Schetyna powinien odejść - mówi Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego, w programie Pod Ostrym Kątem

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński

Wideo

Zobacz galerię (3 zdjęcia)
Mieczysław Struk dla Dziennika Bałtyckiego: - Grzegorz Schetyna powinien odejść. W Platformie Obywatelskiej jest potrzebna nowa twarz, nowa energia. Z marszałkiem województwa pomorskiego rozmawiał Tomasz Chudzyński

Rozmawiał: Tomasz Chudzyński
Produkcja: Szymon Szewczyk, Maciej Michałowski

Jak samorządy będą sobie radzić w 2020 roku? Nie brakuje głosów, że nie będzie łatwo, bo polityka rządu ogranicza dochody lokalnych budżetów i dokłada obowiązków.

Pewnie trzeba by o to zapytać z osobna każdego wójta, burmistrza, prezydenta, także i starostów. W mojej opinii jest cały szereg zagrożeń dotyczących realizacji samorządowych budżetów lokalnych. Wynikają one z polityki rządu, który obniżając choćby podatek PIT lub zwalniając określone grupy podatników z płacenia tej daniny, uderza pośrednio w samorządy. Dziś słyszymy, że straty z tego tytułu, we wpływach podatkowych w przyszłorocznym budżecie, tylko w mieście Gdańsku, przekroczą 150 mln zł. Małe samorządy mogą utracić po 3-4 mln zł. A to oznacza, że będą mieć kłopoty nawet z utrzymaniem tzw. nadwyżki operacyjnej. Przypomnę, że na inwestycje samorządy mogą wydać tylko te pieniądze, które mają w nadwyżce. Bez niej miastom i gminom trudno będzie znaleźć środki choćby na remonty dróg czy szkół. Niestety: z jednej strony mamy cały szereg przedsięwzięć, które są w trakcie realizacji, na które potrzeba pieniędzy. Przygotowujemy się do nowej perspektywy finansowej Unii Europejskiej, opracowywane są nowe projekty. Z drugiej - brak środków może zmusić nas do cięć w wydatkach inwestycyjnych. Tego chyba wszyscy chcielibyśmy uniknąć.

Kilka miesięcy temu mówił pan, że nowa perspektywa finansowa to dla Pomorza kolejne wyzwanie rozwojowe. Czy ono będzie zagrożone w związku z budżetowymi problemami samorządów?

O czekającym Pomorze wyzwaniu mówię każdego dnia. Przypomnę, że udało nam się zrealizować kilka tysięcy projektów w trwającym okresie programowania. Projektów dużych i małych, sprzyjających każdej pomorskiej gminie. Nie ma na Pomorzu samorządów wykluczonych, które nie otrzymują środków europejskich z poziomu Regionalnego Programu Operacyjnego. Należy też podkreślić, że wiele z nich sięga po pieniądze z programów krajowych. Nie mamy dziś żadnych powodów do wstydu w stosunku do samorządów zachodnioeuropejskich. Każda z pomorskich gmin znacząco się zmieniła i chcielibyśmy to tempo rozwoju utrzymać. A do tego potrzebne są finanse - i z budżetu państwa (choćby te, przeznaczone na modernizację i rozbudowę dróg lokalnych, czy środki dedykowane na rozwój energetyki ze źródeł odnawialnych), i środki europejskie. Przy czym każdy projekt wymaga wkładu własnego. Jeśli gminy nie będą go miały, będą musiały zaciągać kredyty. Wolałbym, by pomorskie gminy nie zadłużały się nadmiernie.

Spięcie budżetów na 2020 r. nie będzie łatwe, czy to w samorządzie województwa, czy w gminach i powiatach

Czy zagrożeniem dla samorządu pomorskiego nie są zarzuty dla jego marszałka?

Nie są. Chcę wszystkich uspokoić. Przed sądem, w trakcie procesu, będę dążył do całkowitego uniewinnienia od stawianych mi zarzutów. Więcej, będę chciał udowodnić, że mają one charakter polityczny. Jeśli Centralne Biuro Antykorupcyjne sprawdza pozwolenie na budowę sprzed 19 lat na terenie mojej prywatnej nieruchomości, jeśli ta sama instytucja prowadzi postępowanie, wykorzystując policję, by sprawdzić, w jaki sposób w powiecie puckim wykonany został jeden z drogowych lewoskrętów, czy ja decydowałem o jego budowie, to czego konkretnie próbuje dowieść? Pamiętajmy też, że CBA zapowiadała szczególną kontrolę oświadczeń majątkowych wszystkich marszałków województw. Tymczasem ostatecznie do tej weryfikacji wybrano tylko kilku, w tym mnie. Uważam, że chodziło o ukierunkowanie zainteresowania służb na osoby związane z opozycją, które krytykują obecne władze za różnego rodzaju decyzje. Jestem przekonany o własnej niewinności, o absurdalności postawionych zarzutów, a przede wszystkim - o ich nieprawdziwości. Choć nie bagatelizuję sprawy, to jestem przekonany, że przed sądem wszystkie zarzuty obalę.

Mówił pan o politykach opozycji, a ja chciałbym zapytać o sytuację w Platformie Obywatelskiej. Grzegorz Schetyna nie da chyba rady uciec od odpowiedzialności za niknący elektorat i przegrane wybory.

Powiem wprost: w moim przekonaniu Grzegorz Schetyna powinien odejść. Platforma Obywatelska doznała pod jego przewodnictwem kilku porażek i rezygnacja powinna być w tej sytuacji naturalnym krokiem. Schetyna nie powinien z taką decyzją czekać do kolejnych wyborów. Jestem przekonany, że Platformie potrzebna jest nowa twarz, nowa energia. Mam nadzieję, że tak się wkrótce stanie, skoro przewodniczący zadeklarował, że chce się poddać procesowi wyborczemu i werdyktowi wszystkich członków partii. Mam nadzieję, że w styczniu poznamy nowego przywódcę. Takich kandydatów do szefowania Platformie jest kilku. Mam więc nadzieję, że pojawi się nowa energia, związana nie tylko z Małgorzatą Kidawą-Błońską.

Ocenia pan jednoznacznie zapowiedzi przejęcia Energi i Lotosu przez Orlen. W czasie spotkania pod siedzibą tej spółki w Gdańsku mówił pan m.in., że te plany Pomorzu zaszkodzą.

Jestem krytykiem tych przejęć i to nie krytykiem ideologicznym, jakby chcieli pewnie sugerować moi polityczni adwersarze. Chciałbym ostrzec apologetów z Prawa i Sprawiedliwości, że nie są to dobre decyzje. W żadnym wypadku nie służą one Pomorzu. Służyć będą przede wszystkim transferom finansowym. Chodzi o wydanie konkretnych pieniędzy na zakup akcji Skarbu Państwa - Orlen kupując Grupę Lotos i Grupę Energa, wpłaci je do budżetu krajowego. Decyzja o przejęciu Energi jest wręcz nonsensem. Przypomnę, że w 2016 r. zmuszono tę spółkę, by zainwestowała w Polską Grupę Węglową. Tymczasem wysoka wartość Energi polegała na tym, że ona z węglem nie była związana, że nie była obarczona choćby wysokim ryzykiem związanym z kosztami wydobycia i obrotem certyfikatami emisji CO2. W 2016 r. Energa wpompowała w Polską Grupę Węglową 600 mln zł, co sprawiło, że została węglem ubrudzona. Dziś mówi się o przejęciu tej spółki przez Orlen w momencie, gdy cena jej akcji spadła z 27 zł w roku 2015 do 7 zł obecnie. To jest po prostu błąd. I nie tylko ja - oponent obecnej władzy - jestem tego zdania. Podziela ten pogląd wielu wybitnych fachowców. Były minister Janusz Steinhoff uważa, że jest to jedynie próba zasilenia budżetu państwa. Posłowie PiS z naszego regionu powinni się od tych pomysłów dystansować.

Przejęcie ma także nastąpić w sferze pamięci - mowa o tablicach z postulatami robotników Sierpnia 80. Solidarność chce je zabrać z ECS do Sali BHP.

Ten spór jest kuriozalny. Wynika głównie z tego, że kontestowana jest działalność Europejskiego Centrum Solidarności. Przypomnę, że wystawę stałą w ECS ogląda co roku 300 tys. zwiedzających, a w sumie we wszystkich wydarzeniach w Centrum uczestniczy blisko milion ludzi rocznie. To jest placówka niezwykle potrzebna. Przypomnę, że była tworzona nie tylko przez samorząd miasta Gdańska i ówczesnego prezydenta śp. Pawła Adamowicza. Wśród założycieli ECS był samorząd województwa pomorskiego, ale także NSZZ Solidarność. Do niedawna żadnych sporów nie było. Dziś „S”, która była uczestnikiem procesu tworzenia ECS, wraz z władzami rządowymi - ministerstwem kultury - ze względów politycznych buduje nową placówkę w oparciu o Salę BHP Stoczni Gdańskiej. I chodzi o to, jaką rolę w obecnej narracji historycznej ma pełnić ECS, a jaką nowa instytucja. Od początku zakładaliśmy, że ECS ma być otwartą placówką, w której różnego rodzaju poglądy będą mogły się ścierać, ale w której będzie zachowana pamięć o ludziach Solidarności. O ludziach, którzy walczyli o pomnik Poległych Stoczniowców, o demokratyczne wybory, o demokrację w Polsce. Wiele wskazuje, że w kwestii tablic będziemy mieć do czynienia z poważnym sporem prawnym. ECS nie chce ich oddać. Współautor historycznych zapisów robotniczych postulatów, Maciej Grzywaczewski, wraz ze spadkobiercami Arama Rybickiego, drugiego autora tablic, podkreślają, że to do nich należą prawa do tego eksponatu. Ja uważam, że tablice powinny znajdować się w tym samym miejscu, w którym są elementy suwnicy, w której pracowała Anna Walentynowicz, czy słynny wózek - świadek strajku w sierpniu 1980 r. I gdzie upamiętnione są osoby uczestniczące w procesie demokratycznych przemian w Polsce.

