Samorządowcy apelują do rządu o wsparcie w ramach nowej tarczy antykryzysowej. Jakie są problemy samorządów na Pomorzu?

Rafał Mrowicki
Rafał Mrowicki
pixabay
Organizacje samorządowe, takie jak Związek Miast Polskich, apelują do rządu o pomoc finansową dla budżetów gmin i miast. W wyniku kryzysu spowodowanego pandemią koronawirusa polskie gminy straciły dużo pieniędzy.

Burmistrz Malborka Marek Charzewski napisał list do premiera z apelem o uruchomienie tarczy antykryzysowej dla samorządów. Z powodu kryzysu gospodarczego będącego pokłosiem pandemii koronawirusa, straty gmin są wielomilionowe.

Ważnym elementem tarczy antykryzysowej dla samorządów byłoby znaczące zwiększenie do 50 proc. udziału miast i gmin w podatku dochodowym od osób fizycznych - mówi Marek Charzewski, burmistrz Malborka. - Już teraz wiemy, że drastycznie spadają dochody miasta, np. wpływy z podatku PIT za miesiące marzec i kwiecień 2020 r. w stosunku do roku ubiegłego zmniejszyły się o niemal 2 mln zł (ponad 34 proc.). W skali roku spadek ten w naszym przypadku może wynieść nawet 10 mln zł.

Również dochody z lokalnych obciążeń nie prezentują się różowo. W marcu i kwietniu do budżetu wpłynęło o ok. 200 tys. zł. mniej z tytułu podatku od nieruchomości od osób fizycznych.

Do wysłania listu o treści tożsamej z tym, który został wysłany przez burmistrza Malborka, przymierzają się stowarzyszenia samorządowe, w tym Związek Miast i Gmin Morskich oraz Związek Gmin Pomorskich, który aktualnie jest w trakcie konsultacji z niektórymi gminami z powiatu nowodworskiego.

Z inicjatywy Związku szykowane jest zbiorowe pismo. W czwartek przesłaliśmy dane dotyczące tego, w jaki sposób panująca sytuacja nas dotknęła

- mówi burmistrz Nowego Dworu Jacek Michalski.

- My, jako gmina, takiego pisma nie wysłaliśmy. Uczestniczymy natomiast w ramach stowarzyszeń samorządowych, między innymi w Związku Miast i Gmin Morskich. Takie zbiorowe pismo wyszło już od strony wójtów, burmistrzów i prezydentów nadmorskich samorządów: od Świnoujścia po Krynicę Morską - dodaje burmistrz Krynicy Morskiej Krzysztof Swat.

Dziś nie sposób oszacować jeszcze pełnej skali strat z tytułu podatków lokalnych. Widoczne natomiast są już mniejsze wpływy pochodzące z budżetu państwa.

Do tej pory namacalne straty, jakie odnieśliśmy, to między innymi udziały z PIT-u za kwiecień. W zeszłym roku było to 1 180 000 zł, w tym natomiast 680 000 zł. Trudno też określić jak prezentować będą się dochody z podatków lokalnych. Jeżeli kolejne miesiące będą tak funkcjonować, to będziemy mieli bardzo duży problem

- dodaje burmistrz Swat.

W trakcie XXII sesji rady miejskiej zakładano, że w najczarniejszym scenariuszu straty finansowe gminy wyniosą nawet do 5 milionów złotych. Burmistrz nie wyklucza potrzeby brania kredytów na wydatki pokrywające bieżące utrzymanie gminy.

- Oczywiście chcielibyśmy wsparcia finansowego. Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że jest to także wynik braków w budżecie państwa. Niemniej niezbędne będzie poluzowanie wskaźników dotyczących zadłużania się gmin. Sądzę, że będziemy musieli pożyczać pieniądze na bieżące utrzymanie - stwierdza burmistrz Michalski. - Niezbędne będą też zmiany w budżecie. Dziś jednak nie mamy jeszcze pełnej wiedzy na temat skali spadku naszych dochodów. W związku z tym na najbliższej sesji nie będzie jeszcze radykalnych zmian w budżecie, jednak nie ukrywam, że przygotowujemy się do takich kroków. Póki co wstrzymaliśmy wszystkie rozpoczęta inwestycje, dokonujemy też pierwszych przeglądów zatrudnienia w placówkach oświatowych i urzędzie gminy. Będziemy zmniejszać zatrudnienie, w celu ograniczenia wydatków - zapowiada burmistrz Nowego Dworu.

Inaczej sytuacja ma się w gminach, których fundamentem jest branża turystyczna

Wydaje się, że jednym z ważniejszych kroków w ramach potencjalnej tarczy byłoby zwolnienie nas z janosikowego. W ostatnich latach płacimy od 500 tys. zł do miliona. W zależności od sezonu bywały również takie lata, gdzie płaciliśmy i kilkanaście milionów - nadmienia burmistrz Swat. - Zwolnienie na okres roku przynajmniej częściowo zrekompensowałoby nam straty, których dziś jeszcze nie jesteśmy w stanie do końca oszacować. Na razie zakładam, że dochody mogą spaść o kwotę rzędu nawet 2 mln zł.

Czytaj także

Nie najlepiej wygląda sytuacja w głównych miastach regionu. W Gdańsku w trakcie kryzysu wywołanego koronawirusem miejski budżet stracił ponad 80 mln zł. Realizacja inwestycji wartych 70 mln zł zostanie odłożona w czasie. Do końca kwietnia Gdański Urząd Pracy odnotował 824 bezrobotnych. Również do końca kwietnia złożono 1509 oświadczeń o powierzeniu pracy cudzoziemcom. W styczniu takich oświadczeń było ponad 5200. Do końca kwietnia zgłoszono 291 miejsc pracy - ok. 200 mniej niż rok, ale także miesiąc wcześniej.

W Gdańskim Urzędzie Pracy złożono 32226 wniosków o mikropożyczkę w ramach tarczy antykryzysowej, z czego podpisano już 6907 umów. To łącznie 34 528 698 zł. Do pracy w Gdańskim Urzędzie Pracy oddelegowano 21 pracowników z innych wydziałów oraz zwiększono ich godziny pracy by mogli sprawniej obsługiwać pomoc dla przedsiębiorców.

Kwestie pakietu są teraz negocjowane z rządem - mówi rzecznik prezydent Gdańska Daniel Stenzel. - Zawiera on takie rozwiązania jak m. in. wstrzymanie "janosikowego", w Gdańsku rocznie musimy oddawać do budżetu państwa 50 mln zł. W obecnych czasach te pieniądze powinny zostać w naszym mieście. Inne podnoszone problemy to m.in. poluzowanie reguły wydatkowej, czyli większa elastyczność w gospodarowaniu budżetem. Wreszcie Unia Metropolii Polskich przedstawiła wyliczenia dodatkowych środków, które samorządy przeznaczyły na więcej liczby kursów autobusów i tramwajów z uwagi na drastyczne ograniczenia liczby przewożonych pasażerów, to ponad 350 mln zł.

Czytaj także

Władze Sopotu podają dane dot. walki z pandemią. Na zakupy sprzętu i środków ochrony osobistej, zabezpieczenie miejsc na kwarantannę zbiorową zgodnie z wytycznymi wojewody, zakup testów, respiratora czy dezynfekcję miasta, gmina wydatkowała ze swojego budżetu kwotę ponad 1,4 mln zł.

Umorzone przez miasto zostały opłaty z tytułu najmu oraz dzierżawy dla przedsiębiorców i organizacji pozarządowych na łączna kwotę 1,04 mln zł. Natomiast z tyt. przesunięcia opłat za użytkowanie wieczyste udzielono wsparcia w wys. 1,7 mln zł. Do Urzędu Miasta wpłynęło 56 wniosków o udzielenie ulg podatkowych, z tego: są kompletne 2 wnioski dot. umorzenia opłat na kwotę: 81 179 zł, oraz 2 wnioski na odroczenie płatności na kwotę 152 675 zł. Daje to łączną kwotę 233 854 zł.

Odnotowujemy mniejsze wpływy do budżetu miasta, które wynikają ze zmniejszonych wpływów w tytułu podatku PIT i CIT

- mówi Anna Dyksińska z sopockiego magistratu.

Różnica wpływy z podatku PIT między pierwszym kwartałem 2019 a analogicznym okresem 2020 roku to 16,65 proc. na niekorzyść bieżącego roku. Od marca odnotowujemy systematyczny spadek wpływu do budżetu miasta z tego tytułu. W marcu spadek wynosił 18,57 proc. zaś w kwietniu to aż 42,82 proc. co przekłada się na konkretne kwoty. Do budżetu wpłynęło ponad 4,5 mln zł mniej niż rok temu. Podobnie rzecz się ma z podatkiem CIT - po obiecującym początku roku ze sporymi procentami wzrostu w kwietniu bieżącego roku spadek wpływu z tego podatku to aż 34,34% co daje blisko 550 tys. mniej w budżecie miasta. Mniejsze wpływy do budżetu musiały spowodować ograniczenia w wydatkach. Decyzją prezydenta Sopotu zaplanowano zamrożenie wydatków bieżących na ten rok o kwotę prawie 11 mln zł, inwestycji zaś na kwotę 40 mln.

- Dane, którymi już dziś dysponujemy pokazują, że będzie to trudny rok dla samorządu - stwierdza prezydent Sopotu Jacek Karnowski. - Rok w którym epidemia COVID nakłada się na dodatkowe obciążenia finansowe, którymi rząd obarczył samorząd, jak na przykład koszty podwyżki pensji nauczycieli, które w większej części pokryć ma samorząd ze swojego budżetu. Po rządzących z PIS nie spodziewam się niczego dobrego. Od ponad miesiąca słyszymy szumne zapowiedzi o tarczy samorządowej, czyli wsparciu finansowym dla gmin i powiatów, ale jak do tej pory nie przedstawili jej założeń nawet nam do zaopiniowania. Obawiam się wręcz, że władza o zapędach centralistycznych wykorzysta fakt epidemii do zniszczenia samorządów. Oczekujemy realnej pomocy finansowej zarówno w pokryciu wydatków, jakie ponieśliśmy na walkę z koronawirusem, jak i pełnego ponoszenia przez rząd kosztów swoich obietnic - dodaje.

Czytaj także

Inicjatywę popiera burmistrz Pruszcza Gdańskiego Janusz Wróbel.

Jesteśmy członkiem Związku Miast Polskich, który w naszym imieniu pisze takie listy i działa w tej sprawie - mówi Janusz Wróbel. - Oczekujemy przede wszystkim, że państwo nareszcie będzie grało fair wobec samorządów. Że rządzący przestaną finansować obietnice wyborcze z kasy samorządów, czyli de facto obywateli. Mam nadzieję, że subwencja oświatowa będzie pokrywać tyle ile realnie wydajemy na oświatę. Oczekuję też rekompensaty za decyzję w sprawie obniżenia podatku PIT. To jedno z tych działań, które rząd zapisał na swoim koncie, finansując je z kieszeni samorządów. Jeżeli dodamy do tego ogarniający nas kryzys, skutki tego działania mogą być fatalne. Straty w dłuższej perspektywie to kilkanaście milionów złotych.

Skutki pandemii odczuwalne są również w Tczewie.

- Z jednej strony ponosimy dodatkowe wydatki związane ze wsparciem dla służby zdrowia, zakupem środków ochrony osobistej dla mieszkańców i służb miejskich, na co wydaliśmy już ok. 1 mln zł - mówi Małgorzata Mykowska, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Tczewie. - Do tego dochodzi wsparcie dla przedsiębiorców, którego wysokość trudno na razie oszacować. Z drugiej strony już teraz mocno odczuwamy ubytek dochodów. Za pierwszy kwartał, kiedy jeszcze skutki koronawirusa dla gospodarki nie były zbyt dotkliwe – wpływy z podatku PIT zmniejszyły się o 17 proc. (o 3,2 mln zł mniej), a wpływy z CIT zmniejszyły się o 20 proc. (ubytek o 400 tys. zł). Wstępnie szacujemy, że ubytek dochodów budżetu miasta wyniesie ok. 11 mln zł. Jest to ok. 10 proc. planowanych wydatków z podatku PIT i CIT oraz pozostałych opłat i podatków lokalnych. Już teraz miejskie jednostki zmuszone są ograniczać plany budżetowe na ten rok.

Prezydent Starogardu Gdańskiego Janusz Stankowiak także podpisał się pod apelem Związku Miast Polskich, który został skierowany do polskiego rządu w sprawie uruchomienia tarczy antykryzysowej dla samorządów. Jak najbardziej popiera te działania, podejmowane w trosce o przyszłość polskich samorządów.

- Starogard Gdański, podobnie jak wiele innych miasta, odczuwa skutki finansowe wywołane ograniczeniami w związku z COVID-19. Przede wszystkim zmniejszyły się wpływy z tytułu PIT i CIT - mówi Magdalena Dalecka, Rzecznik Prasowy Prezydenta Miasta. - Od stycznia do kwietnia br. w zestawieniu z rokiem poprzednim, do miejskiej kasy wpłynęło o 4,4 mln zł mniej. Dodając inne dochody, na które wpływ miała pandemia, jak podatek od nieruchomości od osób fizycznych i prawnych, wpływy ze sprzedaży biletów autobusowych, opłat parkingowych, opłat targowych, subwencji oświatowych, do budżetu Gminy Miejskiej Starogard Gdański wpłynęło ponad 5 mln zł mniej. Łączne dochody spadły o ok. 26 proc. Mówiąc o potrzebach miast względem tarczy dla samorządów, Starogard wskazałby zwiększenie udziału gmin w podatku PIT do 100 proc., urealnienie subwencji oświatowych dla samorządów, które byłyby współmierne do zadań im powierzanych, czy poluzowanie dyscypliny finansów publicznych w związku z art. 243. - dodaje.

Czytaj także

Straty odczuwa także budżet Kwidzyna

- Widać to najlepiej na przykładzie wpływów naszego miasta z tytułu udziału w podatku PIT. Każdego miesiąca do miejskiej kasy wpływa 38,16 procent podatku dochodowego opłaconego przez wszystkich mieszkańców Kwidzyna. W kwietniu br. wpłynęło do nas 1 653 360 zł, podczas gdy rok temu było to 1 929 610 zł oraz 2 156 826 zł w 2018r. W maju 2020r. odnotowaliśmy wpływy na poziomie 2 445 817 zł, wobec 4 065 310 zł w 2019r. i 3 804 752 zł w maju 2018 - mówi Jan Kozłowski z Urzędu Miejskiego w Kwidzynie.

W związku z epidemią koronawirusa Gmina Miasto Reda notuje wymierne straty finansowe, związane przede wszystkim z obniżeniem dochodów gminy z tytułu podatków. Szacuje się, że będzie to 8,5 mln zł, w tym spadek dochodów z PIT za okres m-ca marca i kwietnia wyniesie 1,4 mln zł.

Jak informuje burmistrz Redy Krzysztof Krzemiński, zgodnie ze stanem na dzień 15 maja Reda odnotowała spadek dochodów z umorzeń i odroczeń podatków lokalnych o 80 tys. zł, z tytułu umorzenia i odroczenia należności czynszowych o 5 tys. zł, z tytułu przesunięcia wpływów z dochodów z użytkowania wieczystego i opłat z przekształcenia w wysokości - 130 tys. zł, a z tytułu odstąpienia od podwyżki czynszów w komunalnych lokalach mieszkaniowych do końca czerwca 2020 r. szacowany spadek dochodów wynosi 4 tys. zł.

Samorząd analizuje zaplanowane wydatki inwestycyjne, przy uwzględnieniu ewentualnej rezygnacji z części z nich. Obecnie ograniczane są wydatki bieżące oraz analizowane skutki finansowe wyłączenia z funkcjonowania niektórych obiektów i jednostek.

W odpowiedzi na pytanie o skierowanie listu z apelem o uruchomienie tarczy antykryzysowej dla samorządów burmistrz Redy informuje:

Takie ewentualne działania są przedmiotem rozmów i uzgodnień z okolicznymi samorządami oraz Związkiem Miast Polskich, którego Reda jest członkiem. Reda w pełni popiera propozycje dotyczące tarczy 3.0, ze szczególnym uwzględnieniem samorządów, zawarte w wystąpieniu Związku Miast Polskich - mówi Krzysztof Krzemiński. - W wystąpieniu tym m.in. znalazły się propozycje przesunięcia terminu przypadającego na 1.01.2021, objęcia samorządów obowiązkiem ponoszenia dodatkowego kosztu w postaci Pracowniczych Planów Kapitałowych oraz zawieszenie konieczności wykonywania odpisów na Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych.

Znaczące spadki wpływów z tytułu podatków PIT i CIT za kwiecień odnotowała w tym roku gmina Żukowo. W kwietniu 2020 wpływy z podatku od osób fizycznych (PIT) wyniosły 3 449 091 zł i były niższe o ponad 2 mln zł (36,8 proc.) niż w 2019 - podaje Urząd Gminy Żukowo. -Procentowo, jeszcze gorzej sytuacja wygląda z CIT-em - podatkiem od osób prawnych. Tu wpływy w kwietniu tego roku sięgnęły 173 605,75 zł. To o 59,2 proc. mniej niż w roku ubiegłym.

Czytaj także

Łącznie tytułu PIT i CIT w tym roku gmina Żukowo odnotowała spadek wpływów rzędu 2,26 mln zł względem kwietnia ubiegłego roku. Jak podają władze to mniej więcej tyle, ile kosztowała budowa trzech przystani kajakowych w Rutkach, Lniskach i Żukowie.

Za tę kwotę można by było również położyć ok. 2,3 km asfaltu na drogach gminnych (biorąc pod uwagę ubiegłoroczne stawki). To również więcej niż roczna dopłata do finansowania zbiorowej komunikacji linii Z, 191, 126, 171 i 174. A mowa tylko o spadku za 1 miesiąc

- wyjaśnia Urząd Gminy.

W gminie Kartuzy względem kwietnia ubiegłego roku jest to o ok. 1,2 mln zł mniej pieniędzy w budżecie.

Współpraca: Anna Szade, Ewa Andruszkiewicz, Maciej Krajewski, Danuta Strzelecka, Alicja Choinka, Jagoda Kicka, Kinga Furtak, Karolina Staniszewska, Patryk Philipp.

Restauracje otwarte. O czym musisz pamiętać?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Karla

Wiadomo że epidemia narobi wiele strat.Ale najważniejszą sprawą jest teraz pomoc przedsiębiorcom. To oni tworzą miejsca pracy, które muszą być utrzymane za wszelką cenę. Jeśli ludzie przestaną pracować to i wpływy z podatków będą mniejsze. Dzięki tarczy pracodawcy mają środki na już aby wypłacić swoim pracownikom pensje. wystarczy wypełnić wniosek ,jesli ktoś ma z tym problemy top moze wejsc na ich stronę albo zadzwonic na infolinię PFR: 0 800 800 120 Tam udzielą wszelkich informacji.

Dodaj ogłoszenie