reklama

Śmierć Pawła Adamowicza. Zatrzymano pracownika ochrony gdańskiego finału WOŚP, podczas którego zamordowano prezydenta Gdańska

Szymon Zięba/MP/ ewelZaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Dariusz S., pracownik ochrony, która zabezpieczała finałową imprezę WOŚP, gdzie zaatakowano prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, wprowadził w błąd służby? Chodzi o plakietkę z napisem „media”, którą rzekomo miał Stefan W. Śledczy twierdzą, że nożownik identyfikatora jednak nie posiadał.

Aktualizacja godz. 18.40

Jak informuje Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, czynności z udziałem Dariusza S. nadal trwają. I ciężko powiedzieć, o której godzinie mogą się zakończyć.

Tymczasem jak poinformował portal TVN24, zatrzymany ochroniarz to były policjant, w przeszłości oskarżony o pobicie i groźby.

Według informacji tvn24.pl Dariusz S. - były policjant, który pracował między innymi w Komendzie Miejskiej w Gdańsku - musiał odejść ze służby w wyniku zdarzenia, do którego doszło w Gdańsku 29 lipca 2016 roku. Tego dnia Dariusz S. razem z czterema innymi mężczyznami spotkali się z Pawłem B.

- To była grupa znajomych z jednego osiedla, w pewnym momencie doszło między nimi do kłótni. Paweł B. został zaatakowany przez Dariusza S. i cztery inne osoby. Ofiara została przewrócona na ziemię, napastnicy kopali go i uderzali pięściami - poinformowała TVN24 Agnieszka Adamska-Okońska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy. - Według śledczych, Dariusz S. miał być jednym z prowodyrów pobicia, miał też grozić pobitemu Pawłowi B. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił z prokuratury w Bydgoszczy do Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe 3 sierpnia 2017 r.

Jak przekazała portalowi tvn24.pl prok. Agnieszka Adamska-Okońska, proces do dziś się nie rozpoczął.

Wcześniej pisaliśmy:

- Z naszych ustaleń wynika, że to Dariusz S. przekazał ten identyfikator funkcjonariuszom policji - powiedziała prokurator Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Przypomnijmy, tuż po tragedii, do której doszło 13.01.2019 r., służby informowały o zatrzymaniu Stefana W. - nożownika, który zaatakował prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Zabezpieczono nóż wojskowy o długości ostrza 14,5 cm. Informowano też o zabezpieczeniu identyfikatora z napisem „media”.

Po ujawnieniu tej informacji, pojawiały się spekulacje, że to właśnie dzięki identyfikatorowi, napastnik mógł dostać się na scenę, na której przebywał prezydent Adamowicz. Teraz teoria ta została obalona.

Pracownik ochrony miał skłamać. Dlaczego?

Prokuratura Krajowa poinformowała w poniedziałek 21.01.2019 r. za pośrednictwem Twittera o tym, iż zatrzymany pracownik ochrony „wprowadził policję w błąd, że Stefan W. posługiwał się plakietką „media”.

Z ustaleń śledczych wynika, że chodziło o „ukrycie zaniedbań w zakresie zabezpieczenia imprezy” z 13 stycznia. - Materiał dowodowy, który został zebrany w tej sprawie, analiza monitoringu, badania biologiczne identyfikatora - czyli śladów biologicznych na identyfikatorze, zeznania świadków w tej sprawie, wskazują, że podejrzany [Stefan W. - red.] nie miał tego identyfikatora, przebywając na scenie - potwierdziła później na specjalnej konferencji, prokurator Grażyna Wawryniuk.

Materiał dowodowy, który został zebrany w tej sprawie, analiza monitoringu, badania biologiczne identyfikatora - czyli śladów biologicznych na identyfikatorze, zeznania świadków w tej sprawie, wskazują, że podejrzany nie miał tego identyfikatora, przebywając na scenie.

- Jesteśmy zaskoczeni tą sytuacją. Nie mieliśmy wcześniej wiedzy, że działania zmierzające do wprowadzenia w błąd służb mogły mieć miejsce, ale to, czy faktycznie do nich doszło, wyjaśni prokuratorskie śledztwo - komentuje mecenas Łukasz Isenko, pełnomocnik firmy ochroniarskiej, która zabezpieczała finał WOSP oraz adwokat jej dyrektora.

- Zatrzymany mężczyzna był pracownikiem firmy ochroniarskiej, był współodpowiedzialny za zabezpieczenie imprezy w Gdańsku, nie jest jednak szefem agencji ochroniarskiej, która tym zabezpieczeniem się zajmowała - podkreśla adwokat.

Zarzuty dla pracownika ochrony Dariusza S.

W poniedziałek 21.01.2019 r. pracownikowi ochrony Dariuszowi S. przedstawiono zarzuty składania fałszywych zeznań i podżeganie świadka do składania fałszywych zeznań.

Tymczasem niezależnie od działań śledczych minister Joachim Brudziński podjął decyzję o rozpoczęciu procedury cofnięcia koncesji agencji ochrony, która zabezpieczała koncert Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku, podczas którego doszło do ataku.

Jak uzasadnia to resort? - Podczas kontroli stwierdzono szereg nieprawidłowości. Przedsiębiorca w rażący sposób naruszył warunki wykonywania działalności gospodarczej. Między innymi nie weryfikował karalności pracowników ochrony oraz nie sprawował nadzoru nad wykonywaniem zadań ochrony przez pracowników. Ponadto przedsiębiorca dopuścił do wykonywania zadań kwalifikowanego pracownika ochrony fizycznej osobę niewpisaną na listę kwalifikowanych pracowników ochrony fizycznej - wyliczają przedstawiciele resortu.

Zdaniem MSWiA, „w agencji miały miejsce sytuacje zatrudniania w charakterze pracownika ochrony osoby, które w dacie podpisania umowy nie miały ukończonego 18 roku życia.”

- Kontrolerzy stwierdzili też dopuszczanie do wykorzystywania przez pracowników ochrony prywatnych urządzeń - środków przymusu bezpośredniego - informuje resort. Agencja ochrony - jak wskazuje MSWiA - miała też nie prowadzić dokumentacji wymaganej przepisami ustawy o ochronie osób i mienia.

- Między innymi w zakresie wykazu pracowników ochrony, rejestru zawartych umów oraz ksiąg realizacji umów. Nie wystawiano też i nie wydawano legitymacji zatrudnionym pracownikom ochrony - wyliczają urzędnicy.

Resort podkreśla, że cały raport pokontrolny MSWiA zostanie przekazany prokuraturze.

Dwa postępowania ws. śmierci Pawła Adamowicza

Przypomnijmy - śledczy z Gdańska prowadzą dwa postępowania, dotyczące śmierci Pawła Adamowicza. Jedno dotyczy okoliczności zabójstwa, drugie natomiast „prawidłowości zabezpieczenia imprezy”

Jak działania MSWiA komentuje pełnomocnik firmy ochroniarskiej? - Na chwilę obecną oczekujemy na ostateczną decyzję; po zapoznaniu się z jej uzasadnieniem podejmiemy decyzje co do dalszych kroków prawnych oraz ustosunkujemy się do twierdzeń w niej zawartych - mówi „Dziennikowi Bałtyckiemu” mec. Łukasz Isenko.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 78

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

k
kasienka

dla Owsika, ktory nie od wczoraj sepil na wydatkach na ochrone??? Od lat policja miala zastrzezenia do ochrony jego imprez

G
Gość

Został zatrzymany, ponieważ skłamał !. ... Gdyby nie skłamał, nie zostałby zatrzymany ! ...... W tym szaleństwie jest metoda, .... To, że jest dyletantem w sprawach ochrony (security), to niezbyt ważne. On wyłga się z tego dość łatwo, ponieważ "skłamał" !!!.

G
Gość

Nikt nie kaze dawac kasy kto ma zyczenie to przekazuje proste i nawet jak by cos bral dla siebie to co. Nic za darmo nie ma nawet w ryj k u r w o teraz za free nie dostaniesz

c
cc

czyli jednak masz pryszczaty ryj szmato??

c
cc

sadzac po twojej wyobrazi ty lizales niejednego meskiego rowa K.U.R.W.O na uslugach malego huja

c
cc

hahaha pewnie zza kompa nie wychodzisz bo bys w pizdeczke oberwal, co za k**** z ciebie

c
cc

no i kolejna zlotowa wpadla szmato, niebawem bedziesz bogaty

c
cc

cwel to cie zrobil k.u.r.w.o. jebana szmaciarzu, pewnie masz cwel wyryte na czole

T
Teleturniej

1-5
5-8
9-17
A ch... wie

n
normals

więc został wers o zamachu bo był ten koment pod artem o zamachu w afganie. Ale sens pozostaje. Zresztą ochrona tam była w ogóle w deche ale nie chcę mi się pisać.

n
normals

w instytucji kulturalnej. Na cieciówie urzędował stary komuszek. Przychodzę do tyrki odbić kartę a on nagle nie pytając mnie o zgodę podsuwa mi pod nos plik fotografii w dużym formacie, wyglądających na wywołane a nie wydrukowane. Na fotografiach wojskowy chyba magazyn, regały i minimum kilkadziesiąt porozrywanych i popalonych ciał właśnie z takiego jak ten zamachu. Pytam się jak to możliwe, że ktoś taki ochraniał instytucję kulturalną, w której przebywać mogło jednocześnie kilkaset osób? Potem mamy takie tragedie jak w Gdańsku. Oczywiście był komuszkiem i być może jakimś ubeczkiem ale szczegóły są milczeniem

qrwiszonie

Hooy ci na imię pedale

do budy qndlu

cwelu

Dodaj ogłoszenie