Śmiertelne pobicie Sebastiana Preissa. Ojciec nie zgadza się z wyrokiem sądu

P. Niemkiewicz, R. Kościelniak
Jerzy Preiss: Nie zgadzałem się i nie zgadzam z takim orzeczeniem. Jest wysoce niesprawiedliwe i nie oddaje w pełni tego, co stało się z moim synem.
Jerzy Preiss: Nie zgadzałem się i nie zgadzam z takim orzeczeniem. Jest wysoce niesprawiedliwe i nie oddaje w pełni tego, co stało się z moim synem. P. Świderski
Pucka prokuratura uznała, że nie zaskarży wyroku, jaki zapadł w sprawie głośnej i bulwersującej śmierci Sebastiana Preissa z Pucka. Nie zgadza z takim orzeczeniem się ojciec Sebastiana.

Swoją decyzję w tej sprawie Piotr Styczewski, prokurator rejonowy w Pucku, oficjalnie ogłosił dopiero wczoraj.

- Uznałem, że nie ma podstaw, by podważać stanowisko sądu - komentuje "Dziennikowi Bałtyckiemu" prok. Styczewski. - Wyrok, choć niższy od wnioskowanego przez nas [prokuratura domagała się 8,5-9,5 roku - przyp. red.], jednak jest słuszny. Różnica nie jest rażąca, a przecież sąd ma prawo do innego zdania niż prokuratura.
Śledczy z podjęciem ostatecznego postanowienia wstrzymywali się od czasu zakończenia procesu, który toczył się w gdańskim Sądzie Okręgowym.

Przypomnijmy, że wyrok ogłoszono na początku sierpnia. Skąd tak długi okres oczekiwania?
- Zadecydowały sprawy proceduralne - wyjaśnia Piotr Styczewski. - Abyśmy mogli rozważyć podjęcie jakiejkolwiek decyzji, musimy mieć najpierw pisemne uzasadnienie wyroku.

A to dotarło do Pucka - jednocześnie do prokuratury i ojca tragicznie zmarłego Sebastiana - dopiero w połowie listopada.
Lektura dokumentu też zajęła sporo czasu, bo sąd uzasadnienie spisał aż na bitych 70 stronach.

- Musieliśmy m.in. przeanalizować, jakimi przesłankami kierował się sąd, wymierzając karę - tłumaczy prokurator.
Dodajmy, że w Gdańsku Piotr R. i Paweł K. otrzymali wyrok - odpowiednio 6 i 7 lat pozbawienia wolności.

Jerzy Preiss, ojciec młodego pucczanina, który latem 15 sierpnia 2010 roku zginął w lasku koło torów na Półwyspie Helskim, natychmiast ogłosił, że zaskarży sądowe postanowienie. Pucczanin w procesie pełnił rolę oskarżyciela posiłkowego. - Nie zgadzałem się i nie zgadzam z takim orzeczeniem - podkreślał w rozmowie z nami ojciec Sebastiana. - Jest wysoce niesprawiedliwe i nie oddaje w pełni tego, co stało się z moim synem.

Dla Jerzego Preissa kilkuletnia kara była zbyt niska. Zwłaszcza po tym, gdy biegli ustalili, że jego syn zmarł w wyniku pobicia - m.in. na jego klatce piersiowej widniały odciski butów sprawców.

- Sześć lat, nawet za nieumyślną śmierć, to śmiesznie mała kara - podkreśla rozgoryczony pucczanin. - Przecież jeden z nich dwa lata spędził w areszcie.

Przypomnijmy, że Sebastian zginął w czasie powrotu z plażowej dyskoteki na półwyspie. Nad ranem stanął w obronie swojej znajomej, którą zaczepili mężczyźni - ochroniarze z lokalu. Doszło do szarpaniny, w efekcie której samotny mężczyzna został dotkliwie pobity.

W wyniku odniesionych ran Sebastian Preiss zmarł na miejscu. Reszta uczestników bójki uciekła - a za sprawcami zdarzenia wydano m.in. europejski list gończy. Najdłużej ukrywał się Piotr R. - którego po roku złapano w Holandii.

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie