Sławomir Peszko, piłkarz Lechii Gdańsk: Nie mogę pozwolić sobie na głupoty. Bardziej czuję spokój niż przemianę [rozmowa]

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Sławomir Peszko, piłkarz Lechii Gdańsk
Sławomir Peszko, piłkarz Lechii Gdańsk Fot. Karolina Misztal
Sławomir Peszko, skrzydłowy Lechii Gdańsk, mówi o grze w reprezentacji, swojej przemianie i planach na przyszłość.

Przeżywasz drugą młodość?

Już chyba piątą. (śmiech) Z pewnością dobrze się czuję po powrocie do Lechii, przygotowaniach w Cetniewie i dobrym zgrupowaniu fizycznym. Potem tę pracę widać na boisku. Wyszedłem z założenia, żeby trochę mniej mówić, a więcej robić, bo to może być ważny sezon dla Lechii.

CZYTAJ TAKŻE: Zobaczcie piękne partnerki piłkarzy Lechii Gdańsk

Bardzo udanie zacząłeś nowy sezon. Może przedwcześnie zrezygnowałeś z gry w reprezentacji Polski?

Nie, nie. Gdybym miał możliwość powrotu, to pewnie bym się nie zdecydował, bo nie odmieniłbym gry reprezentacji w taki sposób, żeby wygrywała mecz za meczem. Może dałbym trochę energii, ale moja decyzja była ostateczna.

Nawet jak patrzyłeś na mecze wrześniowe w eliminacjach do mistrzostw Europy?

Zagrałbym podobnie, a może trochę lepiej. Nie patrzę na to jednak w ten sposób, aby kogoś krytykować, bo jestem na dobre i złe z tą kadrą. Wiem jak ciężkie są momenty i duża presja. Trzeba się cieszyć z punktu z Austrią, bo może okazać się bardzo cenny.

Telefonu od trenera Jerzego Brzęczka nie miałeś?

Nie. Wcześniej był jakiś kontakt z trenerem Brzęczkiem. Tak naprawdę w ogóle sobie tym głowy nie zaprzątam tylko obserwuję i skupiam się na Lechii.

Polska wygra grupę eliminacyjną?

Myślę, że chłopacy postawią pieczątkę w meczach październikowych i zagramy na EURO.

CZYTAJ TAKŻE: Piekne polskie cheerleaderki

Czujesz wewnętrzną przemianę?

Nie, bardziej czuję spokój. Ile mi zostało grania w ekstraklasie? Niedużo, nie mam 25 lat. Nie mogę sobie pozwolić na różne głupoty i myśleć, że pójdę sobie gdzieś indziej. Chcę dokończyć granie w Lechii i zagram tyle, ile będę w stanie, a na boisku na pewno dam z siebie maksa. Wyjazdy już mi nie w głowie. Nie do końca jestem wyciszony, bo na boisku jest adrenalina i choć potrafię już opanować emocje, to muszę uważać, bo chociażby w meczu z Lechem Poznań było blisko czerwonej kartki. Po meczach z dziennikarzami rozmawiam i jestem cały czas otwarty.

Trener Piotr Stokowiec mówi, że musisz grać serduchem…

Gdybym wszystko ograniczył, to nie byłbym sobą i nie mógłbym żyć. Nie mogę kalkulować, czy zrobić wślizg, czy przerwać akcję w środku pola. Jeśli uznam, że to będzie potrzebne drużynie, to tak zrobię. Grać zawsze potrafiłem, a jak strzelasz jedną, drugą, trzecią bramkę, to nabierasz pewności siebie. Drużyna dobrze się prezentuje, złapaliśmy niezłą serię i chcemy do podtrzymać w meczu z Zagłębiem. Kluczowe dla nas zagrać od przerwy do przerwy bez straty punktu.

W jaki sposób doszedłeś do samouspokojenia?

To chyba przychodzi z wiekiem. Wiem, że już dużo było tego, że to już najwyższy czas, że już wystarczy. Oczywiście zawsze może to wrócić, że spóźnię się ze wślizgiem, dostanę czerwoną kartkę i znowu będzie fala. Mniej jednak o tym myślę, że to może nadejść, a w drużynie tutaj zawsze dobrze się czułem. Nie przyszedłem jako nowy, więc zostałem dobrze przyjęty i nic nie stało na przeszkodzie, żeby dobrze grać.

