Słupscy pasażerowie na celowniku

    Słupscy pasażerowie na celowniku

    Marcin Kamiński

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Najpierw był huk, a potem szyba autobusu Miejskiego Zakładu Komunikacji w Słupsku rozprysła się na drobne kawałki. To nieznany jeszcze policji "snajper" urządził sobie ponownie strzelanie do autobusów.
    Na nogi postawiona jest cała słupska policja, która próbuje wyjaśnić tę sprawę. Na razie nikomu nic się nie stało, ale to już szósty przypadek strzału do autobusu w ostatnich latach.

    Snajper strzelił w piątek ok. g. 11.00 na przystanku przy ul. 11 Listopada. Gdy kierowca zamknął drzwi i ruszył, rozległ się huk tłuczonej szyby. Odłamki posypały się na dwie kobiety siedzące przy oknie. Na szczęście skończyło się na strachu, pasażerowie nie doznali żadnych obrażeń. Sprawą zajęła się natychmiast policja, która już podejrzewa, kto mógłby to zrobić.

    - Prowadzimy akcję poszukiwawczą, wytypowalismy pewną grupę podejrzanych - mówi nadkom. Jacek Bujarski, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Słupsku. - Szczegółów jednak na razie nie możemy podać.

    Wiadomo już, że w autobusie nie znaleziono ani śrutu, ani pocisku, ani też stalowej kulki, co mogłoby sugerować, że sprawca strzelał z procy. W związku z zajściem, z apelem o ujęcie sprawcy zwróciła się do mieszkańców Słupska dyrekcja MZK.

    - Apelujemy do mieszkańców, którzy mogliby nam pomóc, o wskazanie osoby, strzelającej w kierunku autobusów - mówi Joanna Szachnowska, rzeczniczka MZK. - Takie zachowanie stwarza poważne niebezpieczeństwo. Ktoś może ucierpieć.

    To nie pierwszy taki przypadek, kiedy "snajper" strzelał w Słupsku do autobusu miejskiego. Takich zdarzeń było sześć. Na szczęście za każdym razem nie było ofiar. Ostatni podobny przypadek zdarzył się w marcu. Autobusem podróżowało kilkadziesiąt osób. Wtedy także żaden z pasażerów nie ucierpiał, jednak autobus nie nadawał się do dalszej jazdy. Sprawcy tamtego strzału nie złapano. Natomiast przy okazji przeszukań w mieszkaniach, z których mógł paść strzał, odnaleziono kilka wiatrówek.

    - Ustaliliśmy wtedy, że w jednym przypadku sprzedano wiatrówkę osobie nieletniej - dodaje Bujarski. - Prosimy, podobnie jak MZK, świadków o kontakt z nami. Zapewniamy anonimowość.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo