reklama

Są zarzuty prokuratorskie w sprawie katastrofy MiG-a 29 z 22 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku

Radosław Konczyński
Radosław Konczyński
Zaktualizowano 
Fot. Radosław Konczyński
Prokuratura postawiła zarzuty dwóm osobom po katastrofie samolotu MiG 29. Dotyczą one narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz nieumyślnego spowodowania śmierci. Śledztwo trwa m.in. pod kątem odpowiedzialności za dopuszczenie samolotów do użytkowania po remoncie części fotela katapultowego.

Po tragedii śledztwo prowadził Wydział ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

- My już tej sprawy nie prowadzimy, przekazaliśmy ją do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. To tam trzeba pytać, czy są zarzuty - wyjaśnia Łukasz Łapczyński, rzecznik prasowy tej stołecznej instytucji.

- Zarzuty otrzymały dwie osoby - potwierdza nam prok. Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

To dwaj byli już pracownicy cywilni Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 w Bydgoszczy, w których MiG-i 29 są serwisowane. Tutaj też wykonywany był element fotela katapultowego, który - jak ustaliła Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego - zawiódł w krytycznym momencie.

W czerwcu br. Polska Grupa Zbrojeniowa wydała oświadczenie w tej sprawie. Podała w nim, że w 2011 roku w sekcji konstrukcyjnej Działu Technologicznego WZL 2 "popełniono błąd na etapie projektowania pierścieni ścinających będących elementami foteli katapultowych K-36DM stosowanych w samolotach Su-22 i MiG-29". Błąd - jak twierdzi PGZ - nie został potem wykryty w procesie sprawdzania i wdrażania części do produkcji.

"Po katastrofie samolotu MIG-29, w której zginął pilot, spółka WZL-2 przeprowadziła audyt wewnętrzny, który miał na celu zbadanie okoliczności wprowadzenia do produkcji pierścienia w 2011 r. Materiał został przekazany prokuraturze. Z osobami bezpośrednio uczestniczącymi w procesie projektowania tego pierścienia rozwiązano stosunek pracy" - informowała PGZ.

Czytaj także

Do tragedii doszło 6 lipca 2018 r. w Sakówku koło Pasłęka podczas rutynowych nocnych lotów szkoleniowych. Malborski pilot katapultował się z samolotu; niestety, nie zdołał oddzielić się od fotela i runął z nim na ziemię. Z ustaleń KBWL LP, o których informował Onet, wynika, że pierścienie wykonano ze zbyt twardego materiału, dlatego mechanizm nie zadziałał.

Zarzuty postawione dwóm byłym pracownikom dotyczą narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz nieumyślnego spowodowania śmierci.
- Przesłuchani w charakterze podejrzanych mężczyźni nie przyznali się do zarzuconych im czynów i odmówili złożenia wyjaśnień - informuje Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.

To nie koniec, śledztwo trwa m.in. pod kątem odpowiedzialności za dopuszczenie samolotów do użytkowania po remoncie części fotela katapultowego. Trwa również ustalanie, dlaczego w ogóle pojawiły się problemy podczas lotu i dlaczego doszło do zniżania wysokości samolotu, czego skutkiem była próba katapultowania się kapitana Sobańskiego.

- Czynności podejmowane w niniejszej sprawie zmierzają między innymi do ustalenia bezpośredniej przyczyny katastrofy samolotu MiG 29, a jednym z wątków śledztwa są kwestie związane z nieprawidłowościami dotyczącymi remontu statków powietrznych, w których zamontowano fotel katapultowy z wadliwym pierścieniem - odpowiada nam Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.

Czytaj także

POLECAMY w SERWISIE DZIENNIKBALTYCKI.PL:

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie