Ryzyko drugiego Czarnobyla? Są nowe informacje w sprawie Zaporoskiej Elektrowni Atomowej okupowanej przez wojska Putina

OPRAC.:
Lidia Lemaniak
Lidia Lemaniak
Przed rosyjską inwazją w zaporskiej elektrowni atomowej pracowało sześć reaktorów, każdy o mocy 950 MW
Przed rosyjską inwazją w zaporskiej elektrowni atomowej pracowało sześć reaktorów, każdy o mocy 950 MW PAP/EPA
Według ekspertów, na których powołuje się CNN, katastrofa nuklearna na skalę Czarnobyla nie jest prawdopodobna. Informują oni jednak, że okupowana przez wojska rosyjskie Zaporoska Elektrownia Atomowa w Enerhodarze na Ukrainie – największa taka siłownia w Europie – jest zagrożona.

Groźba katastrofy jądrowej towarzyszy rosyjskiej inwazji na Ukrainę od wielu miesięcy, a obawy wzrosły ostatnio w związku z ostrzałami prowadzonymi w pobliżu elektrowni jądrowej. Według władz Ukrainy, Rosja stworzyła na terenie placówki bazę wojskową i pozycje strzeleckie oraz przechowuje tam uzbrojenie.

Szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) Mariano Grossi oceniał, że sytuacja w elektrowni stała się alarmująca, domagał się natychmiastowego wstrzymania działań wojennych mogących zagrozić placówce. Wraz z przywódcami państw zażądał też dopuszczenia międzynarodowych ekspertów do kontrolowanej przez Rosję elektrowni, by ocenić zniszczenia.
„Jak duże jest ryzyko?” – pyta CNN.

Eksperci w dziedzinie energetyki jądrowej wyjaśniają, że główne zagrożenie dotyczy okolic samej elektrowni i nie daje podstaw do podnoszenia alarmu w całej Europie. Specjaliści są szczególnie wyczuleni na wszelkie porównania obecnej sytuacji do katastrofy w Czarnobylu, której powtórka nie jest ich zdaniem prawdopodobna – pisze amerykańska stacja.

„Nie jest bardzo prawdopodobne, że elektrownia zostanie uszkodzona. W bardzo mało prawdopodobnym przypadku, że tak się stanie, problem promieniowania dotknąłby głównie Ukraińców, którzy mieszkają w pobliżu i nie rozprzestrzeniłby się w Europie Wschodniej, jak było z Czarnobylem” – powiedział przewodniczący Europejskiego Towarzystwa Nuklearnego Leon Cizelj.
„Używając przeszłych doświadczeń, Fukushima mogłaby być porównaniem dla najgorszego scenariusza” – dodał Cizelj, odnosząc się do awarii w japońskiej elektrowni atomowej z 2011 roku, która była poważna, ale jej skutki były odczuwalne na mniejszym obszarze. W przypadku Ukrainy największe zagrożenie dotyczyłoby więc osób mieszkających w pobliżu elektrowni oraz jej pracowników.

Nowoczesne elektrownie jądrowe są bardzo dobrze zabezpieczone przed wszelkimi rodzajami zniszczeń, a elektrownia w Enerhodarze nie jest wyjątkiem – zaznacza CNN. Posiada również zabezpieczenia, jakich nie było w elektrowni czarnobylskiej.
„Problem polega na tym, że elektrownie jądrowe nie są projektowane na tereny ogarnięte wojną i (…) wszystkie te systemy mogą zawieść” – zaznaczył jeden z dyrektorów programu polityki nuklearnej w amerykańskim think tanku Carnegie Endowment for International Peace James Acton.

Elektrownia posiada sześć reaktorów, z których obecnie pracują dwa. Reaktory są chronione stalą i kilkumetrowym płaszczem z betonu. „Przypadkowe ostrzały raczej nie mogą tego zniszczyć, byłoby to naprawdę mało prawdopodobne” – ocenił Cizelj. Jego zdaniem ryzyko byłoby większe w przypadku celowego ataku na reaktor, ale wówczas wymagałoby to „bardzo umiejętnej” operacji.
Według ekspertów najgorszym prawdopodobnym scenariuszem byłaby awaria systemów chłodzenia, która doprowadziłaby do stopienia rdzenia reaktora. Ich zdaniem byłoby to katastrofalne na poziomie lokalnym, ale nie wywarłoby poważnego wpływu na skalę europejską – pisze CNN.

„Głównym zagrożeniem jest tutaj uszkodzenie systemów potrzebnych do chłodzenia paliwa w reaktorze: zewnętrznych linii energetycznych, awaryjnych generatorów dieslowskich, sprzętu do rozpraszania ciepła z rdzenia reaktora. Na wojnie naprawa tego sprzętu i podjęcie środków zaradczych mogłyby być niemożliwe. W najgorszym wypadku paliwo mogłoby się stopić i rozprzestrzenić duże ilości (substancji) radioaktywnych do środowiska” – twierdzi Acton.

Do uwolnienia substancji promieniotwórczych mógłby doprowadzić również atak na instalacje, w których składowane jest zużyte paliwo jądrowe. Jednak również w takim przypadku substancje te nie zawędrowałyby daleko – podkreśla CNN.

Zdaniem ekspertów w przypadku stopienia rdzenia substancje radioaktywne mogłyby rozprzestrzenić się w promieniu 10-20 kilometrów od elektrowni, zanim przestałyby stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia. „Wraz z odległością następuje rozcieńczenie i wkrótce jest ono wystarczające, by wpływ na środowisko i zdrowie ludzi nie był zbyt poważny” – powiedział Cizelj.

Naukowiec podkreślił, że mieszkańcy atakowanej przez Rosję Ukrainy mierzą się z bardziej bezpośrednimi zagrożeniami niż ryzyko katastrofy jądrowej. „Jeśli porównać to z innymi zagrożeniami, to ryzyko nie jest bardzo duże” – podsumował.

td

Źródło:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

iPolitycznie - Ireneusz Zyska - skrót

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Każda taka elektrownia musi posiadać duże zapasy wody do chłodzenia i do pracy. Ta elektrownia leży nad Dnieprem, czyli w przypadku skażenia terenu materiał radioaktywny swobodnie spłynie rzeką razem z populacją żyjących tam organizmów.
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie