Sedno sprawy to nie dać się zastraszyć

    Sedno sprawy to nie dać się zastraszyć

    Waldemar Gabis, szef działu sport

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Gdy w styczniu 2007 roku ówczesny minister sportu Tomasz Lipiec wprowadził kuratora do Polskiego Związku Piłki Nożnej pojawiło się pytanie: Czy FIFA i UEFA wyrzucą polską federację ze swoich struktur? Wszyscy się nad tym zastanawialiśmy: działacze piłkarscy, trenerzy, piłkarze, komentatorzy sportowi, kibice, a nawet politycy.
    Dziś, gdy na podobny krok zdecydował się nowy szef sportu Mirosław Drzewiecki, to pytanie, szczególnie po środowym ultimatum prezydenta Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej, może doczekać się realnej odpowiedzi.

    Czy należy się jej bać? Nie, bo nie ona jest meritum całej sprawy.
    Dziś mogę tylko powtórzyć to, co pisałem w styczniu ubiegłego roku. Najważniejsza jest naprawa polskiej piłki, a wprowadzenie kuratora do PZPN może być zaczątkiem tej naprawy.
    Pytanie zatem powinno brzmieć: czy mamy pomysł na uzdrowienie rodzimego futbolu?

    Być może jedynym wyjściem jest poddanie się sankcjom na rok czy dwa. To bardzo odważna teza, ale nie można od niej uciekać. Być może przejdą nam koło nosa mistrzostwa świata i europejskie puchary, ale będzie czas, by zrobić porządek u siebie. Jak to zrobić?

    Rozwiązaniem byłoby wprowadzenie kuratorów do wszystkich okręgowych związków, odwołanie dotychczasowych jego członków, zmiana statutu, rozpisanie konkursu na nowych, wybranie najlepszych kandydatów choćby z licznych w kraju akademii wychowania fizycznego, ludzi młodych, z otwartą głową, chętnych do pracy. Trzeba dać szansę odbudować polską piłkę nowym, takim, którzy nie zostali jeszcze spaczeni korupcją i władzą.

    I nie trzeba się bać sankcji FIFA i UEFA. Ewentualne stracone lata, wcale dla polskiej piłki nie muszą być stracone. Trzeba mieć tylko odwagę w podejmowaniu trudnych decyzji i siłę, by je realizować.
    O tym właśnie powinien pamiętać minister Drzewiecki. Jeśli nie przestraszy się groźby Seppa Blattera, to może rozpocząć prawdziwą i faktyczną odbudowę polskiego sportu. Nie tylko piłki nożnej, ale właśnie całego naszego sportu.

    Bo już wcześniej pan minister zapowiedział, że wprowadzi kontrole do innych krajowych związków sportowych (w środę takowa rozpoczęła się w Polskim Związku Lekkiej Atletyki). Jeśli się ugnie pod presją, okaże się zwykłym strachem na wróble. Zwykłym figurantem, od którego nic nie zależy.

    Jeśli minister nie okaże się twardzielem i konsekwentnym w swym działaniu mężczyzną, to w polskiej piłce nic się nie zmieni. Będzie nowy prezes w PZPN, ale pozostaną starzy członkowie zarządu i stare przyzwyczajenia. A tego właśnie nie chcemy.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo