Słowińcy znad Łeby. Woleli zostać Niemcami niż żyć w skansenie

Krzysztof Maria Załuski
Krzysztof Maria Załuski
Krzysztof Maria Załuski
Udostępnij:
„Słowińcy. Lud znad Łeby, Pustynki i Łupawy. Lud, który ma tylko czas przeszły. Kultura dawno miniona, historia zamknięta…” Tak na stronach Muzeum Wsi Słowińskiej rozpoczyna się opowieść o Kaszubach Nadłebskich, po których do współczesności dotrwał jedynie skansen w Klukach.

Wieś Kluki leży na zachodnim brzegu jeziora Łebsko. Od Bałtyku oddziela ją zaledwie kilka kilometrów nieużytków - pastwiska, wydmy i rozlewiska. Prócz Kluk „właściwych” były tu jeszcze Pawełki, Ciemińskie i Żeleskie. Wzmianki o tych osadach pojawiają się w dokumentach z roku 1281, pochodzących z archiwum Mestwina II, księcia pomorskiego, władającego wówczas Gdańskiem. W roku 1575 Ciemińskie zmieniły nazwę na Zemmin i stały się własnością niemieckich rodzin arystokratycznych – m.in. Puttkamerów i Wejherów.

Rybacy i pasterze

Brzegi jeziora Łebno od zarania dziejów zamieszkiwał kaszubski lud zwany Słowińcami. Słowińcy, pomimo że byli Słowianami, zasadniczo różnili się od mieszkańców okolic Pucka, Wejherowa, czy Kartuz. Różnicą tą były wiara i język. Kaszubi z południa i wschodu Pomorza byli katolikami, ci z północnego-zachodu – luteranami. Pierwsi mówili - i mówią po dziś dzień - gwarami kaszubskimi. Kaszubi Nadłebscy ulegli całkowitej germanizacji…

Franz Tezner, etnograf z Lipska wyliczył, że w XIX wieku w Klukach było 40 zagród, zamieszkanych przez 550 osób. Najwięcej mieszkańców miały Kluki „właściwe” – 250. W Klukach Żeleskich i Klukach Ciemińskich mieszkało po 150 osób. Podstawą ich utrzymania było rybołówstwo i hodowla zwierząt.

Jak pisze Hieronim Rybicki w „Zarysie dziejów Kluk” - rybacy wstawali najwcześniej, bo już o trzeciej z rana. Zabierali ze sobą śniadanie, butelkę wódki i wypływali na morze lub jezioro. Po powrocie spotykali się w karczmie, gdzie pili „sznapsy” i zażywali tabaki. Po południu na łowiska wypływała druga zmiana. W okresie szczególnie intensywnych połowów rybacy przenosili się do szałasów w Boleńcu - nieistniejącej już osady po drugiej stronie jeziora Łebsko.

Pasterze wstawali nieco później - około czwartej. Po porannym udoju, krowy, kozy i owce szły na pastwisko. Wygon był gminny, a każdy hodowca miał określoną ilość bydła, które wolno mu było na nim wypasać.

Ziemia w okolicy Kluk nie była specjalnie żyzna. Przeważały grunty albo zbyt piaszczyste, albo zanadto bagienne, które wiosną i jesienią zamieniały się w trzęsawiska izolujące wieś od reszty świata.

Słowińcom żyło się biednie, ale bezpiecznie. Ich drewniane, kryte słomą chaty, składały się przeważnie z dwóch izb, sieni, kuchni i spiżarni. W piecach palono torfem wydobywanym z rozlewisk.

Germanizacja i wyzwolenie

Mową mieszkańców Kluk był dialekt słowiński języka kaszubskiego. W roku 1738 we wsi powstała pierwsza szkoła, czy raczej szkółka. Przez ponad wiek nauczanie odbywało się w jednej z chat. Dopiero w roku 1863 wybudowano szkołę z prawdziwego zdarzenia.

Z kroniki szkolnej mogłoby wynikać, że pierwszymi nauczycielami w Klukach byli Kaszubi, a nauka odbywała się dwujęzycznie. Pomimo to z każdą dekadą następował zanik słowiańskiej mowy i obyczajów. Z początkiem XIX wieku we wsi pojawili się niemieccy nauczyciele. Od roku 1886 również pastorzy wygłaszali kazania wyłącznie w języku niemieckim. Powoli język ten wchodził w coraz powszechniejsze użycie. Jednocześnie z każdym pokoleniem malała rola języka kaszubskiego. Zmianę tą widać wyraźnie na miejscowym cmentarzu, gdzie ogromna większość nagrobnych inskrypcji z XIX wieku pisana jest już w języku niemieckim.
W marcu 1945 roku na Kluki spadła apokalipsa. Do wsi wkroczyły oddziały Armii Czerwonej. Mieszkańców potraktowano jak rodowitych Niemców. Na porządku dziennym dochodziło do mordów, rabunków, gwałtów i kradzieży... Ostateczna katastrofa nadeszła 3 stycznia 1947 roku. Tego dnia, o godzinie 2 w nocy do wsi przybyli funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Mieszkańcom dano kilkanaście minut na zapakowanie walizek i pod eskortą odstawiono do Słupska. Tam zostali załadowani do towarowych wagonów i w środku zimy wywiezieni do miejscowości Annaberg w Saksonii. Na postojach wysiedlonych rabowano. Młode kobiety pod byle pozorem wyprowadzano z pociągu i gwałcono.

Tym czasem we wsi zaczęli się osiedlać repatrianci z głębi Polski. Nie było ich zbyt wielu, ale stosunki pomiędzy nimi, a autochtonami układały się zdecydowanie źle. Repatrianci widzieli w Słowińcach znienawidzonych „Germańców”, a miejscowi w przybyszach – najeźdźców i okupantów. Funkcjonariusze komunistycznych organów bezpieczeństwa prześladowali Słowińców za służbę w Wehrmachcie. Cywilni osadnicy zajmowali ich domostwa, niszczyli rybackie łodzie, wiosła, sieci i inne narzędzia pracy.

Skansen ludzi wymarłych

Z czasem w PRL górę wzięła tendencja, aby Ziemie Odzyskane „odzyskać” razem z rdzenną ludnością. W roku 1959 w Klukach otwarto Słowiński Dom Kultury. Sołtysem wsi mianowano autochtona. Cztery lata później powstało tu Muzeum Wsi Słowińskiej.
Na skansen składa się obecnie kilkanaście oryginalnych obiektów - siedem chałup, siedem obór, dwie stodoły, dwa piece chlebowe, magazyn na łodzie i sprzęt połowowy, oraz szałas rybacki. Muzeum jest dostępne przez większą część roku. Goście mogą wziąć udział w pokazach pieczenia chleba, kopania torfu i temu podobnych atrakcjach. Rocznie skansen w Klukach odwiedza ponad 41 tysięcy osób. Niestety wszystko to odbywa się pod nieobecność rdzennych mieszkańców wsi…

W roku 1959 zmarł ostatni klukowianin potrafiący płynnie posługiwać się dialektem słowińskim. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych w ramach akcji „łączenia rodzin” rozpoczęła się masowa emigracja Słowińców do Niemiec. Na początku lat 70. na stałe wyjechały 122 osoby.

W 1983 roku w Klukach mieszkało jeszcze ok. 30 rodzin słowińskich. Obecnie nie ma już ani jednej - najstarsi zmarli, młodsi wyjechali... Woleli zostać Niemcami, niż żyć w skansenie.

Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach
Kluki 27
76-214 Smołdzino
tel. +48 (59) 846-30-20
fax. (59) 832-66-00
e-mail: [email protected]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Nieglupi narod!
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie