Sławomir Nowak mandatu nie oddał, ale o wyborców nie dba [KOMENTARZ]

Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska
Sławomir Nowak mimo wcześniejszych zapowiedzi nadal nie rezygnuje z poselskiego mandatu. W dalszym ciągu jest członkiem klubu poselskiego Platformy Obywatelskiej.

A jego klubowi koledzy coraz głośniej i odważniej go bronią. Niedawno Paweł Graś w wywiadzie radiowym mówił: - Sławek zapłacił ogromną cenę za swoje błędy. I dodał, by pozwolono byłemu ministrowi "spokojnie ten mandat wypełnić do końca". Iwona Śledzińska-Katarasińska poszła jeszcze dalej i stwierdziła, że Nowak sądzi, iż odzyskał... zaufanie wyborców. Więc nie ma potrzeby pozbywania się go z klubu.

Poszliśmy tropem szukania tego zaufania. Jak się okazało, poseł jest nie tylko nieuchwytny dla dziennikarzy, ale także dla wyborców. Również spotkanie jego pracownika w biurze poselskim graniczy z cudem. Jedyny ślad na drzwiach jego biura to proporzec z imieniem Sławek i hasło: Głosuj na Bronka.

Przez dwa kolejne poniedziałki (3 i 10 listopada), które zwyczajowo są dniami spotkań z wyborcami, przychodziłam do biura Sławomira Nowaka, które znajduje się w siedzibie zarządu regionu pomorskiej Platformy Obywatelskiej w gdańskim Centrum Handlowym Manhattan.
Podczas pierwszej wizyty w sekretariacie zarządu regionu przedstawiłam się jako wyborca z prywatną sprawą i spytałam o posła. Usłyszałam, że nie ma. - A kiedy będzie? - Nie wiem, tylko asystent posła ma wgląd w jego kalendarz - padło kolejne tłumaczenie.
- A czy asystent posła jest? - Też nie ma. - Kiedy się pojawi? - Nie wiem. Kolejne pytania - o to, czy któryś z nich bywa w biurze, zostały bez odpowiedzi. Uzyskałam jedynie informację, że mogę zostawić swój numer telefonu. Asystent go otrzyma i oddzwoni.
Po tygodniu sytuacja się powtórzyła. Ani śladu po pośle, ani po jego asystencie.

Miłosz Mironowicz, który widnieje na stronie parlamentarnej posła jako pracownik biura, nie odebrał telefonu. Kiedy zostawiłam wiadomość, że jestem dziennikarzem i chcę porozmawiać, oddzwonił. Najpierw poinformował mnie, że poseł nadal nie rozmawia z dziennikarzami. - A z wyborcami? - zapytałam. Usłyszałam, że z wyborcami tak. Ale najpierw telefon od wyborcy musi trafić do niego. A wtedy on oddzwoni, zapyta, w jakiej sprawie wyborca chce się spotkać, i umówi. Zdaniem Mironowicza, jego szef bywa w biurze. Co do własnych nieobecności, to ma wytłumaczenie. Jest bowiem zatrudniony na umowę-zlecenie i nie zawsze musi być obecny. Nawet nie dałby rady, bo jeszcze studiuje - tłumaczy. - Ale dyrektorem biura posła Nowaka jest Jakub Łuczywo - informuje. I podaje numer telefonu.

Na stronie poselskiej Nowaka, w zakładce "pracownicy biura poselskiego" występuje tylko jeden pracownik: Mironowicz. Kiedy pytam o to Jakuba Łuczywo, jest wyraźnie zdziwiony. Pewnie jakieś przeoczenie - wyjaśnia. I dalej mówi, że on zajmuje się sprawami posła, ale w Warszawie.

- W gdańskim biurze powinien być obecny asystent - odpowiada. Kiedy mówię, że nie było go, przypomina sobie, że Mironowicz zgłaszał w ubiegły poniedziałek, że jest chory. Na pytanie, czy dostarczył zwolnienie lekarskie?, usłyszałam, że nie musi, bo jest współpracownikiem.
Można się w tym wszystkim pogubić. Jest dyrektor biura, którego nie ma w spisie pracowników. Pracownik, który jest w spisie, okazuje się współpracownikiem. I tylko jedno się zgadza, że posła brak.

Agnieszka Pomaska, na pytanie o poselskiego sąsiada, odpowiada, że już pytała Sławomira Nowaka o nieobecność jego asystenta. I usłyszała, że powinien być na miejscu. Posłanka dodała, że te nieobecności pracownika zostaną wyjaśnione.

I powinny być. Bo każdy poseł, w tym i Sławomir Nowak, dostaje co miesiąc ponad 10 tysięcy złotych na prowadzenie biura poselskiego. Z czego potem się rozlicza. Jak widać, były minister spokojnie wypełnia mandat, tak jak chce Paweł Graś. Może nawet za spokojnie, żeby nie powiedzieć: leniwie.

Ze sprawozdania wynika, że biuro Nowaka w 2013 roku kosztowało podatników 168 tys. 701 zł.

ZOBACZ NASZ SERWIS SPECJALNY

WYBORY SAMORZĄDOWE 2014 NA POMORZU

Kandydaci, komitety wyborcze, zasady głosowania, okręgi wyborcze

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

N
Nairam

stanowi doskonały obraz tego jak bardzo PO jest moralnie przeżarte. Dlatego wielka pora aby partię
tę odsunąć od władzy. Im prędzej tym lepiej!

K
Krytyk

Święta prawda co szanowny Erddill napisał. Jedno zdanie mógł zmienić na następujące: "Dlaczego Naród ma utrzymywać tylu pasożytów ????"
Wśród nich oczywiście powinni być i tacy jak Graś,
Śledzińska-Katarasińska i wielu innych.

G
Gorzała

Wypić lubię i politykom nie zabraniam.

S
Sikorsky

Lemingów mamy na sznurku

E
Erddill

Och Biedny Lolo ...wytrzymaj jeszcze kilka tygodni . Juz niedlugo zostanie oficjalnie ogloszony ofiara nagonki ...oczywiscie politycznej .Dostanie kwiatki ,przyjecie powitalne w klubiku kc-po i pewnie jakies "odszkodowanie" za utracone geszefciki tez sie da zorganizowac ...ot jak to w polsce (w tym wypadku mala litera) jest w zwyczaju . Kiedys ...nie tak dawno istnialo pojecie jak HONOR i spis zachowan zwany Kodeksem Honorowym . Bylo , minelo i dzis takie miernoty jak Gras ,czy inna Śledzińska-Katarasińska moga naginac rzeczywistosc i z drobnego , nieudolnego cwaniaczka robic niewinna ofiare . Skoro im tak z** Lola to niech sie skladaja na jego pobory . Dlaczego Narod ma utrzymywac tego pasozyta ????

Dodaj ogłoszenie