Rugbiści Walii dają przykład mistrzom Polski

Adam Mauks
Shane Williams, skrzydłowy Walii, oraz trener Arki Maciej Stachura
Shane Williams, skrzydłowy Walii, oraz trener Arki Maciej Stachura archiwum prywatne
Udostępnij:
Rozmowa z Maciejem Stachurą, trenerem mistrzów Polski w rugby RC Arka Gdynia.

- Był Pan przez tydzień w Spale, aby oglądać treningi reprezentacji Walii. Co dał taki pobyt?

- To kolosalne doświadczenie. Muszę powiedzieć, że jestem szczęśliwy mogąc uczestniczyć w ich przygotowaniach do największej rugbowej imprezy świata, czyli Pucharu Świata, która we wrześniu zacznie się w Nowej Zelandii.

- Co Pan tam robił?

- Przede wszystkim oglądałem to, co robią walijscy trenerzy i ich podopieczni. Ich warsztat jest bardzo bogaty i było z czego czerpać. Widziałem dużo ciekawych ćwiczeń, zagrywek. Wiele z tych rzeczy robimy w Polsce, ale nie na takim poziomie, jak robią to np. Walijczycy, bo oni są na zupełnie innym pułapie motorycznym i wytrzymałościowym. To są po prostu zawodowcy i to najlepsi z najlepszych. Pod tym względem dzieli nas przepaść.

- Dużo rzeczy można powielić w kraju, przygotowując nasze drużyny?

- Oczywiście, właściwie wszystko, problem w tym, że nie trenując tak dużo jak oni nie jesteśmy w stanie osiągnąć takiego efektu.

- Rozmawiał Pan z ich coachem Warrenem Gatlandem?

- Niestety, nie, a to dlatego, że Warren jako head coach zastrzegł sobie w Spale pełen spokój. Wiedział, że będzie kilku chętnych, aby pozawracać mu głowę (śmiech). Udało mi się natomiast porozmawiać z pozostałymi ośmioma trenerami walijskiej kadry, rozmawiałem też z kilkoma zawodnikami ich reprezentacji. To bardzo otwarci i sympatyczni ludzie. Pełen luz, żadnego gwiazdorstwa. Cierpliwie opowiadali co i dlaczego robią.

- Dużo było polskich trenerów na zgrupowaniu reprezentantów Walii?

- Około dwudziestu osób przyjechało do Spały na podsumowanie ich pobytu pod koniec minionego tygodnia. Oprócz mnie był tam trener Maciej Misiak, pod koniec tygodnia przyjechali przedstawiciele Budowlanych Łódź.

- Kiedy kibice Arki zobaczą efekty Pana walijskiego rekonesansu?

- Część ich warsztatu i zajęć, które widziałem, nie było dla mnie nowością. Dlatego też od jakiegoś czasu staram się te elementy wprowadzać do treningów Arki, bo nie ma nic gorszego niż rutyna w ciężkich zajęciach rugbistów. Sukcesywnie będę wprowadzał w Gdyni nowe rzeczy, ale na efekty trzeba będzie jeszcze poczekać.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie