Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje w sprawie hałasu z lotnisk. Gdańsk czeka na uzasadnienie wyroku

Jacek WiercińskiZaktualizowano 
123rf
Tym, którzy nie złożyli na czas wniosków o odszkodowanie za uciążliwości z gdańskiego lotniska pomóc chce rzecznik praw obywatelskich. „Wyraża zaniepokojenie” w cieniu ogłoszonego ostatnio pierwszego wyroku dotyczącego sprawy za hałas z Rębiechowa.

Jak dotąd właściciele nieruchomości w sąsiedztwie portów lotniczych, by zgłosić się po pieniądze, mieli dwa lata od wyznaczenia przez samorząd granic „obszaru ograniczonego użytkowania”. W przypadku podgdańskiego lotniska termin upłynął w marcu ubiegłego roku. Wydłużenia czasu na roszczenia domaga się rzecznik praw obywatelskich, który skargę w tej sprawie złożył do Trybunału Konstytucyjnego.

- Trybunał uznał, że dwuletni termin na dochodzenie roszczeń jest zbyt krótki, a przez to niezgodny z Konstytucją - relacjonuje Adam Bodnar.

Początkowo do wymuszonego przez TK projektu zmian w prawie wpisano dodatkowe trzy lata na złożenie wniosku o odszkodowanie, np. w przypadku Rębiechowa. Jednak po interwencji Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju deklarującego troskę o kasę budujących lotniska samorządów, w wersji ustawy, która ostatecznie opuściła Senat i teraz trafi pod głosowanie posłów, zapis usunięto. RPO apeluje więc o nowelizację w pierwotnej formie.

- Generalnie podzielam pogląd, że jeżeli ktoś jest narażony na uciążliwości związane z działaniem lotniska i jego komfort życia ulega pogorszeniu, to należy mu za to zapłacić. Rozumiem jednak również punkt widzenia portów lotniczych - mówi senator Platformy Obywatelskiej Jerzy Wcisła, który przyznaje, że w głosowaniu nad nowelizacją ustawy wstrzymał się od głosu.

Podzielam pogląd, że jeżeli ktoś jest narażony na uciążliwości związane z działaniem lotniska i jego komfort życia ulega pogorszeniu, to należy mu za to zapłacić. Rozumiem jednak również punkt widzenia portów lotniczych

I dodaje: - Z dokumentów pokazywanych na posiedzeniu przez przedstawiciela poznańskiej Ławicy wynikało, że tylko ubiegłoroczny koszt wypłaty odszkodowań wyniósł dla nich 80 mln zł, a kwota przewidywanych zadośćuczynień sięga 120 mln zł. To roczny poziom zysku tamtego lotniska. Z podobną kwotą mamy do czynienia w przypadku Katowic, nie mówiąc już o porcie Chopina w Warszawie. Tam, jeśli umożliwić by ponowne starania o odszkodowania przez okres pięciu lat, władze szacują, że kwota sięgać by mogła nawet 90 miliardów złotych. Miliardów, nie milionów. To po prostu nierealne. Trzeba jakoś rozsądnie pogodzić interes publiczny - działanie lotnisk i interesy obywateli.

CZYTAJ TAKŻE: Lotnisko w Gdańsku. Mieszkańcom jego okolicy należą się odszkodowania

Na innego rodzaju wątpliwości wskazuje z kolei Waldemar Bonkowski, senator niezależny (dawniej PiS) z okręgu gdyńskiego, który nie ukrywa, że wobec samego wydłużenia terminu możliwych starań o odszkodowania jest sceptyczny.

- Moim zdaniem każdy, kto chciał złożyć swoje roszczenia, miał na to dwa lata, więc zdążył to zrobić. Kluczowa jest jednak kwestia informacji - mówi parlamentarzysta. - Jeśli chcemy, by obywatele mogli skutecznie zadbać o swój interes, konieczne jest ich skuteczne zawiadamianie: powinni otrzymywać pocztą urzędowe pisma do rąk własnych. Zresztą podobnie powinno być w przypadku np. zmian miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Zdarza się, że właściciele nieruchomości mieszkają gdzieś na południu Polski czy nawet za granicą i do nich nie docierają informacje wywieszane przez urzędników w gablotach - słyszymy.

Jeśli chcemy, by obywatele mogli skutecznie zadbać o swój interes, konieczne jest ich skuteczne zawiadamianie: powinni otrzymywać pocztą urzędowe pisma do rąk własnych.

Decyzję podejmą posłowie, ale ostateczne zamknięcie listy osób ubiegających się o odszkodowania bez wątpienia cieszyłoby zarząd Portu Lotniczego Gdańsk im. Lecha Wałęsy. Kilka dni temu poinformowały, że do marca 2018 roku otrzymały ok. 5 tysięcy wniosków od właścicieli nieruchomości ubiegających się łącznie o niemal miliard złotych. Choć władze Rębiechowa powołały specjalną komisję, która proponuje ugody najbliższym mieszkańcom cierpiącym przez hałas, wyraźnie zastrzegają, że na pieniądze nie ma co liczyć każdy z rozległej otaczającej port strefy „zewnętrznej”.

- Ubolewamy nad tym, że niektóre „kancelarie odszkodowawcze” przekonywały, że pieniądze należą się każdemu właścicielowi, który „załapał się” do którejkolwiek ze stref ograniczonego użytkowania - tłumaczył w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” Michał Dargacz, rzecznik prasowy lotniska, które chwali się wygranym w pierwszej instancji procesem o odszkodowanie wytoczonym przez mieszkańca Moreny o ok. 20 tys. zł.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:Port lotniczy im. Lecha Wałęsy w Gdańsku Rębiechowie wygrał pierwszy proces o hałas. Mieszkańcy chcą miliarda złotych odszkodowań

Adwokat Maja Gidian, reprezentująca m.in. właścicieli w sprawach dotyczących rekompensat „za hałas”, przekonuje tymczasem, że jedno orzeczenie sądu nie zamyka sprawy, a piłka wciąż jest w grze.

- Pamiętajmy, że wyrok nie jest prawomocny, a na jego podstawie bardzo trudno budować jakieś szersze wnioski. To wygrana bitwa, ale nie wojna. Doświadczenia walki o odszkodowania z lotnisk w Warszawie czy Poznaniu pokazują, że zdarzały się przegrane, ale też setki wygranych spraw. Dziś kluczowe będzie pisemne uzasadnienie orzeczenia. Z niego dowiemy się, w jaki sposób poprowadzona została ta sprawa, na jakim oparto się materiale dowodowym czy jaka opinia rzeczoznawcy majątkowego została wykorzystana - mówi mec. Gidian.

Pamiętajmy, że wyrok nie jest prawomocny, a na jego podstawie bardzo trudno budować jakieś szersze wnioski. To wygrana bitwa, ale nie wojna.

ZOBACZ TAKŻE: Latamy coraz więcej

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kancelaria Campter

W naszej opinii szacunki dotyczącej wielkości roszczeń zgłoszonych do Lotniska im. L. Wałęsy w Gdańsku jest znacznie przeszacowana. Rzecznik podaje liczbę 5000 wniosków i szacuje roszczenia na przeszło 1 mld zł. Oznacz to ok. 200 000 zł roszczenia na jeden wniosek. Nasza Kancelaria reprezentuje znaczną część mieszkańców OOU Gdańsk. Z naszych wyliczeń wynika, iż przeciętne roszczenie wynosi około 60 tys. zł. Warto dodać, iż roszczenia o jakie mogą ubiegać się mieszkańcy są różne w strefie wewnętrznej (A) i zewnętrznej (B). Ta pierwsze przewiduje bowiem również zwrot kosztów modernizacji akustycznej budynków, przy czym nieruchomości w strefie A jest dużo mniej. Na znacznie przeszacowanie roszczeń wskazuje również przykład lotniska poznańskiego (Ławica), gdzie jak wskazuje autor dotąd zrealizowane roszczenia to zaledwie 80 mln zł, spodziewa się nadal 120 mln zł.

W świetle trwających prac nad nowelizacją ustawy takie przeszacowanie roszczeń może mieć wpływ na decyzję ustawodawcy. Ma on tu również własny interes prawny w skróceniu terminu zawitego z pierwotnie planowanych 5 lat do zaledwie 3. Przypominamy, iż państwo jest właścicielem lotnisk wojskowych, których zarządcy również są zobowiązani do wypłaty odszkodowań.

Odnośnie samej kwestii długości terminu zawitego. Termin 2-letni został uznany za niekonstytucyjny. Jeżeli ustawodawca wydłuży go do 3 lat (na czym nie skorzysta nikt, nawet mieszkańcy OOU portu gdańskiego – nowelizacja szykowana jest na ostatnią chwilę), ten z pewnością zostanie ponownie skierowany do Trybunału Konstytucyjnego i ponownie zostanie zakwestionowany. Dlaczego bowiem obywatel ma mieć ograniczone prawo do walki o roszczenia do 2, 3, czy nawet 4 lat, jeżeli państwo (w tym kontekście właściciel wojskowych portów lotniczych) może ścigać obywatela aż 5 lat za jego przewinienia podatkowe?
Na końcu podkreślę, iż mieszkańcy OOU zostali pozbawieni prawa do żądania zaprzestania szkodliwych immisji lotnisk. OOU sankcjonuje ich istnienie i w rekompensacie daje prawo do roszczeń.

A
AJB

Towarzysz Bodnar, nastajaszczij jewropiejczik, jak zawsze silny, zwarty i gotowy, gotów na każde skinienie zarówno z Maskwy jak i z Brukseli żeby pomóc zniszczyć konkurencję Luftwaffe, tfu, Lufhanzy, a i Aerofłotu nie zaszkodzić! Pozwolić zaklepać tego typa lewusom w Sejmie to był naprawdę kardynalny błąd! Toż to mentalny i nieodrodny absolwent WUMLu pełnej okazałości!

g
gdanszczanin

Dalsze dziłania do zniszczenia LOTU ! Kto za tym stoi wszyscy wiemy PE nie chce konkurencji w Berlinie trzęsą portkami bo nasi weszli na rynek co im nie odpowiada ! Tusk wiele zrobił by zniszczyć Lot ,ale za mało.

Dodaj ogłoszenie