Nie jest lekko jak ciągnie się za Tobą taka łatka. Nie masz odczucia, że gdybyś był na miejscu Jose Kante z Legii Warszawa, to dostałbyś czerwoną kartkę i długie zawieszenie?

Byłby kolejny skandal i opinie, że jestem brutalem i boiskowym bandziorem. To się wiąże z przeszłością i od niektórych rzeczy się nie ucieknie, ale jak widać można je omijać i ograniczać.

Przy okazji meczu z Legia przywitałeś się z Arvydasem Novikovasem?

Tak, na rozgrzewce, podaliśmy sobie ręce. Czas goi rany.

Daniel Łukasik powiedział, że nie wie, co robicie na osiedlu, ale wszystko Ci wychodzi.

(śmiech) Trochę nas tam mieszka i stołujemy się w jednej restauracji. Naprawdę, nic specjalnego. Mam dobry czas. Jak jestem dobrze przygotowany fizycznie i wiem, że kondycja pozwala mi coś zrobić, to idę na maksa. Zamierzam tak grać cały sezon.

Pamiętasz kiedy strzeliłeś trzy bramki w rzędu?

To było jeszcze w Lechu Poznań. Kuba Arak bacznie śledzi statystyki i szybko mi to przypomniał. Przez uraz nie zagrałem w meczu z Koroną, a była szansa na czwartego gola.

Lechia dobrze się prezentuje, ograła na wyjeździe mistrza i wicemistrza Polski. Jesteście kandydatem do mistrzostwa Polski?

Oczywiście. Jesień jest od zbierania punktów, żeby jak najwyżej spędzić przerwę zimową. Później zaczną się mecze o poważną stawkę, dojdzie presja i adrenalina. Trzeba będzie spojrzeć na inne wyniki. Po remisach mamy gorszy moment za sobą. Atutem jest szeroka kadra, a Rafał Wolski i Patryk Lipski, którzy mogliby grać w każdym innym klubie, to u nas nie wstają z ławki. To pokazuje jaka jest rywalizacja. Myślę, że kadra zespołu jest silniejsza niż w poprzednim sezonie. Przyszedł Żarko Udovicić i lewa strona jest naprawę mocna, a Maciek Gajos dobrze prowadzi grę. Środek zresztą zawsze mieliśmy dobry. Skrzydła są mocne, Artur Sobiech strzela i podaje, więc będzie szansa walczyć do końca. Zachęcamy kibiców, żeby nas wspierali i żeby nie czekali tylko na grupę mistrzowską.

Myślisz już o derbach?

Trochę tak. Mecz z Arką przed nami po przerwie na kadrę i musimy go wygrać.

Kontuzjowany jest Mario Maloca, złamany nos ma Michał Nalepa, a Filip Mladenović pauzuje za kartki. Jest lekki niepokój przed meczem z Zagłębiem jeśli chodzi o defensywę?

Myślę, że Michał zagra. Musimy nastawić się na ciężki mecz, bo Zagłębie pewnie trochę się cofnie, a potrafi grać lepiej w piłkę niż Korona. Mają dobrych piłkarzy w formie.

Na co dzień masz dużo czasu dla rodziny?

Oczywiście, większość czasu spędzam z nimi po treningach. Mój syn trzy razy w tygodniu trenuje i zawsze z nim jestem u trenera Józefa Gładysza. Żona bardziej poświęca czas córce, która ma zajęcia po szkole. Jak każdy rodzic prowadzę normalne życie rodzinne, a do tego dochodzi swoje. Temu też poświęcam więcej czasu, przygotowaniom do meczu. W moim wieku regeneracja po meczu jest dłuższa.

Afgańskie kobiety uprawiające sport nadal napotykają trudności. "Tradycje plemienne i brak bezpieczeństwa pozbawiają nas szansy gry w piłkę"

Xinhua

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
LG 1971

Brawo Sławek mądre słowa.!

Oby nie zapeszyć. Piłkarzem zawsze byłeś fenomenalnym a jak utrzymasz ten mental to na pewno dalej będzie super

Dodaj ogłoszenie