Senator Świlski: - To ostatni dzwonek, żeby Platforma Obywatelska stanęła na nogi

Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska
09.03.2020 gdansk. dziennik baltycki - studio wideo. pod ostrym katem. rozmowa z ryszard swilski - senator rp.  fot. karolina misztal / polska press/dziennik baltycki
09.03.2020 gdansk. dziennik baltycki - studio wideo. pod ostrym katem. rozmowa z ryszard swilski - senator rp. fot. karolina misztal / polska press/dziennik baltycki Karolina Misztal
Musimy zwrócić się do młodego pokolenia, ale też wrócić tam, skąd pochodzimy - do samorządu terytorialnego. Czyli młodzi, samorządowcy, patrzenie w przyszłość, nieuleganie populistycznym chwytom i pokazywanie, że to my jesteśmy partią proeuropejską. A nie, jak daliśmy się w ostatnim glosowaniu nad funduszem odbudowy, postawić do kąta. Na własne życzenie - mówi senator PO Ryszard Świlski.

PiS zaciera ręce, widząc jak Platforma listem 51 parlamentarzystów nawołuje do zmian we własnej partii. To nie jest strzał w partyjne kolano?
Nie. Jesteśmy politykami, którzy pokazują, że partia polityczna to nie jest zbiór bezwolnych osób, tylko grupa ludzi, którzy chcą rozmawiać i dyskutować o roli swojej partii w polityce. Jeżeli inne partie nie pozwalają sobie na dyskusję i wymianę poglądów, to ich sprawa. W Platformie ostatnio tych rozmów bardzo brakowało. Stąd ten list, pod którym ja również się podpisałem.

Robert Tyszkiewicz, jeden z 51, stwierdził, że to głos... weteranów i patriotów.
A ja w której grupie miałbym być (śmiech) - weteranów czy patriotów? Staż parlamentarny mam krótki, ale patriotą jestem. Obserwując ostatnie poczynania w partii, postanowiłem nie milczeć.

I stanął pan po stronie "schetynowców" - jak się mówi. W podtekście może więc chodzić o wysadzenie z siodła Borysa Budki.
Nie należę do żadnej grupy Grzegorza Schetyny. Wcześniej wiele spraw nas dzieliło.

W wyborach na szefa partii głosowałem oczywiście na Borysa Budkę. Moim zdaniem, ten list nie jest więc skierowany przeciwko Borysowi Budce.

Czym więc jest?
Apelem o wzięcie się w garść w Platformie. To nie frakcyjna zabawa tylko dramatyczny apel o przywrócenie dawnej Platformy i jej najlepszych wartości.

To za nim o wartościach porozmawiamy, upieram się jednak, że PiS zaciera ręce, widząc ten dramatyzm w liście. A to znaczy, że w Platformie dzieje się źle.
PiS może sobie czytać ten list, jak chce. Ale to głos ludzi, którzy ani się nie boją, ani się nie wstydzą nawoływać o debatę w partii. Nie będę zajmować się PiS-em i tym jak sobie zacierają ręce. Ja walczę o zmiany w mojej partii.

Bez zmian nie wygramy - czytam w tym liście. To o jakie zmiany chodzi?
O takie, żeby Platforma jak kiedyś nadawała tok myślenia, była liderem, pokazującym, jak ma wyglądać nasz kraj. Nie mamy być odtwórczy, a twórczy. Nie powinniśmy reagować tylko na sytuację bieżącą ale powinniśmy być tą partią, która ma plan na przyszłość. Tego brakuje dzisiaj w Platformie Obywatelskiej. To nie może być partia, która będzie się opierała jedynie na sondażach. Musimy zwrócić się do młodego pokolenia, ale też wrócić tam, skąd pochodzimy - do samorządu terytorialnego. Czyli młodzi, samorządowcy, patrzenie w przyszłość, nieuleganie populistycznym chwytom i pokazywanie, że to my jesteśmy partią proeuropejską. A nie, jak daliśmy się w ostatnim glosowaniu nad funduszem odbudowy, postawić do kąta. Na własne życzenie.

"Platformers" mądry po szkodzie?
Właśnie o tym piszemy. Nie może być tak, że partia, która jest postrzegana jako proeuropejska i szczyci się tym, że Unia Europejska to nasz flagowy projekt, została w tyle podczas ostatnich wydarzeń. Nie potrafiliśmy wytłumaczyć naszym wyborcom, na czym polega nasze zachowanie i co chcemy osiągnąć. Dzisiaj, kiedy idę ulicą, ludzie mnie zatrzymują i pytają - dlaczego tak się zachowaliśmy i o co nam chodziło? I trudno mi wytłumaczyć. Bo niepotrzebnie wyskoczyliśmy z pierwszymi deklaracjami, a potem staliśmy się ich zakładnikiem. Aż wreszcie nie wiedzieliśmy, co z tym zrobić. Daliśmy się zapędzić do narożnika.

Skoro już jesteśmy przy terminologii sportowej, to ten list nie jest taką żółtą kartką dla Borysa Budki?
Nie znam reakcji Borysa Budki na nasz list. W tym tygodniu będzie okazja, żeby o tym porozmawiać. Mam nadzieję, że usłyszymy od niego: dobra, spotkajmy się, pokażcie, co chcecie zrobić.

Trzymając się tej terminologii sportowej - Borys jest maratończykiem, więc zgodzi się z nami, że politykę uprawia się na długich dystansach, a nie na krótkich interwałach.

Na razie ugrupowanie Szymona Hołowni odebrało Platformie tytuł lidera opozycji.
Na sondaże zawsze patrzę z pokorą, a wszystkim partiom opozycyjnym życzę powodzenia. Szymon Hołownia i jego projekt to nie jest mój przeciwnik polityczny. Ten przeciwnik jest zupełnie po innej stronie.

Myśli pan, że list tym razem odniesie jakiś skutek? Bo takich apeli w Platformie, żeby partia wzięła się w garść już było wiele w przeszłości.
Ja też musiałem sobie zadać pytanie - czy mam stać biernie i patrzeć, jak partia więdnie, czy wziąć udział w tej dyskusji. Dlatego podjąłem to ryzyko. Bo jak nie teraz to, kiedy? To ostatni dzwonek na to, żeby ludzie znowu zaczęli ufać Platformie Obywatelskiej, tak jak kiedyś ufali. Platforma będzie pewnie moim, ostatnim projektem politycznym i chcę, żeby wróciła do korzeni liberalno-konserwatywnych. To ostatni dzwonek, żeby Platforma stanęła na nogi.

Fala upałów przeplatana burzami

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie