Słupsk: Zdobyła pracę, ale przez to grozi jej eksmisja

Robert Gębus, Kinga Trubicka
Pani Bogumiła Pek nie rezygnuje z walki o mieszkanie
Pani Bogumiła Pek nie rezygnuje z walki o mieszkanie Robert Gębuś
Prawo jest bezwzględne. Bogumiła Pek musi opuścić lokal socjalny przy ulicy Lelewela w Słupsku do 30 czerwca br. Urząd Miejski nie przedłużył jej umowy najmu. Według uchwały, zarabia o 800 zł za dużo, by mieszkać w lokalu socjalnym i o ponad 550 zł przekracza próg, który umożliwia jej ubieganie się o mieszkanie komunalne.

- Na tę chwilę ta pani nie spełnia warunków prawa lokalnego, jeśli chodzi o najem lokali socjalnych i komunalnych. A te lokale są przeznaczone dla ludzi najbiedniejszych - informuje krótko Mariusz Smoliński, rzecznik prezydenta Słupska.

Bogumile Pek urzędnicy zaproponowali wynajęcie mieszkania, bądź... jego zakup w Towarzystwie Budownictwa Socjalnego. - To zwykła drwina urzędników - denerwuje się Pek i pokazuje urzędowe pismo, w którym proponuje się jej kupno mieszkania w TBS. - Byłam w TBS i usłyszałam, że muszę wpłacić kilkadziesiąt tysięcy złotych. Takich pieniędzy w życiu nie widziałam, a jak mam wziąć kredyt, skoro pracuję na umowę-zlecenie?

Kobieta wystosowała w tej sprawie pismo do urzędu. Jeszcze nie zostało rozpatrzone.
- Zdajemy sobie sprawę, że w tej sytuacji trudno byłoby uzyskać kredyt mieszkaniowy - przyznaje Anna Grabuszyńska, dyrektor Wydz. Gospodarki Komunalnej, Mieszkaniowej i Ochrony Środowiska. - Dlatego zaproponujemy pani Pek spotkanie w celu przeanalizowania sytuacji.

Kobiecie grozi eksmisja. Decyzja urzędników skutecznie zabiła w niej radość ze zdobycia upragnionej pracy (znalazła zatrudnienie w Morpolu, przy przetwórstwie ryb). - W okresie przedświątecznym zarabiałam około 2 tysięcy złotych netto, bo pracowałam po kilkanaście godzin dziennie - tłumaczy Pek. - Chciałam mieć normalne święta. Ten okres wliczył mi się do średniej, przez którą straciłam mieszkanie.

A dokładnie - pokój z aneksem kuchennym. Na zewnątrz wspólna toaleta i łazienka. Raptem niespełna 23 m kw. Do tego niełatwe sąsiedztwo. Budynek adaptowany po hotelu pielęgniarek to często ostatni przystanek dla osób, które nie mogą poradzić sobie w życiu. Pani Bogumiła zajmuje lokal od kilku lat. Mieszka sama.

- Czekam na mieszkanie komunalne już 15 lat, a teraz zabrali mi nawet to - mówi z żalem. - Chciałabym mieszkać gdzie indziej, ale nie mam żadnej stabilizacji. Pracuję na umowę-zlecenie, która kończy mi się w tym miesiącu. Co będzie, jeśli stracę pracę? Trafię na bruk?- pyta i dodaje, że nie zdawała sobie sprawy, że znalezienie pracy przypłaci utratą mieszkania.

- To fatalny sygnał dla wszystkich mieszkańców zajmujących lokale socjalne - uważa Władysław Hałasiewicz, psycholog. - Okazuje się, że system nie preferuje aktywnych metod wydobywania się z biedy, bo jeśli ktoś spróbuje, to jak widać, zostaje za to ukarany.

Z pozycji urzędu problem wygląda inaczej. - Skreślamy panią Pek z ciężkim sercem, ale nie możemy łamać prawa - wyjaśnia Grabuszyńska. - Mamy blisko 700 osób na liście ubiegających się o lokal socjalny. Większość z nich wcale nie ma pracy.

Z Władysławem Hałasiewiczem, psychologiem, rozmawia Robert Gębuś

Czy w tym przypadku lokatorka powinna stracić lokal socjalny?
Zapewne nie mieszka tam dlatego, że chce, ale że musi. Gdyby jej sytuacja faktycznie się poprawiła, to pewnie by się stamtąd wyprowadziła. Za miesiąc ta pani może nie zarabiać. Mechaniczne stosowanie przepisów jest mało motywujące dla wszystkich, którzy chcą wyjść z biedy. To podcina skrzydła przedsiębiorczym.

Co należałoby zrobić?
Zawsze jest możliwość podjęcia rozsądnej decyzji, która by nie krzywdziła człowieka i nie dawała fałszywego sygnału "nie podejmuj pracy, bo cię wywalą z mieszkania".

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kuzyn Kamil

Czesc stary. Pozdrawiamy.

K
Kaszebe

Im więcej urzędasów tym głupsze decyzje wydają.Od kiedy to dorywcza praca na umowę-zlecenie jest stałym źródłem dochodów?

m
micz

A jak ta Pani straci pracę za dwa miesiące to co stanie w kolejce jako 701 osoba???? Jak zwykle przepisy prawa rujnują ludziom życie. pozdrawiam

c
czyn

Urzędasy! Nie wstyd wam?

b
bozena

No to juz wola o pomste do nieba!!!!
Prosze sie nie poddawac!!!!!
Wlaczyc w sprawe Tuska,kaczynskiego,Komorowskiego,PO,PISSS,SLD i wszystkich nie pomijajac FAKTOW!!!
Niech Pani zrobi szum na cala Polske!!!!
Nie moze byc tak,ze karane sa osoby,ktore probuja jakos przezyc!!!

t
trojan

Z mieszkania - dziupli 23m, wywala się osobę, którą stać na opłacenie czynszu a na jej miejsce jest 700 osób w większości bez jakiejkolwiek pracy. Praca w akordzie na umowę śmieciową, bez kodeksu pracy to prawdziwa stabilizacja !!!!!!! A może takich bezrobotnych kierować do NOCLEGOWNI GMINNYCH a nie wyrzucać pani, która jednak jakoś sobie radzi PRACUJĄC KILKANAŚCIE GODZIN DZIENNIE ???

Dodaj ogłoszenie