Rudy anioł Piwnicy pod Baranami

    Rudy anioł Piwnicy pod Baranami

    Marcin Mindykowski

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Dorota Ślęzak po 14 latach od debiutu pod skrzydłami Piotra Skrzyneckiego wydała swój pierwszy album pt. "Nie wiedziałam"
    Rudy anioł Piwnicy pod Baranami
    Sama Dorota Ślęzak nazywa tę płytę "zapóźnionym debiutem". Artystka pierwszy raz dała o sobie znać w 1996 roku na Studenckim Festiwalu Piosenki. Jak dziś wspomina, gratulacjom i propozycjom nie było wtedy końca, co pozwało jej wierzyć, że szybko nagra debiutancką płytę. Okazuje się, że musiała czekać aż... 14 lat.

    Jej pierwszy album "Nie wiedziałam" ukazał się w maju br. Nie można jednak powiedzieć, że młoda artystka nie skapitalizowała swojego studenckiego sukcesu. Tuż po zdobyciu przez nią lauru na krakowskim festiwalu do Piwnicy pod Baranami zaprosił ją sam Piotr Skrzynecki.

    Słowa, którymi zapowiedział jej pierwszy "piwniczny" występ - "Nasza najmłodsza, znaleziona w pudełku na Plantach" - na lata zdefiniowały Dorotę Ślęzak jako eteryczną, subtelną, wręcz porcelanową artystkę.
    Potem przylgnęło do niej jeszcze inne określenie: trzeciego "piwnicznego" anioła, po czarnym (Ewie Demarczyk) i białym (Annie Szałapak) - rudego. Choć jak śpiewa w "Balladce o ćmie" Leszka Wójtowicza, sama woli określenie "miedziany"...

    Piwnica pod Baranami to nie tylko miejsce pracy, ale też najlepsza definicja twórczości Ślęzak - artystka jest bowiem wierna wypracowanej przez ten najpopularniejszy kabaret literacki konwencji artystycznej. Jak sama powtarza, największą wagę ma dla niej słowo i to jemu podporządkowuje oszczędną oprawę muzyczną. Przy akompaniamencie fortepianu i przygrywając sobie na skrzypcach, wykonuje teksty takich tuzów pióra, jak Agnieszka Osiecka, Jerzy Kondratowicz czy Wiesław Dymny, do muzyki własnej lub skomponowanej przez Grzegorza Turnaua, Adriana Konarskiego czy Jana Kantego Pawluśkiewicza.

    Na płytę artystka wybrała ze swojego bogatego repertuaru (prócz "piwnicznych" występów objechała też Polskę z trzema programami) 17 najlepiej definiujących ją utworów. Wszystkie wykonała czystym głosem, pewnie nim operując i oddając charakter tekstów, w których - obok dominującego liryzmu - nie brakuje ironii i przewrotności. Cóż, album "Nie wiedziałam" jest tańszy niż bilet do Krakowa, a gwarantuje podobne przeżycia...

    Dorota Ślęzak, "Nie wiedziałam", Soliton. Cena: ok. 30 zł. Płyta do kupienia w salonach Empik oraz na www.merlin.pl

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    instrumenty

    Krzysztof (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 6

    Dodam tylko, że obok fortepianu i skrzypiec pani Doroty na płycie usłyszeć można także kontrabas, gitarę, momentami jakby cały kwartet smyczkowy i instrumenty perkusyjne :)

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo