reklama

Skarszewskie Centrum Ekspozycji Historycznych wzbogaci się o kroniki z lat PRL

Sebastian Dadaczyński
Marek Zieliński chce spełnić wolę swojej matki i przekazać księgi miejscowemu muzeum
Marek Zieliński chce spełnić wolę swojej matki i przekazać księgi miejscowemu muzeum Sebastian Dadczyński
Interesujące kroniki zamierza przekazać Skarszewskiemu Centrum Ekspozycji Historycznych tamtejszy mieszkaniec, Marek Zieliński. Cztery księgi pochodzą z miejscowej biblioteki

W latach 1958-65 utworzyła je ówczesna kierowniczka placówki, Władysława Przybielska. W zbiorach znajduje się wiele ciekawych materiałów, w tym dużo artykułów z "Dziennika Bałtyckiego".

- Władysława Przybielska i jej mąż Alfons doskonale znali się z moimi rodzicami, Dorotą i Zygmuntem Zielińskimi - opowiada pan Marek. - Otóż wcześniej, bo w latach 1948-57, to moja matka kierowała tą biblioteką. Niestety, w 1985 roku Władysława Przybielska zmarła. Wtedy też jej małżonek, po uzgodnieniu sprawy z córkami, postanowił przekazać kroniki mojej matce. Ta zaś sporządziła zapis, by księgi przekazać do muzeum Skarszew, o ile takie powstanie. Co prawda, później placówkę utworzono, ale na krótko przed jej otwarciem - w 2006 roku - moja matka zmarła. Dlatego też, spełniając jej wolę, wkrótce przekażę zbiory do Skarszewskiego Centrum Ekspozycji Historycznych.

Marek Zieliński chce, by kroniki zostały zarchiwizowane i skatalogowane, a następnie udostępnione przyszłym pokoleniom i badaczom historii Skarszew.

- Wszystkie księgi wzbudzają szacunek i uznanie dla jej autorki - dodaje. - Mam wrażenie, że życie kulturalne w tamtych czasach było bogatsze niż teraz. Zarówno biblioteki, jak i szkoły pełniły jakby funkcje dzisiejszych ośrodków kultury. W kronikach znajdują się relacje z wieczorów poetyckich, czy spotkań z ludźmi kultury.

O wydarzeniach z miasteczka często informował "Dziennik Bałtycki". W artykułach prasowych, jakie znalazły się w kronikach, możemy wyczytać wiele ciekawostek. Między innymi, że noże w miejscowej restauracji były za tępe, a lokal potocznie nazywano "małpim gajem". Na jego ścianach widniały bowiem palmy. Co ciekawe, niektóre sprawy, które poruszano na łamach naszej gazety, nadal są aktualne. 18 września 1958 r. "Dziennik Bałtycki" napisał: "Skarszewscy miłośnicy zabytków z coraz większym oburzeniem patrzą na niszczejące mury obronne". Marek Zieliński ma nadzieję, że fakt ten wezmą sobie do serca władze wszystkich szczebli, bez względu na poglądy polityczne, i rozpoczną wspólne działania pod hasłem "ratujemy nasze mury".

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie