Samowolki na Helu. Zarzuty dewastacji środowiska dla gospodarzy kempingów na półwyspie

Łukasz Kłos
Niezależnie od prokuratorskiego śledztwa starania o odtworzenie zniszczonej przyrody prowadzi Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gdańsku.
Niezależnie od prokuratorskiego śledztwa starania o odtworzenie zniszczonej przyrody prowadzi Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gdańsku. SMIOUG / materiały RDOŚ
Dziesięć lat dewastacji Półwyspu Helskiego. Hektary zasypanej zatoki, sztuczne plaże umacniane gliną, oponami, betonem i... pierwsze zarzuty karne. Pięcioro przedsiębiorców prowadzących ośrodki kempingowe usłyszało prokuratorskie zarzuty.

Śledztwo w sprawie dewastacji bezcennej przyrody Półwyspu Helskiego nabrało nowego wymiaru. Od Władysławowa po Chałupy pięć ośrodków kempingowych znalazło się na celowniku Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Pięcioro przedsiębiorców usłyszało pierwsze zarzuty karne w tej bezprecedensowej sprawie.

- Osobom tym przedstawiono zarzuty spowodowania szkód w środowisku naturalnym w związku z przeprowadzeniem prac bez wymaganego pozwolenia - informuje prok. Grażyna Wawryniuk, rzecznik prasowy gdańskiej Prokuratury Okręgowej.
Ośrodki położone są na półwyspie, na terenie Nadmorskiego Parku Krajobrazowego. Co więcej, obszar ten - z uwagi na nieprzeciętny ekosystem - objęty jest ochroną w ramach programu Natura 2000. Celem jest ocalenie m.in. niezwykle cennych łąk trzcinowych (znajdujących się pod ścisłą ochroną na terenie całej UE) czy chociażby siedlisk zmieraczka, niewielkiego skorupiaka, którego unikatowość porównywalna jest z takimi gatunkami jak białowieski żubr.

Tymczasem, jak ustaliła prokuratura wespół z Komendą Wojewódzką Policji w Gdańsku, rokrocznie dochodziło na nim do nielegalnych nadsypań brzegu mierzei od strony Zatoki Puckiej.

- Prokuratura zgromadziła obszerny materiał dowodowy, dokumentujący proceder przekształcania linii brzegowej. Największe zmiany zaobserwowano w latach 2004-2011 - mówi prok. Wawryniuk.

Wawryniuk dodała, że zarzuty były stawiane sukcesywnie od końca ub.r., a ostatni podejrzany usłyszał je w minionym tygodniu.

Śledztwo w tej sprawie prowadzone jest od ponad dwóch lat. W ramach postępowania sięgnięto po opinie wielu specjalistów, m.in. z zakresu geologii, geodezji, budownictwa. Biegły geodeta jednoznacznie stwierdził, że teren zagospodarowany przez ośrodki daleko wykracza poza wyznaczone granice ich działek, w niektórych miejscach głęboko wchodząc wręcz w obszar morski. Zaś dzięki analizie geologicznej sztucznych plaż ujawniono, że w przekroju gleby, na różnej głębokości, znajdują się pozostałości roślinne. To ma wskazywać, że do nasypań dochodziło wielokrotnie.

Na wiosnę mają być gotowe wyniki innych - kluczowych - badań... WIĘCEJ na ten temat przeczytasz w poniedziałkowym papierowym wydaniu "Dziennika Bałtyckiego" z 17.02.2014 r. albo kupując w poniedziałek e-wydanie gazety

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Ważne, żeby był zmieraczek. Zmieraczek nas rozsławia na świecie i otwiera oczy niedowiarkom. To nasz zmieraczek. Do zmieraczka przyjeżdżają tysiące turystów z całego świata i zostawiają u jego skorupek miliony dolarów. Ci od kempingów niech sobie idą na bezrobocie, a mierzeję niech może zabierze.

a
a/a

Brawa dla prokuratury i policji. W końcu może na półwyspie będzie poszanowanie dla prawa i przyrody.

Dodaj ogłoszenie