Sławomir Peszko, piłkarz Lechii Gdańsk: Dobijemy do ligowej czołówki. Drużyna nie zachłysnęła się poprzednim sezonem [rozmowa]

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Zaktualizowano 
Sławomir Peszko, piłkarz Lechii Gdańsk
Sławomir Peszko, piłkarz Lechii Gdańsk Fot. Przemysław Świderski
Rozmowa ze Sławomirem Peszką, skrzydłowym Lechii Gdańsk, który w meczu ze Śląskiem Wrocław strzelił gola dającego punkt biało-zielonym.

Gol w meczu ze Śląskiem sprawił Ci dodatkową radość i satysfakcję?

CZYTAJ TAKŻE: Zobaczcie piękne partnerki piłkarzy Lechii Gdańsk

Cieszy gol, bo to któryś kolejny mecz w ekstraklasie i brakowało mi statystyk, czyli właśnie bramki albo asysty. To pomaga, bo nabieram większej pewności siebie i wstępuje dodatkowa energia. Szkoda tylko, że nie dał nam ten gol trzech punktów. Mogliśmy wygrać, bo blisko było chociażby po strzale Rafała Wolskiego w poprzeczkę. To, co martwi, że nie mamy tyle szczęścia, co w poprzednim sezonie. A cieszy, że utrzymujemy się przy piłce, wymieniamy sporo podań na połowie przeciwnika i dochodzimy do dośrodkowań i sytuacji. Bramkę za to straciliśmy w takim momencie, kiedy mieliśmy kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Niestety, zremisowaliśmy trzeci mecz z rzędu u siebie i to nie jest dobre, bo zdobyliśmy tylko trzy punkty na dziewięć możliwych.

Wygrywałeś pojedynki jeden na jeden, starałeś się stwarzać okazje kolegom, zdobyłeś bramkę. To znaczy, że fizycznie czujesz się lepiej?

Tak, ale najbardziej efektywna jest prostota, czyli jak przy golu zejście do środka i strzał w długi róg. Albo wyjść na pozycję i zagrać, czyli abecadło piłki nożnej. Czasami myślę, żeby wykonać jakiś super drybling, żeby kibice się zachwycili jak ekstra kogoś minąłem, a skuteczność jest w prostocie i w tym kierunku będę teraz szedł. Ze Śląskiem wyszedł mi fantastyczny gol, bo zszedłem na swoją słabszą nogę i uderzyłem. To dodaje skrzydeł i chęci. Będę chciał to przełożyć na kolejny mecz. Oczywiście nie przesądzam, kto zagra, bo jest wielu chętnych, a trener będzie decydował o ustawieniu taktycznym.

CZYTAJ TAKŻE: Piekne polskie cheerleaderki

Śląsk gra podobnie do Lechii z poprzedniego sezonu?

Po meczu w Bełchatowie, gdzie drużyna była ospała i słabo zagraliśmy, był czas na reakcję. Wiedzieliśmy, że Śląsk jest mocny i cechuje go pewność siebie. Dobrze wszedł w sezon i nie mogliśmy się bardzo odkryć, bo wiemy, jak dużą ma siłę rażenia ze skrzydeł. Śląsk gra stabilnie i szuka szybkiej gry z kontry. Nie liczy na wymianę stu podań tylko szybko rozgrywa swoje akcje.

Lechia bardziej chciała wygrać to spotkanie?

Tak i stąd nasza determinacja w końcówce spotkania. Myślę, że dwóch centymetrów zabrakło „Wolakowi” i byśmy wygrali ten ciężki mecz.

Czujecie, że zrobiliście krok do przodu?

Najważniejsze to, żeby już się nie cofać i bardziej panować nad defensywą. Ważne jest zagrać na zero z tyłu, a ostatnio to nam się nie zdarza.

Lechia ma duże ambicje w tym sezonie. Remisami nie da się osiągnąć sukcesu.

Dobrze o tym wiemy, ale też nie jest tak, że drużyna zachłysnęła się poprzednim sezonem i teraz będzie tylko średniakiem. Nic z tych rzeczy. Wierzę w to, że dobijemy do ligowej czołówki.

Lechia Gdańsk zremisowała ze Śląskiem Wrocław

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie