Schwytano podejrzanego o zabójstwo kajakarzy z Trójmiasta

Grazyna Antoniewicz
Mat. prasowe
To na razie tylko hipotezy, ale peruwiańska policja zakłada, że motywem morderstwa trójmiejskich kajakarzy, Jarosława Frąckiewicza i Celiny Mróz, była chęć rabunku. Znaczenie może mieć też fakt, że kajakarze rozbili swój namiot w pobliżu prywatnej posesji.

Z zeznań jedynego jak dotąd świadka morderstwa wynika, że to jego rodzony wujek postrzelił Jarosława Frąckiewicza.

Pewne jest, że Peruwiańczycy - Indianie Ashaninka byli pijani.
Podejrzewany zbiegł do dżungli. Jednak dotarła do nas informacja, że indiańska milicja, czyli oddziały samoobrony, ze wspólnoty Tahuarapa, wytropiły go i złapały w dżungli.

Wspólnota Tahuarapa zamieszkuje tereny znajdujące się po przeciwnej stronie rzeki wobec miejsca, gdzie zamordowano gdańszczan. Obecnie podejrzewany o zabójstwo zatrzymany jest w miejscowej szkole.

Czytaj także:Trójmiasto - Peru: Zaginieni małżonkowie-kajakarze zabici

We wtorek o świcie Marynarka Wojenna, wraz z policją, wypłynie po niego. - Tym razem będziemy im towarzyszyć - pisze z Peru koordynujący poszukiwania Polaków Tomasz Surdel.

- Po zaginięciu Celiny i Jarka policja peruwiańska nad Ukajali wykazała minimalną inicjatywę - mówi podróżnik Michał Kochańczyk. - Brawurowa akcja policji została przeprowadzona dopiero w kilka godzin po odkryciu przez Tomka Surdela i naszych przyjaciół nieścisłości w raportach.

To oni uruchomili tamtejsze służby, i przede wszystkim rozgłośnie w języku indiańskim. Wtedy zgłosiły się osoby, które słyszały o zabójstwie Polaków w dżungli.

- Jesteśmy głęboko przekonani, że gdyby nie nasz wspólny wysiłek to, pomimo działań Ambasady RP w Peru i peruwiańskiej policji, wiedzielibyśmy, że był to najprawdopodobniej wypadek spowodowany przez zbyt niebezpieczną rzekę - mówi Michał Kochańczyk. - Myślę, że Celina i Jarek mieli pecha.

Trzeba pamiętać, że Jarek i Celina nie podróżowali motorówką, lecz kajakiem, więc musieli się zatrzymać na nocleg, gdy zapadał zmrok. Być może nie wiedzieli, że w pobliżu, może kilkaset metrów dalej, jest maleńka osada Aririka, której nie ma na żadnej mapie. Wcześniej nie było żadnych problemów z Indianami. O tej podróży marzyli od kilku lat. Znali realia, zachowania miejscowej ludności. To byli doświadczeni podróżnicy.

Czy rzeczywiście powodem zabójstwa było chęć rabunku? Trwa śledztwo. Na razie wiele jest jeszcze pytań.

Ciała Jarka i Celiny zostały wrzucone do rzeki, dlatego na pewno nie zostaną odnalezione, bo jak mawiają tubylcy. "Ukajala niczego nie oddaje".

Nie będzie więc pogrzebu, ale w czwartek, 14 lipca, o godz. 20 w kościele św. Mikołaja w Gdańsku odprawiona zostanie msza św. w ich intencji.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mimi

Tak to jest jak cywilizacja bialych wchodzi tam gdzie nie jest mile widziana . I teraz glupi Indianin straci zycie za cos co dla niego nie jest zlem , tylko normalna sprawa . A nie mozna bylo pozwiedzac pieknych terenow ,jeszcze nie odkrytych w Polsce ? Trzeba bylo wlazic z butami do tych co maja bialych gleboko ... i nie zycza sobie ich ogladac ? To tak jakby Indianin przyjechal do Polski i postawil sobie chate na posesji jakiegos Polaka . Zaraz by sztachety poszly w ruch . Wiec nie nazywajmy ich dzikusami , bo " cywilizowani " biali tez w wielu przypadkach nie potrafia sie zachowac na nie swoim terenie .