Jakie będzie najtrudniejsze zadanie wojewódzkiego samorządu w 2020 roku?

Nawiążę do pańskiego pierwszego pytania, o wpływ polityki podatkowej rządu na budżety samorządów terytorialnych. Spięcie przyszłorocznych budżetów nie będzie łatwe, czy to w samorządzie województwa, czy w gminach i powiatach. Tego ogromnego wyzwania mieszkańcy wprost nie zauważą. Odczują jednak inne problemy, bo mamy już przecież zapowiedzi podwyżek cen wody, ścieków, energii, odpadów, czy też podwyżek cen biletów w transporcie publicznym. Samorząd wojewódzki musi sprawnie zarządzać Regionalnym Programem Operacyjnym. W tej chwili unijne środki wykorzystaliśmy w ponad 90 proc. W przyszłym roku musimy zakończyć te projekty ze środków unijnych, na które mamy podpisane umowy i które są obecnie realizowane. Być może część z nich będzie przesunięta na rok 2021. Przypomnę, że modernizujemy Teatr Wybrzeże, inwestycję tę będziemy kontynuować przez następne dwa lata. Chcemy zbudować tzw. bajpas kartuski, czyli część kolejowej linii biegnącej przez Kokoszki w kierunku Żukowa. Bardzo nam zależy, by dobrze przygotować modernizację linii 201 Kościerzyna - Gdynia. To będzie jedna z większych inwestycji, jej budżet przekracza 40 mln zł. Chcemy także utrzymać ruch kolejowy na tych liniach, po których jeżdżą obecnie pociągi. Tego wolumenu „pociągokilometrów” nie chcemy obcinać, a dodatkowo zamierzamy zwiększać standard obsługi. Kolejny temat to drogi: w tym roku zmodernizowaliśmy 90 km dróg wojewódzkich. Chcemy ten proces kontynuować, być może nie w takiej skali jak w 2019 r., ale jest to jeden z naszych priorytetów. Realizujemy również wielkie projekty modernizacyjne w naszych szpitalach. Mówię o budowie bloku operacyjnego w placówce na gdańskiej Zaspie i podobnej inwestycji w szpitalu w Wejherowie. Chcemy również przeprowadzić modernizację zamiejscowego oddziału słupskiego szpitala wojewódzkiego w Ustce oraz zająć się częścią oddziałów w pomorskich szpitalach psychiatrycznych. Widać zatem, że tych trudnych zadań jest niezwykle dużo.

W programie Pod Ostrym Kątem powiedzieli:

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 10

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Najwyższy czas ,aby tow. Struk odszedł skrzywdził wielu ludzi.Dobrze że zajmują się zjazdem do Restauracji gdzie ciągle były imprezy PO

G
Gość

PO powinno sie rozliczyc jak NSDAP, SS i Gestapo w Norymberdze razem z komunistycznymi sedziami z PZPR i PO.

G
Gość

Cała ta Peło powinna byc zdelegalizowana chyba?

G
Gość

Mieczysław Struk w latach 2013 - 2016 nie wpisywał do swoich oświadczeń majątkowych części posiadanych pieniędzy (chodzi o oszczędności rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych) a także nieruchomości, pożyczki oraz faktu zasiadania w radzie nadzorczej fundacji Centrum Solidarności.- brał przykład z Adamowicza ..... !

G
Gość

Gdyby nie ta Pomorska Ośmiornica Pomorze było by o wiele dalej w rozwoju.

G
Gość

Malarz kominów .

G
Gość

Nakaże kominie podaje marynarkę pijanemu Junkierowi ...

G
Gość

Pajace lewackie , zdrajcy i kapusie z PO

G
Gość

Dlaczego Tusk nie byl w wojsku? Bo byl w tym czasie w SB.

G
Gość

Towarzysz Struk ma rację twierdząc,że przewodniczący musi odejść.Jednak dla dobra polskiej demokracji Partia Obłudy powinna się samorozwiązać.

Dodaj ogłoszenie