Siesta Festival 2013. Melody Gardot i Lura przyniosły do...

    Siesta Festival 2013. Melody Gardot i Lura przyniosły do Gdańska ciepło [RECENZJA]

    Tomasz Rozwadowski

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Koncert Jehro w gdańskiej filharmonii na Ołowiance
    1/9

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Tomasz Bołt

    Ostatni weekend kwietnia należał w Gdańsku do Siesta Festivalu, który odbywał się w tym roku już po raz trzeci. Szefem artystycznym całości jest Marcin Kydryński, którego "Siesta" nadawana od lat na antenie programu III Polskiego Radia oraz związana z audycją seria składanek płytowych spopularyzowały w Polsce muzykę etno w przyjaznym słuchaczowi wydaniu.
    Kydryński wyszukuje na całym świecie nagrania muzyki przyjemnie kołyszącej, a okazuje się, że takich klimatów potrzebuje spora część słuchającego muzyki narodu.

    Pierwsza edycja była swego rodzaju eksperymentem, ale pomysł chwycił natychmiast i obecna Siesta była trzecią już z kolei graną przy pełnej sali. I to niemałej, bo Sali Koncertowej Polskiej Filharmonii Bałtyckiej. Wyprzedane zostały bilety nie tylko na trzy dni koncertów na Ołowiance i na zamykający całość występ Bongi w klubie Parlament, ale i kosztujące 200 zł wejściówki na wieczory z muzyką fado w położonym przy samej Motławie Mieście Aniołów. Pod względem kasowym to niebywały sukces w czasach, gdy festiwale kuleją lub nawet znikają z kalendarza. Siesta kwitnie.

    Piątkowy, inauguracyjny koncert Melody Gardot był od strony artystycznej najmocniejszym punktem programu. Młoda Amerykanka znakomicie śpiewająca, grająca na fortepianie i gitarze występowała w Trójmieście pierwszy raz i spełniła wszelkie nadzieje, jakie można było mieć przed jej występem. Tworzy muzykę, w której spotykają się wszystkie dominujące nurty amerykańskiej muzyki - jazz, tradycyjna piosenka, blues, country i soul - dobarwiając je akcentami latynoskimi.

    Najważniejsze jest jednak samo wykonanie, dość powściągliwe, bez szarży, ale bardzo własne. Mało kto by się poważył zaśpiewać na bis "Summertime" z wplecioną dla większego efektu zwrotką z "Fever". Z tych, którzy by podjęli wyzwanie, dobrze by wypadli nieliczni. A jej się udało, i to na fenomenalnym poziomie,

    Sobota nie była niestety już tak udana. Jehro, reklamowany jako francuski Bob Dylan, okazał się raczej tuzinkowym szansonistą, w dodatku od pierwszej piosenki namawiającym publiczność do wstania z foteli i klaskania. I ten numer przeszedł! Przyznać jednak trzeba, że w filharmonii zrobiło się przyjemnie i słonecznie, choć muzycznie wysokimi lotami trudno to było nazwać.

    Bardzo sympatycznie została przyjęta również śpiewająca w niedzielę Lura. Portugalska wokalistka, której rodzice przybyli do Lizbony z Wysp Zielonego Przylądka, została kilka lat temu namaszczona na następczynię przez słynną Cesarię Evorę. Gwiazda z Cabo Verde zmarła niedawno, a jej kontynuatorka jeździ po świecie z tęsknymi, wyspiarskimi nutami. I w tym przypadku było sympatycznie, ale mając w pamięci poprzednie koncerty Lury, mogę powiedzieć, że w jej twórczości niewiele się zmienia. Choć może nie musi, o czym świadczy ciepłe przyjęcie w Gdańsku.

    Zamykający każdorazowo Siestę koncert w klubie Parlament jest zawsze z założenia odmienny od całości festiwalu, głośniejszy i bardziej taneczny. Tak było i w tym roku, a występ pochodzącego z Angoli Bongi dawał właśnie to, co lubimy czerpać z muzyki afrykańskiej, czyli transowe rytmy, energię i optymizm.

    Bonga, w tym roku obchodzący 70. urodziny, jest postacią bardzo ważną w historii World Music, bo już od wczesnych lat 70. należał od pionierów popularyzujących muzykę afrykańską w Europie. Jest gwiazdą i na naszym kontynencie, i w rodzinnych stronach, a jego dyskografia składa się już z 30 albumów, z których najnowszy nosi tytuł "Hora Kota".

    W Angoli Bonga znany jest także z tego, że aktywnie walczył z komunistycznym reżimem rządzącym jego krajem przez blisko dwie dekady. Angola jest już wolna, a Bonga ma się świetnie - można mu pozazdrościć energii, witalności i humoru. Po takim zakończeniu aż chce się czekać na przyszłoroczne otwarcie.


    t.rozwadowski@prasa.gda.pl

    Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo