiedyś, decydować o naszym losie. To inicjatywa społeczna. Nie robimy tego przeciwko komukolwiek - zaznacza sołtys Rytla Łukasz Ossowski ©Piotr Furtak

    Kilka dni temu sołtys Rytla Łukasz Ossowski oficjalnie poinformował o tym zamiarze Jolantę Fierek, burmistrz gminy Czersk, do której należy Rytel. Pomysł nie jest tak zaskakujący, jeśli wziąć po uwagę historię Rytla, który do 1976 roku był... gminą.
    Chodzi o to, żebyśmy mogli samodzielnie, tak jak kiedyś,  decydować o naszym losie. To inicjatywa społeczna. Nie robimy tego przeciwko komukolwiek -

    Chodzi o to, żebyśmy mogli samodzielnie, tak jak kiedyś, decydować o naszym losie. To inicjatywa społeczna. Nie robimy tego przeciwko komukolwiek - zaznacza sołtys Rytla Łukasz Ossowski ©Piotr Furtak

    - Przestał nią być nie ze względów finansowych, czy demograficznych, ale decyzją polityczną. Przyjechał pierwszy sekretarz, postawił radnych na baczność w gabinecie i zaczęło się przepytywanie „A żona gdzie pracuje? Jest lekarzem. Gdzie? W Rytlu. A… W Biłgoraju też potrzebujemy lekarzy…” Naciski polityczne spowodowały, że radni jednym głosem przegłosowali samounicestwienie gminy Rytel - mówi sołtys. - Żyje jeszcze pokolenie, które pamięta samodzielność Rytla, w tym dawny naczelnik gminy. Kiedy z nim rozmawiałem, mówił, że jego marzeniem jest, żeby Rytel powrócił jako gmina.

    Jak przypomina Ossowski, było już kilka prób reaktywacji gminy Rytel. Nigdy nie zakończyły się one sukcesem. Jednym z powodów był fakt, że wniosek o powołanie gminy musiała przegłosować Rada Gminy w Czersku. To - jak wiadomo - było mało prawdopodobne, więc po konsultacjach rezygnowano z pomysłu. W 2011 roku ustawa uległa zmianie. Od tego czasu, choć głosowanie rady musi się odbyć, to nie jest ono wiążące dla stanowiska wojewody. Nawet mimo negatywnej opinii rady procedura może trwać dalej. A ostatecznie decyzję wydaje minister.

    Czytaj także: Łukasz Ossowski za młodych lat chciał zmieniać świat



    Dlaczego pomysł reaktywacji powrócił teraz?
    - Jak nie teraz, to kiedy? Pytaniem na pytanie odpowiada Ossowski. - Jestem przekonany, że potencjał ludzki jest w Rytlu odpowiedni. Ale, co musi zabrzmieć wyraźnie, to, co rozpoczęliśmy, jest diagnozą potrzeb mieszkańców. Nie rozpoczęliśmy jeszcze procedury przywracania gminy Rytel, na razie pytamy mieszkańców, którzy mają czynne prawa wyborcze, a jest ich na terenie sołectwa Rytel prawie 2200, czy popierają tę inicjatywę.

    Potrafili się zmobilizować i zorganizować po tragedii, jaką przyniosła sierpniowa nawałnica. Są więc spore szanse, że i teraz będą umieli zagrać w jednej drużynie w walce o gminę Rytel

    Pierwszym krokiem będzie zbieranie podpisów pod listami poparcia. Na razie trwają jeszcze formalności związane z organizacją tej akcji. Potem - jak zapewnia sołtys - inicjatorzy będą starali się dotrzeć do każdego mieszkańca, uświadomić mu zarówno zalety, jak i zagrożenia przedsięwzięcia. Jeżeli większość z uprawnionych do głosowania opowie się za odłączeniem sołectwa, to zostanie powołany komitet do spraw przekształcenia sołectwa w gminę Rytel.

    Czytaj również: Rytel - klęska żywiołowa czy klęska rządzących?



    - Następnym krokiem będą analizy finansowe, prawne itp., one dopiero dadzą nam odpowiedź, czy możemy stać się samodzielną gminą, czy nas na to stać, czy „nie strzelimy sobie w kolano”. Słyszę już zarzuty „głupi jesteście, zostaniecie bez pieniędzy”. Tego nie wiemy. Ale wiem, że jest 120 podmiotów zarejestrowanych jako działalność gospodarcza w Rytlu, w tym zakład hodowli pstrąga, który zatrudnia 100 osób, tartak, który został kupiony niedawno przez jednego z wiodących producentów paneli i chce zwiększyć zatrudnienie oraz zainwestować w ciągu najbliższych lat kilkanaście milionów złotych, mamy kilka firm transportowych… Nie obiecuję nikomu, że to będzie kraina mlekiem i miodem płynąca. Jeśli, po analizach, okaże się, że nie będziemy w stanie „wyżyć” jako samodzielna gmina, będę pierwszym, który powie „próbowaliśmy, ale nas na to nie stać” - zaznacza sołtys. - Ale najpierw trzeba spróbować.

    Sołtys nie ukrywa, że oprócz kwestii „sentymentalnych” czy użytkowych, jak np. bliskość urzędu gminy, ważną kwestią są finanse.
    - W mojej ocenie twory takie jak gmina miejsko-wiejska są z założenia złe - mówi Ossowski. - Co innego, jeśli jest gmina wiejska i wójt zarządza tylko wioskami, a co innego, kiedy jest burmistrz, który zarządza swoim miastem i wioskami dookoła. Jeśli wioski liczą kilkadziesiąt, kilkaset osób, nie ma jeszcze problemu. Ale wioska na poziomie blisko 3 tysięcy mieszkańców i obszarze 9 tysięcy hektarów? Wiadomo, że ci mieszkańcy nigdy nie będą traktowani przez burmistrza w sposób zrównoważony. Wybory wygrywa się przecież w mieście, a koszula zawsze jest bliższa ciału. Biedna, ale samodzielna gmina zawsze będzie w lepszej sytuacji niż biedne sołectwo w bogatej gminie. W Rytlu jest obecnie 56 ulic. To jak małe miasto. Budżet inwestycyjny gminy Czersk był do tej pory na poziomie 10-11 mln złotych. Miasto Czersk ma 10 tys. mieszkańców, pozostała część gminy - drugie 10 tysięcy, z czego 3 tys. to Rytel. Można powiedzieć, że jesteśmy jedną trzecią obszaru wiejskiego gminy Czersk. Teoretycznie 1/6 budżetu, czyli około 1,8 mln zł, powinna więc co roku trafiać do sołectwa Rytel. W tym roku nasz budżet inwestycyjny wynosił… 80 tysięcy złotych. Pięć lat budowaliśmy jedną ulicę w płytach jumbo. Są też oczywiście zagrożenia wynikające z samodzielności, ale dopóki ich nie zdiagnozujemy, nie krytykujmy pomysłu. A fala krytyki jest ogromna, słyszę np. że chcę być wójtem itp. co jest totalną bzdurą. Bardzo twardo stąpam po ziemi, nie potrzebuję poprawiać sobie „ego” i stać się kimś innym, niż jestem. To inicjatywa społeczna, a inicjatyw społecznych nie powinno się w zarodku niszczyć. Argumenty same przemówią.

    Pomysłem niekoniecznie zachwycona jest burmistrz Czerska, która nie skrytykowała go bezpośrednio, ale zapowiedziała, że będzie zwracać uwagę na minusy tego przedsięwzięcia i fakt, że „duży może więcej”.

    Póki co pozytywnie do pomysłu odniósł się wojewoda.
    - Nie poruszamy się po omacku. W ubiegły piątek odbyłem spotkanie z wojewodą, przedstawiłem wizję tego, co chcemy zrobić, w jaki sposób, co nami kieruje - mówi Ossowski. - Muszę powiedzieć, że pan wojewoda przystał na pomysł, stwierdził, że nie widzi problemu i nie będzie nam przeszkadzał, a wręcz przeciwnie - zaproponował pomoc departamentu prawnego, żeby wszystko przeanalizować. Użył nawet żartem sformułowania, że na stulecie niepodległości Polski nasz Rytel stałby się niepodległy…
    beata.gliwka@polskapress.pl

    Rytel miesiąc po nawałnicy - wideo:




    POLECAMY NA DZIENNIKBALTYCKI.PL:


    Luksusowa rezydencja Kulczyka na sprzedaż



    Masz kota lub psa? Uważaj na trujące rośliny w domu!



    Orkan Grzegorz odkrył bunkry na Helu



    Nauczyciel płakał, jak poprawiał: Najlepsze teksty uczniów i nauczycieli



    Najgroźniejsi przestępcy poszukiwani na Pomorzu



    Kobiety poszukiwane przez pomorską policję






    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    A ja jednak mam wrażenie, że chodzi o stołek

    AW (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Wystarczy popatrzeć, jak biedują takie gminy, jak Suchy Dąb, Trąbki czy Morzeszczyn - mało się w nich dzieje, bo i mało mieszkańców, i firm, i podatników. Ledwo wójt się tam wyżywi.

    A ci chcą...rozwiń całość

    Wystarczy popatrzeć, jak biedują takie gminy, jak Suchy Dąb, Trąbki czy Morzeszczyn - mało się w nich dzieje, bo i mało mieszkańców, i firm, i podatników. Ledwo wójt się tam wyżywi.

    A ci chcą zrobić gminę przy 2200 osób? Ciekawe, no co byłoby ich stać, skoro lada moment skasują na Pomorzu Zachodnim 5-tysięczną gminę Ostrowice, która finansowo okazała się niewydolna...zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo