Skok na SKOK warty 900 milionów złotych. Jak śledczy rozpracowali największą aferę III RP

Tomasz Rusek (AIP)
Milion złotych, dwa, trzy czy nawet cztery - takie pożyczki dostawały tzw. słupy w SKOK-u Wołomin
Milion złotych, dwa, trzy czy nawet cztery - takie pożyczki dostawały tzw. słupy w SKOK-u Wołomin Fot. Piotr Krzyżanowski
Żulików myto, golono, ubierano w garnitury, wystawiano im fałszywe zaświadczenia o zarobkach i dostawali milionowe pożyczki. Śledczy z Gorzowa na trop wpadli... przypadkiem.

Nawet 900 mln zł wyłudzonych pożyczek, aż 60 tys. oszukanych, którym państwo wypłaciło już ponad 2 mld zł rekompensat, 700 "słupów", do tego 62 osoby z zarzutami i - jak dotąd - siedmioro aresztowanych. Na trop takiej afery wpadła gorzowska prokuratura. Wpadła przypadkiem, tylko dzięki dociekliwości śledczych.

Niewykluczone, że jest to największa afera w dziejach. Na pewno jest za to większa niż słynny przekręt związany z parabankiem Amber Gold.

Śledczy z Gorzowa nie komentują porównań z Amber Gold. Raz, że nie chcą takiej sławy. A dwa, że w ogóle sławy nie chcą - mają bowiem cały czas masę roboty. Ale do niczego innego, poza Amber Gold, gorzowskiej sprawy porównać się nie da.

Przypomnijmy: tam sprytne małżeństwo wyciągnęło od 20 tys. ludzi oszczędności, doprowadzając ich do "niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł".

Tu czarne charaktery to kierownictwo SKOK-u Wołomin, które przez podstawione osoby zabrało własnej firmie 810 mln zł. Kwota ta jednak jeszcze urośnie. Bo 900 mln zł lewych pożyczek, które przez "słupy" trafiały do nieuczciwego zarządu SKOK-u i pomocników, to niemal pewnik. Czyli wyłudzone pieniądze są większe niż w Amber Gold.

Sprawa zaczęła się... przypadkiem. Prokurator Agnieszka Leszczyńska prowadziła inne śledztwo - dotyczyło niewielkiego wyłudzenia w gorzowskim banku, pojawił się w nim człowiek, który na fałszywe zaświadczenie o zarobkach chciał wyłudzić 100 tys. zł.

Prokurator Leszczyńska miała nosa - sprawdziła jego inne zobowiązania i okazało się, że "golas" bez dochodów i majątku wziął milionową pożyczkę ze SKOK-u Wołomin. Takie same kredyty mieli jego koledzy, których zawinięto przy okazji próby wyłudzenia w Gorzowie. I tak powoli, człowiek po człowieku, Gorzów wpadł na trop największej afery w wolnej Polsce.

Śledztwo wciąż puchnie

Dziś zarzuty mają 62 osoby, a pierwsze dwa akty oskarżenia trafiły już do sądu. Ale śledztwo ciągle "puchnie" - dochodzą nowe lewe umowy i nowi podejrzani. Siedmioro z nich cały czas siedzi w areszcie, w tym prezes SKOK-u Wołomin Mariusz G. i wiceszef rady nadzorczej Piotr P. Do niczego się nie przyznają. A wyłudzonych pieniędzy nie ma. Zniknęły w rajach podatkowych - są nie do wyśledzenia, bo wywożono je w gotówce.

Naganiacze w akcji

Śledczy z Gorzowa dłubią w sprawie już od 2011 roku. Dzięki temu udało się im doskonale opisać cały przestępczy proceder. Pomysł na szwindel był banalnie prosty. W całej Polsce naganiacze wyszukiwali osoby biedne, uzależnione, czasami bezdomne. Zwożono je do stolicy, kąpano, golono, ubierano w garnitury i... dawano do ręki zaświadczenie o gigantycznych zarobkach.
Żuliki nagle stawały się prezesami z zarobkami na poziomie 50 czy 100 tys. zł miesięcznie. Na tej podstawie dostawały kredyty po 1, 2, 3 czy 4 mln zł. Zgarniały z tego działkę i znikały. Działkę dostawali też pośrednicy. A prawdziwa kasa trafiała do kierownictwa SKOK-u.

Na początku wszystko było robione w białych rękawiczkach. - Wyszukiwano znajomych, nieźle sytuowanych ludzi. Pierwsze "słupy" miały nawet po 50 tys. zł z tego, że brały na siebie pożyczki. A je same starano się spłacać, by jak najdłużej nie wzbudzać podejrzeń - mówi prokurator Leszczyńska.

Ale apetyt oszustów rósł w miarę jedzenia. Dlatego kolejnymi "słupami" byli właśnie nawet bezdomni, którzy zadowalali się tysiakiem. Dość powiedzieć, że gdy zrobiono nalot na motel pod Warszawą, w pokojach zastano 20 meneli, którzy zabierali się za przymierzanie garniturów, w których mieli pójść po pożyczkę...

Innym sposobem na wyłudzenia było skupowanie działek - tanich, niemal bezwartościowych, które dzięki zaprzyjaźnionym fachowcom od wycen nagle stawały się warte miliony. I były podstawą do brania pożyczek.

Zero skrupułów

Gdy na SKOK uwagę zwróciła Komisja Nadzoru Finansowego, Piotr P. postanowił "wpłynąć" na urzędników. Wynajął bandziora Krzysztofa A. Ten z metalową pałką napadł na wiceszefa KNF. Pobił go, powodując poważne obrażenia głowy. Urzędnik przeżył. Bandziora zatrzymano. Zarówno jemu, jak i kierownictwu SKOK-u grozi do 10 lat więzienia.

- Akt oskarżenia w sprawie usiłowania wyrządzenia ciężkich obrażeń chcemy przygotować jak najszybciej, by ten wątek nie czekał na część finansową - informują śledczy z Gorzowa. Bo pewne jest, że oszuści, którzy wyłudzili niemal 900 mln zł, wyrok usłyszą nie szybciej niż za dwa, może trzy lata.

Za aferę już zapłaciliśmy. 60 tysiącom oszukanych klientów SKOK-u Wołomin Bankowy Fundusz Gwarancyjny (na jego rezerwy zrzucają się m.in. klienci banków, dokłada się budżet państwa) wypłacił ponad 2 mld zł.

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Materiał oryginalny: Skok na SKOK warty 900 milionów złotych. Jak śledczy rozpracowali największą aferę III RP - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 37

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

j
jon

tak dla przypomnienia .
za co siedział Rywin ?

g
g

Skoro ukradli 900mln,BFG musiał oddać 2 mld? Dlaczego?

x
xcx

Mafia PO-WSI Wołomin nie mogła działać tyle lat bez parasola ochronnego zorganizowanej grupy
przestępczej na najwyższych szczeblach władzy PO-PSL-Komorowski.
To własnie ta mafia PO-PSL wydawała stosowne zezwolenia, certyfikaty, poręczenia, etc, etc.
Komisja Nadzoru Finansowego powołana do NADZORU ! przez dwa lata udawała że nic złego
się nie dzieje aż do chwili gdy sprawa się rypła - bo rozkradli wszystko.
I co dzieje się dalej?
Wkracza Gwarantowany Fundusz Bankowy i naszymi pieniędzmi ........ wyrównuje straty
okradzionym Polakom.
Czy trzeba lepszego dowodu na działalność zorganizowanej grypy przestępczej na najwyższych
szczeblach władzy?
Dlatego twierdzę, że wszystko zostanie zamiecione pod dywan - jak zawsze w PO-PSL

h
heniek

tortury i tyle

M
Megabud 51

i komu te brednie polszewickie...

g
gość

kiedy prokuratura to wyjaśni?

C
Collonna

SKOK-i to bedzie najwiekszy finansowy przekret w histori.

Jedyna szansa na  ratunek to wgrana PiS-u w wyborach i stala

finansowa trasnfuzja z budzetu panstwa.

Na to samo czeka KK z Rydzolem na czele

A to tylko wierzcholek tej lodowe gory.

 

 

d
dd

Najlepiej, gdy ziemia usuwa sie pod nogami, powiedziec, ze to jest atak terrorystyczny PO-PSL, na nasza biedna parafie.
Stad mamy tyle fajnych PIS-wysynow hejterujacych tu do woli

d
dd

Nie zapominaj PIS-ku, ze ukradl pieniadze, zeby zasilic kase panstwowa, na ktora skoczyly PIS-urki z Wolomina

d
dwd

Nie zapominaj PIS-ku , ze w czasie tej afery prezesem NIK byl PIS-iorek

t
techbud176

Dzięki Kaczyńskiemu i agitacji kościelnych pederastów mamy prezydenta, który ma ubabrane ręce w kaczym łajnie .Więc mamy z kogo brać przykład. Jak taki człowiek ma czelność reprezentować Naszą Ojczyznę. Kto z nim będzie chciał rozmawiać?

L
Leon

Sa tez dwunozne prostytutki -"ku...y". Poziom umyslowy "sekty" jest powszechnie znany.A o poziom moralnosci lepiej nie wspominac.

r
rozbawiony

Najlepiej kraść z Bogiem na ustach i ze zbolałą miną pokrzywdzonego

Z
Zyczliwy

Twoje idiotstwo wydaje sie nie miec granic.

L
Link;

Wołomińskie Służby Inwestycyjne
oraz
Dyskretny urok „Bentleya”

Dodaj ogłoszenie