Skatowali mężczyznę w kolejce SKM, nikt nic nie widział

P. Weltrowski P. Rydzyński
Monitoring zamontowany jest w bardzo niewielu składach
Monitoring zamontowany jest w bardzo niewielu składach Adam Warżawa/ Archiwum
Policja nie może ustalić sprawców napadu w kolejce SKM. Pobity mężczyzna nadal jest nieprzytomny. Nie zadziałał żaden system bezpieczeństwa

Była godzina 2.47 w nocy, gdy 43-letni mężczyzna wsiadł w Sopocie do kolejki SKM, chcąc dojechać do Wejherowa. Kiedy się tam znalazł, był już nieprzytomny. Bestialsko pobity trafił na oddział intensywnej terapii. Działo się to w nocy z 8 na 9 września. Do dziś, co potwierdziła nam prokuratura, jest nieprzytomny i nie ma z nim żadnego kontaktu.

Do dziś nie ma także sprawców pobicia. Wiadomo jedno - bili w taki sposób, aby zrobić krzywdę, atakowali głowę 43-latka. - Nie ma świadków, nie ma zdarzenia - pisze jeden z naszych czytelników. Nie chce się ujawniać, zna jednak szczegóły sprawy, których policja i prokuratura do publicznej wiadomości nie podawały i podawać nie chcą, gdyż mogłyby utrudnić ujęcie sprawców napadu. Prawdopodobnie jest bliskim lub znajomym ofiary. Ma żal i do policji, i do władz Szybkiej Kolei Miejskiej.

Teoretycznie w SKM każdy jest bezpieczny. Policja, mimo że nie ma podpisanych żadnych umów z SKM, oddelegowuje patrole, które pojawiają się w kolejkach. W Gdańsku jest to na przykład około 20 policjantów. W Gdyni jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że policja i SKM dogadają się w sprawie patroli funkcjonariuszy w cywilu. Z planów jednak nic nie wyszło.

Jak twierdzą policjanci, SKM chciało, aby patrolujący incognito kolejki funkcjonariusze ...płacili za bilety. Mieli dostać zniżkę - 80 proc. Niemniej jednak, raz na kwartał, policja musiałaby dopłacać do każdego patrolującego około 60 zł. - Z uwagi na brak pieniędzy w naszym budżecie takiej umowy nie podpiszemy - mówi asp. sztab. Hanna Kaszubowska z Komendy Miejskiej Policji w Gdyni.

Co na to druga strona? - Decyzja o darmowych przejazdach wymaga zgody organów korporacyjnych spółki. Współpracę z policją, podobnie jak ze Strażą Graniczną i z Żandarmerią Wojskową, prowadzimy od kilku lat. W pociągach jeżdżą wspólne, umundurowane patrole - mówi Maciej Lignowski, prezes SKM Trójmiasto.

W feralnej chwili w kolejce umundurowanych policjantów nie było. Nie było też funkcjonariuszy Straży Ochrony Kolei. Tu sytuacja w ogóle jest paradoksalna. Kilka lat temu ze struktur SOK wydzielony został oddział SOK SKM. Zgodnie z ustawą o transporcie kolejowym, może on jednak pilnować bezpieczeństwa tylko na tzw. linii 250, czyli na odcinku Gdańsk Gł. - Rumia, zarządzanym przez SKM. Gdy pociąg jedzie dalej, np. do Wejherowa, odpowiedzialność za bezpieczeństwo przejmuje "ogólnopolski" SOK, podległy PKP Polskim Liniom Kolejowym. W praktyce oznacza to, że funkcjonariusz SOK SKM nie może np. wystawić mandatu za przechodzenie przez tory w Redzie. Problemem jest też liczba strażników kolei. Oddział SKM liczy ok. 40 funkcjonariuszy. Na jednej zmianie pracuje od 4 do 8 sokistów, ale oprócz pilnowania bezpieczeństwa zajmują się oni też m.in. konwojowaniem pieniędzy z automatów biletowych.
Sprawców brutalnego napadu nikt nie powstrzymał. Nikt też ich nie zarejestrował. Monitoring zamontowany jest obecnie w 10 z 65 składów SKM. Są one oznakowane. SKM nie zdecydowała się na skopiowanie eksperymentu spółki Koleje Mazowieckie, która oznaczyła w ten sposób wszystkie składy, choć kamery były w jednym na pięć. Jak twierdzili szefowie Kolei Mazowieckich - taka prewencja działała. W nocy z 8 na 9 września, na trasie Sopot - Wejherowo, nie zadziałało nic.
Być może dlatego, dziś, prawie dwa tygodnie po tragedii, policja, aby ustalić taki szczegół, jak liczba napastników, którzy skatowali 43-latka, musi apelować do świadków.

Pobity mężczyzna jechał prawdopodobnie pierwszym wagonem. Szczupły, wygolony na łyso, ze srebrnym kolczykiem w lewym uchu. Miał prostokątne okulary, oliwkową kurtkę, żółtą bluzę z napisami i zielone sztruksowe spodnie. Widziałeś go? Zadzwoń na policję, może choć element ludzki w tym wypadku nie zawiedzie.

Kamer będzie przybywać


Z Bartłomiejem Buczkiem, członkiem zarządu SKM, rozmawia Paweł Rydzyński

Czemu w pociągu, w którym doszło do zdarzenia, nie było sokistów?
Sokiści patrolowali ten pociąg do stacji Gdynia Główna. Był to bardzo dobry patrol, wystawił dużo mandatów. Nie jesteśmy jednak w stanie zapewnić patrolu w każdym pociągu.
Problem byłby mniejszy, gdyby wszystkie składy SKM miały monitoring. Na razie kamery są w niespełna co piątym pociągu.

Są zainstalowane w 10 składach, niedługo będzie w jedenastym, który obecnie jest modernizowany. Liczba składów z monitoringiem będzie się sukcesywnie zwiększać. Kamery będą instalowane między innymi w każdym z 22 pociągów, które zostaną wyremontowane w ramach projektu "Rozwój SKM", przed Euro 2012.

Czemu nocą nie jeżdżą pociągi z monitoringiem?
Niczego nie robimy celowo. Rozkład, który dostają pasażerowie, składa się z tak zwanego obiegu składów. Monitoring zainstalowany jest w składach o najwyższym standardzie, po modernizacji. Staramy się układać obiegi tak, by jak najwięcej składów o wysokim standardzie jeździło do Słupska. Zdarza się jednak też, że pociągi z monitoringiem pojawiają się w obiegach nocnych.

Najnowsze informacje o epidemii koronawirusa

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
ost

Ma rację p.Kaszubowska , zdrowie czy życie ludzkie nie jest warte 60 zł.

Dodaj ogłoszenie