Rysim pazurem. Chłopcy z ferajny

Ryszarda WojciechowskaZaktualizowano 
Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska archiwum db
Czasami nie wiem - śmiać się, czy płakać, kiedy czytam takie informacje. Niedawno na jednym z polskich, poczytnych portali moje oko zawiesiło się na tytule o... mafijnych porachunkach pisarzy. Do czego to doszło? - pomyślałam. Pisarze, mafia i jeszcze porachunki? Już zaczęłam w myślach przywoływać nazwiska naszych znanych literatów. Na próżno.

Okazało się, że ten pisarz, jak go portal nazywa, to niejaki gangster Masa, który jest narratorem w kilku książkach spisanych przez jednego z dziennikarzy. Masa opowiada w nich o pieniądzach, kobietach i bossach polskiej mafii. To gangster skruszony. Ale jak widać nie na tyle, żeby z polskiego rynku wydawniczego nie wycisnąć jeszcze dwóch i pół mln złotych, jak obliczył portal. Co ciekawe, Masa nikogo do kupowania swoich zwierzeń nie zmuszał. Jak nie gangster, chciałoby się powiedzieć.

Ta błaha z pozoru informacja wywołała we mnie pytanie - co się z nami dzieje, że gangster nawet skruszony, urasta dziś do miana pisarza? Że się go czyni takim Dostojewskim naszych czasów? Owszem, Masa na zbrodni się zna i co nieco nawet wie o karze. Ale czy to wystarczy?

Masa, jak każdy poczytny „pisarz”, nie tylko mógł zarobić, ale też stał się celebrytą. Wywiad z nim jest pożądany, a na jego fotki polują paparazzi. A teraz, jak czytam, Masa nie chce, żeby inni o nim i o polskiej mafii pisali. Bo kto się lepiej na tym temacie zna? Ale inni już się pojawili. Więc Masa jest wkurzony, że jego tort, jak się literacko wyraża - „wpierd****” obcy.

Brawo Masa. Brawo my. Wszystko się poprzewracało - zaczęłam w myślach biadolić. Ale zaraz się skarciłam. I pomyślałam, że jednak trzeba nadążać za zmianami. Bo oto śledczy z prokuratury ocenili, że transparent Legii wywieszony na stadionie o treści „KOD, Nowoczesna, Lis, Olejnik i inne ladacznice - dla was nie będzie gwizdów, będą szubienice” jest jedynie polemiką. Żadną tam groźbą karalną. Po prostu polemiką. I słusznie. Jacy pisarze, takie polemiki.

polecane: Dzwonią do Ciebie te numery? Nie odbieraj!

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

p
patient patient

To nie pisarze i polemiki a przemysł produkcji "wody" schlebiający instynktom. Seks, przemoc, aberracje to świetny towar. Lub traumy i krzywdy mniemane. "Zakazany owoc" zawsze kusi, szczególnie w zaciszu bezpiecznej kuchni czy sypialni. Zaspokaja. Taka recenzja tylko zwiększy nakład. Ciekawe, kto jest wydawcą? Po co? To pytanie zadał inny autor tej rubryki...
Co do "polemik"... Cóż, każdy mówi tak jak umie i jak druga strona rozumie i reaguje...
Nie umie? Nie rozumie? Nie reaguje? No właśnie...

w
wwww

żaden postępowy felietonista problemu nie widział

Dodaj ogłoszenie