Siatkówka ME 2019. Polska - Włochy 0:3. W meczu o brązowe medale mistrzostw Italia nie miała litości [zdjęcia]

Rafał Rusiecki
Rafał Rusiecki
Zaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (36 zdjęć)
Siatkówka kobieca 2019. W Ankarze polskie siatkarki nie zdołały ugrać nic wielkiego. W decydującej fazie mistrzostw Europy biało-czerwone przegrały w sobotę w półfinale 1:3 z Turczynkami, a następnie w niedzielnym spotkaniu o brąz nie podjęły rękawicy w spotkaniu z Włoszkami.

Siatkarki reprezentacji Polski i Włoch spotkały się w niedzielę na boisku w hali w Ankarze, aby powalczyć o brązowe medale mistrzostw Europy 2019. To było 16. starcie polsko-włoskie w historii tego turnieju. Biało-czerwone wygrały pięć pierwszych potyczek, ale już w 10 ostatnich górą były tylko trzykrotnie. Zawodniczki Jacka Nawrockiego pokazały już 29 sierpnia w Łodzi, że potrafią znaleźć sposób na faworytki. Wygrały wówczas 3:2. Było to jednak spotkanie fazy grupowej. Latem w Lidze Narodów było odwrotnie, bo to zawodniczki z Italii wygrały 3:2.

Niedzielny mecz od udanego ataku zaczęła Magdalena Stysiak. To na jej pomoc na drugim skrzydle liczyliśmy najbardziej. 18-latka w ćwierćfinałowym meczu z Niemkami pokazała, że stać ją na wiele. Nie wyszedł jej półfinał z Turczynkami. Teraz miała szansę na poprawę. Akcje toczyły się punkt za punkt, aż do stanu 12:12, bo wówczas w jednym ustawieniu Polki nie uporały się w czterech kolejnych akcjach (12:16). Po dwóch blokach na niesamowitej Paoli Egonu złapały jednak właściwy rytm (20:21). A po przytomnej akcji Malwiny Smarzek-Godek, która dobrze powalczyła w sytuacyjnej piłce nad siatką był remis 23:23. Nasze siatkarki w pierwszym secie były wyraźnie lepsze w przyjęciu (48 procent wobec 38 Włoszek), ale nieco słabsze w ataku (45 procent wobec 53 rywalek). Po walce przegrały jednak tę partię.

Walki nie podjęły natomiast w drugim secie. To były wielkie momenty przestojów. Włoszki zaczęły od prowadzenia 3:0, trener Nawrocki wział czas, a po chwili nasze zawodniczki zyskały dodatkowe minuty, bo... gospodarze mieli duże problemy z zapewnieniem właściwego oświetlenia w hali w Ankarze. Turcy palili się więc ze wstydu, a kibice czekali na przełamanie w grze Polek. To jednak nie następowało, bo przy stanie 1:7 selekcjoner musiał skorzystać z drugiego przysługującego mu czasu. A kiedy po chwili było 2:10, to jasne się stało, że ta partia będzie popisem siły wyłącznie siatkarek Italii. Siatkarki prowadzone przez Davide Mazzantiego grały jak natchnione, podbijając nawet niebywale trudne piłki. W końcówce rozluźniły się na tyle, że wiatr w żagle złapały Polki. Wybrnięcie z takich tarapatów byłyby jednak sportowymi Himalajami.

W tym momencie brązowy medal mistrzostw Europy oddalił się od Polek znacząco. Włoszki miały zapas błędów, mogły sobie pozwolić na nie, bo prowadziły już 2:0. Biało-czerwone musiały dążyć do tie-breaka, czyli wygrać dwie kolejne odsłony starcia w Ankarze.

Na szczęście, w trzecim secie biało-czerwone odzyskały równowagę. Wypracowały sobie niewielką przewagę i w końcu prowadziły grę na własnych zasadach. Tyle tylko, że Włoszki nie zamierzały odpuszczać i doprowadziły do remisu 14:14. W kluczowym momencie można było liczyć na ataki Malwiny Smarzek-Godek, która szalała na prawym skrzydle. Wydawało się, że ten set jest do wyrwania. Polki prowadziły 24:23, a w polu zagrywki pojawiła się Marlena Kowalewska, która zastąpiła Agnieszkę Kąkolewską. Zagrała jednak za mocno, w aut. Chwilę później Włoszki pogubiły się w obronie, ale z drugiej linii nasz blok obiła Miriam Sylla. Dzieła zniszczenia dokonała niesamowita Paola Egonu (zakończyła mecz z dorobkiem 23 punktów), która zagrała piłkę, ta zakręciła się na siatce, zupełnie myląc Polki.

- Doświadczenie ma tutaj swoje znaczenie. Dzisiaj przegraliśmy dużo piłek sytuacyjnych. To się ma, tego się nie da wytrenować. Gdyby połowę z nich zamienić na punkty, byłoby inaczej. Przyjmowaliśmy lepiej, ale i Italia zagrywała lżej. Był to sezon jak najbardziej udany. Wygrana w Montreux, final six w Lidze Narodów, a teraz weszliśmy do półfinału mistrzostw Europy. Tego dawno nie było. Ta reprezentacja cały czas robi skok do przodu. Każdy chciałby medali, ale my wprowadzając młode zawodniczki patrzymy w przyszłość - powiedział po meczu przed kamerą TVP 1 Jacek Nawrocki.

Polska - Włochy 0:3 (23:25, 20:25, 24:26)

Polska: Wołosz 2, Alagierska 4, Kąkolewska 5, Stysiak 10, Mędrzyk 5, Smarzek-Godek 15, Stenzel (libero) oraz Grajber 2, M. Łukasik, Maj-Erwardt (libero), Kowalewska, Zaroślińska-Król 1

Włochy: Malinov 3, Sorokaite 12, Folie 5, Chirichella 8, Sylla 9, Egonu 23, de Gennaro (libero) oraz Parrocchiale, Fahr 2

Sędziowali: Koen Luts (Belgia), Ozan Cagi Sarikaya (Turcja)

Widzów: 4000

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
8 września, 21:09, Gość:

Panie redaktorze a jak tam najlepsze siatkarki niemieckie ?

? ?? A Co to ma do rzeczy ???

G
Gość

Panie redaktorze a jak tam najlepsze siatkarki niemieckie ?

G
Gość

Panie Rusiecki - jezeli dla Pana 4 miejsce na ME to " nic znaczacego " to gratuluje samopoczucia !

G
Gość

Polki doszły daleko to trzeba przyznać ale jeszcze dużo muszą się nauczyć by poprawić grę, mimo to gratulacje 4 na ME to też dużo

Dodaj ogłoszenie