Małe kociaki ktoś spakował do reklamówki i wyrzucił do kontenera na śmieci pod hipermarketem. Na szczęście żyły jeszcze, gdy wyciągnięto je ze śmietnika. Pies przywiązany do drzewa przy mrowisku, niemal zagryziony przez mrówki, spędził w lesie - jak mówią w schronisku - co najmniej trzy dni. Wakacje to czas, gdy informacji o takich zdarzeniach pojawia się najwięcej. Każda z nich to świadectwo cierpień zwierzęcia i bezduszności ludzi.

Lek na samotność

Według obliczeń Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, każdego roku latem liczba porzuconych zwierząt wzrasta o około 30 proc. Nie pomagają kampanie społeczne i informacyjne - dla wielu sposobem na pozbycie się kłopotu ze zwierzęciem na czas urlopu i wyjazdu jest porzucenie go. Ludziom wydaje się, że pies nie ma żadnych uczuć, jest jak rzecz, więc można go - tak jak rzecz - wyrzucić na śmietnik. Pies nie rozumie, dlaczego nagle stracił dom. Nawet porzucony, nadal tęskni za właścicielem.

Badania pokazują, że pies ma mentalność trzyletniego dziecka. Porzucenie sprawia mu ogromny ból - bo nie rozumie, dlaczego.

W tym roku jest nawet gorzej niż w poprzednich latach - przypadków porzuceń i zostawiania przy ogrodzeniach schronisk i azylów jest jeszcze więcej. Powodem może być - tak przypuszczają pracownicy gdańskiego schroniska - wyjątkowo dobra pogoda już w długie majowe weekendy. Ludzie szybciej zaczęli wyjeżdżać poza miasto i szybciej planować wakacyjne wyjazdy.

Pies nie ma uczuć?

Do tego wielu właścicielom zwierząt nadal się wydaje, że jeśli oni nie przywiązali się uczuciowo do swojego pupila, to zwierzę też nie czuje żadnych emocji. Dostają na przykład kota czy psa w prezencie, łatwo im potem myśleć o nich jak o rzeczach, a nie żywych istotach. I łatwiej podjąć decyzję o pozbyciu się, gdy zwierzę komplikuje plany.

- ubolewa Agnieszka Kaziajko, trenerka psów i wolontariuszka w schronisku dla zwierząt.

Tymczasem badania wykazują, że pies ma mentalność trzyletniego dziecka. Porzucenie sprawia mu ogromny ból i cierpienie - tym większe, że zwierzę nie potrafi zrozumieć, dlaczego właściciel je porzucił. Tęskni i czeka na niego, nadal darząc go miłością.

Sposób na porzucenie

W każdym schronisku można usłyszeć dziesiątki historii o tym, jak ludzie porzucają zwierzęta i w jaki sposób to robią.

- Najczęściej wyrzucają z samochodu gdzieś daleko od domu, by zwierzę nie potrafiło znaleźć drogi - mówi Agnieszka Kaziajko. - Czasami porzucają gdzieś w pobliżu jakiejś wsi, wtedy pies ma przynajmniej szansę na to, że ktoś się nim zaopiekuje.

W tym roku wiele było już jednak przypadków, że zagłodzonego i pożartego przez muchy i mrówki psa znajdowali w lesie spacerowicze albo pracownicy nadleśnictwa.

W jednym przypadku obok psa leżała używana koszulka. Najwyraźniej właściciel położył ją obok, żeby pies jej pilnował, zamiast wyć i się wyrywać. Pies był już skrajnie odwodniony i wygłodzony, walczyliśmy o jego życie.

- mówi Kaziajko.

Ci, którzy lubią myśleć o sobie jako o dobrych ludziach, podrzucają zwierzęta do schronisk.

- Wydaje im się, że to humanitarne - mówi wolontariuszka. - Bo przecież mogli wyrzucić na ulicę, a przyprowadzają do nas. Tyle że nie mają odwagi zrobić tego w ciągu dnia, po nocy zastajemy przywiązane do ogrodzenia i bramy psy i koty.

Zgodnie z kalendarzem

Ludzie pozbywają się zwierząt przez cały rok, ale są dwa okresy, kiedy się to zdarza częściej.

- Pierwszy to przedwiośnie - gdy szczeniaczki, kocięta czy malutkie króliczki, będące prezentem na gwiazdkę, dorastają i okazuje się, że nie będą cały czas słodkimi maluchami - wylicza wolontariuszka. - Do tego wymagają opieki i obowiązkowości. Drugi taki czas to kilka tygodni po pierwszych komuniach, a powody są takie same jak wcześniej. W tym roku ten drugi szczyt pozbywania się zwierząt nałożył się już na ten przedurlopowy. Wtedy osoby zainteresowane adopcją kilkumiesięcznych szczeniaków i kotów mają więcej okazji do wybrania ich sobie ze schroniska.

Na prowadzonych przez schroniska i fundacje profilach w internecie codziennie pojawiają się kolejne zdjęcia zwierzaków szukających domu. Tymczasem liczba chętnych do adopcji w wakacje jest zdecydowanie mniejsza, bo nawet ci, którzy chcą przygarnąć zwierzaka, raczej czekają z decyzją do powrotu z urlopów. Do końca wakacji więc o bezdomne psy pyta niewiele osób.

Zabierz ze sobą

Jest wiele możliwości zorganizowania opieki nad zwierzęciem na czas urlopu. Najlepiej byłoby oczywiście wyjechać gdzieś, gdzie obecność psa czy kota jest dozwolona - a coraz więcej hoteli i pensjonatów daje taką możliwość. Szukając np. noclegów w internecie, wystarczy jako jeden z filtrów ustawić „akceptacja zwierząt”. Warto też sprawdzić tzw. psie mapy, na których zaznaczono miejsca przyjazne czworonogom - restauracje, kafejki czy sklepy, do których możemy się udać z naszymi podopiecznymi.

Można też zostawić zwierzę rodzinie lub przyjaciołom, szczególnie gdy nasz pies czy kot ich zna. Choć, jak mówi Agnieszka Kaziajko, są tylko dwa racjonalne powody do zostawienia psa z kimś innym na czas wakacyjnego wyjazdu - gdy zwierzę jest stare lub chore.
- Chciałabym polecieć do Afryki, ale nie mogłabym zabrać psa. Więc nie polecę.

W wakacje w schroniskach brakuje miejsc, tak wiele jest porzucanych zwierząt.

Co mówi prawo

„Porzucanie zwierzęcia, a w szczególności psa lub kota, przez właściciela bądź przez inną osobę, pod której opieką zwierzę pozostaje” jest jedną z form znęcania się nad zwierzętami. Za znęcanie się nad zwierzęciem grozi kara pozbawienia wolności do trzech lat. Jeżeli sprawca takiego czynu działa ze szczególnym okrucieństwem, podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat. W razie skazania za znęcanie się nad zwierzęciem sąd obligatoryjnie orzeka także nawiązkę w wysokości od 1 tys. zł do 100 tys. zł na wskazany cel związany z ochroną zwierząt.

Najważniejsze wydarzenia ostatnich dni z Pomorza

POLECAMY NA STREFIE AGRO: