Smuda testuje kadrę, ale czeka na Perquisa i Arboledę

Paweł Stankiewicz
Sebastian Madera nie zagrał jeszcze w reprezentacji, ale np. Zbigniew Boniek uważa go za pewniaka na Euro
Sebastian Madera nie zagrał jeszcze w reprezentacji, ale np. Zbigniew Boniek uważa go za pewniaka na Euro archiwum
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Dwa tygodnie temu pisaliśmy o problemach trenera Franciszka Smudy z obsadą defensywy. Wówczas skupiliśmy się na bocznych obrońcach, pokazując, że selekcjoner nie ma, niestety, kłopotów bogactwa.

Dziś kolej na środkowych obrońców, ale i tutaj sytuacja jest daleka od komfortowej. W nowoczesnym futbolu defensywa odgrywa olbrzymią rolę. Właśnie zachowanie czystego konta po stronie strat jest kluczem do sukcesu. Tymczasem w kadrze biało-czerwonych to z zestawieniem silnej formacji obronnej jest największy problem.

Pewniakiem do gry na środku obrony mógł być Michał Żewłakow. Doświadczony obrońca, rekordzista pod względem liczby występów w drużynie narodowej, w biało-czerwonych barwach już jednak nie zagra. Ostatnim jego występem, i zarazem pożegnalnym, był mecz towarzyski z Grecją. Żewłakow przestał być powoływany do kadry po konflikcie ze Smudą na pokładzie samolotu wracającego z Ameryki Południowej. Selekcjoner powołał go tylko na wspomniany pożegnalny mecz z Grekami.

- Michał podjął taką decyzję i trzeba ją uszanować. Należało mu się pożegnanie, a na grę w reprezentacji był już za wolny - mówił Smuda.

- Czułem się dobrze i jeszcze mogłem grać w kadrze. Praktycznie zostałem zmuszony do zakończenia reprezentacyjnej kariery - zdradził ze smutkiem w głosie Żewłakow po meczu z Grecją.
W ostatnich meczach towarzyskich Smuda stawiał na Arkadiusza Głowackiego i Kamila Glika. Nie jest to duet marzeń, ale trudno znaleźć polskich piłkarzy regularnie i dobrze grających na tej właśnie pozycji. Głowacki już w latach ubiegłych był próbowany w kadrze przez selekcjonerów, i raczej z mizernym efektem. Teraz zagrał dobry mecz z Norwegią, ale potem już się błędów nie ustrzegł. Selekcjoner najwyraźniej liczy jednak na jego doświadczenie i regularną grę w barwach Trabzonsporu. Dobrze byłoby jednak poszukać innego, lepszego obrońcy. Do Euro 2012 jeszcze trochę czasu zostało i może w tym okresie objawi się nowy talent.

Zwłaszcza że z drugim środkowym defensorem problem wcale nie jest mniejszy. Partnerem Głowackiego był bowiem Kamil Glik. To z kolei zawodnik młodego pokolenia, który ma za sobą przygodę w młodzieżowym zespole Realu Madryt. W polskiej lidze grał w Piaście Gliwice, z którym spadł z ekstraklasy. Należał jednak do wyróżniających się zawodników. W kadrze, gdzie wymagania były o wiele większe, szło mu już trudniej. Tak naprawdę nie udało mu się przekonać kibiców, że może spełnić pokładane w nim nadzieje.

Przekonuje jednak selekcjonera, który konsekwentnie powołuje go do drużyny narodowej. W minionym sezonie Glik grał w zespole włoskiego Bari, z którym opuścił Serie A. Kamil wciąż jest uważany za zawodnika utalentowanego i obiecującego, ale taka opinia nie może być wieczna. Dla tego piłkarza nadszedł już najwyższy czas, aby pokazał, że jest po prostu dobrym obrońcą i można na nim budować defensywę reprezentacji Polski.
- Glik pokazał w ostatnich meczach kadry, że wciąż robi postępy. Przestał głupio faulować, ale też potrafi przyjąć piłkę z rywalem na plecach. I właśnie na takich młodych piłkarzy chcę w przyszłości stawiać - deklaruje Smuda.

Kto jeszcze może zagrać na środku obrony spośród zawodników powoływanych przez Smudę? Do kadry trafiają tacy zawodnicy jak Tomasz Jodłowiec czy Maciej Sadlok. Obaj z pewnością się wyróżniają w rozgrywkach polskiej ekstraklasy, ale na mistrzostwa Europy są chyba jeszcze za słabi. Zresztą Sadloka, który na co dzień gra jako środkowy defensor, Smuda konsekwentnie wystawia na lewej obronie, gdzie zawodnik kompletnie się nie sprawdza. Zresztą selekcjoner ma swoją wizję, jakie cechy powinien mieć dobry środkowy obrońca.

- Taki piłkarz powinien być szybki i zwinny, dobrze grać głową, a do tego być silny i agresywny. Musi umieć walczyć z różnymi typami napastników. Środkowy obrońca to nie musi być koniecznie kawał chłopa, chociaż wzrost na pewno jest tu ważny - uważa Smuda.

Może dlatego selekcjoner nie dał szansy na tej pozycji Hubertowi Wołąkiewiczowi, byłemu zawodnikowi Lechii Gdańsk, a obecnie grającemu w zespole Lecha Poznań.

- Jestem środkowym obrońcą i chciałbym, aby trenerzy widzieli mnie właśnie na tej pozycji. W reprezentacji nie można marudzić. Trzeba grać na takiej pozycji, na której piłkarza widzi trener, bo najważniejsze jest dobro drużyny - powtarzał Wołąkiewicz.

Miał on za sobą bardzo dobrą rundę jesienną i to zaowocowało pierwszym powołaniem do kadry, a potem kolejnymi. Choć wiosną, już w barwach Lecha, Wołąkiewicz nie grał tak dobrze jak w Gdańsku. Smuda przyznał, że dla środkowego obrońcy ważny jest wzrost i mający 182 cm Hubert w kadrze nie dostał szansy na tej pozycji, która dla niego jest nominalna. Pierwszy mecz w biało-czerwonych barwach rozegrał jako defensywny pomocnik. Może wpływ na jego powołanie miał Jacek Zieliński, asystent Smudy, który jako trener Lechii właśnie próbował przekwalifikować Wołąkiewicza ze środkowego obrońcy na defensywnego pomocnika. Później Hubert grywał na lewej i prawej obronie, ale widać było, że to nie są pozycje, na których się czuje najlepiej.

Dawniej na środku defensywy grywał też Dariusz Dudka. To piłkarz uniwersalny, który w Auxerre może zagrać zarówno na stoperze, jak i w środku pomocy. Wiosną spisywał się przynajmniej przyzwoicie i warto mieć w zespole takiego piłkarza. W razie konieczności może zagrać jako środkowy obrońca i zapewne poradzi sobie lepiej niż Glik, Sadlok, Jodłowiec czy nawet Głowacki.
Kto jeszcze? Jest taki 26-letni zawodnik w Widzewie Łódź, który się nazywa Sebastian Madera.

- Jestem przekonany o tym, że Madera zagra na Euro 2012 i będzie podstawowym zawodnikiem reprezentacji. Oby trener Smuda jak najszybciej dał mu szansę pokazania swoich umiejętności - mówi Zbigniew Boniek.

- Jeśli Smuda chce budować kadrę na dłużej, to powinien zwrócić uwagę na Sebastiana. Spośród zawodników, którzy jeszcze w kadrze nie dostali szansy, to właśnie on robi najlepsze wrażenie - twierdzi Czesław Michniewicz, trener Widzewa.
- Nie zamykamy przed nim drzwi i przyznaję, że słyszałem o nim dużo dobrego. Jeśli będzie regularnie grał, to zapracuje na swoją szansę. Chociaż rotacja teraz jest już dużo mniejsza - zauważa trener Zieliński.

Smuda szuka zatem piłkarzy, którzy stanowiliby o grze obronnej reprezentacji Polski, ale tak naprawdę to... ma już dwóch głównych kandydatów. To Manuel Arboleda i Damien Perquis. W obu przypadkach wciąż jednak trwają procedury formalne i ci piłkarze nie mogą jeszcze grać w biało-czerwonych barwach. To ma się zmienić już wkrótce, bowiem w drugiej połowie maja zarówno Arboleda, jak i Perquis mają otrzymać polskie paszporty.

Z tej dwójki zwłaszcza Perquis prezentuje się bardzo dobrze i może być na środku defensywy takim piłkarzem, jakiego nasza reprezentacja potrzebuje. Jeśli otrzyma paszport, to w kadrze może zagrać w czerwcowym meczu z Francją, na otwarcie PGE Areny w Gdańsku.

- Podjąłem decyzję, że chcę grać dla Polski, i zdania nie zmienię. Dla Francji nie zagram, ale chciałbym wystąpić w czerwcu przeciwko tej reprezentacji - powiedział Perquis.

Selekcjoner wysoko ceni umiejętności tego 27-letniego defensora.

- Wiem doskonale, co Perquis potrafi. Jeśli tylko dostanie polskie obywatelstwo, to może liczyć na powołanie do reprezentacji - zadeklarował trener Smuda.

Nieco inna sytuacja jest z Arboledą. Ten piłkarz, który już od kilku lat mieszka w Polsce, nie prezentuje w ostatnich miesiącach wysokiej formy, a podczas meczów kłóci się z sędziami i zawodnikami z drużyn przeciwnych. To wszystko sprawia, że nie jest lubiany i może mieć problemy z akceptacją w drużynie narodowej.

- To nie jest tajemnica, że Manuela Arboledy nie lubi żaden polski piłkarz - zdradza Adrian Mierzejewski z Polonii Warszawa.

- Arboleda przesadza. Gra bardzo twardo, ale jeśli się go dotknie, to sam płacz. To dobry piłkarz, ale jest u niego za dużo teatru - dodał Robert Lewandowski, były klubowy kolega Manuela z Lecha.
Selekcjoner sam podejmie decyzję w sprawie tego piłkarza, ale z jego formy nie jest zadowolony.
- Chciałem Arboledę, kiedy był najlepszym stoperem ligi. W takiej formie go nie potrzebuję - przyznał Smuda.

Kto zatem ma największe szanse na to, aby zagrać podczas Euro 2012 na środku obrony w reprezentacji Polski? Na pewno Perquis, jak tylko dostanie polski paszport. Aktualnie w kadrze nie ma piłkarza o podobnych umiejętnościach. Byłby dużym wzmocnieniem defensywy biało-czerwonych. Jego partnerem rzeczywiście mógłby być Arboleda, ale pod warunkiem że wróciłby do formy chociażby z rundy jesiennej tego sezonu. Taki Manuel to twardy obrońca, ale też bardzo pożyteczny piłkarz w polu karnym i rywali, przy stałych fragmentach gry. Jeśli nie Arboleda, to zapewne największe szanse na podstawowy skład będzie miał Głowacki. Choć bardziej pożytecznym zawodnikiem byłby chyba jednak Dudka.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie