Rozmowa „Głosu Pomorza” z wicepremierem Jarosławem Gowinem

Monika Zacharzewska

Wideo

Zobacz galerię (55 zdjęć)
Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Jarosław Gowin spotkał się z władzami i wykładowcami Akademii Pomorskiej w Słupsku. Minister Gowin mówił w Słupsku o założeniach reformy szkolnictwa, ale nie uniknął pytań o S6.

Przyjechał Pan na słupską akademię z informacją o decyzji przelania w grudniu na jej konto dodatkowego miliona złotych na rozwój kadry naukowej oraz o możliwościach uruchomienia programu w ramach rekompensat za tarczę antyrakietową. Jednak pracownicy uczelni obawiają się o zasady finansowania tak niewielkich uczelni, jaką jest AP, w zapowiadanym przez Pana nowym systemie.

Trzeba zastanowić się, dlaczego się tego obawiają. Czy dlatego, że nie ma studentów, czy obawiają się samych zmian w systemie finansowania, czy dlatego że profil kształcenia studentów nie jest dopasowany do potrzeb rynku pracy. W tym ostatnim, a najważniejszym aspekcie, na Akademii Pomorskiej dzieje się ostatnio dużo dobrego. Uruchamiane są kierunki dość precyzyjnie dopasowane do potrzeb regionalnego rynku pracy. Jest też pozytywnie oceniana przez samorządowców i przedsiębiorców koncepcja rozwoju Słupskiego Ośrodka Akademickiego. Dlatego będę starał się wspierać rozwój słupskiej akademii wykorzystując fakt, że ten subregion ma obiecane wsparcie związane z budową tutaj tarczy antyrakietowej. Przyjechałem tu z pierwszym konkretem, a tych konkretów będzie więcej.

W założeniach planowanej reformy kładzie Pan nacisk na umiędzynarodowianie uczelni. AP sięga po studentów z zagranicy. W tym momencie kształci np. kilkuset Ukraińców. To dobra droga?

Zdecydowanie. To sposób na niwelowanie negatywnych skutków niżu demograficznego. Wiem, że oprócz studentów z Ukrainy pojawiają się tu też żacy z zachodniej Europy, a nawet z USA. Dla mnie szczególnie atrakcyjnym kierunkiem ekspansji jest współpraca z Chinami. Polski rząd podpisał niedawno porozumienie z Chinami o wszechstronnej współpracy. Liczę na to, że w najbliższych latach w Polsce pojawią się tysiące chińskich studentów i mam nadzieję, że pojawią się oni także na Akademii Pomorskiej. Inicjatywa jednak musi wyjść od uczelni. Ważne jest, by uczelnia słupska znalazła partnerską w Chinach i w ranach współpracy ściągała studentów nie tylko na tzw. wymianę. W Chinach co roku tysiące maturzystów nie znajdują miejsc na uczelniach w kraju, mogą więc przyjeżdżać kształcić się w Słupsku.

Ministerstwo ma w planie takie zmiany w prawie, które pozwolą na finansowanie działalności uczelni przez samorządy. Tylko, czy samorządy na to stać, czy one tego chcą?

Mamy sygnały od samorządowców, którym zależy na rozwoju ich miast i gmin, i których rozwój opiera się na potencjale akademickim, że chcą mieć szersze niż do tej pory możliwości finansowania uczelni. Dzisiaj samorządy mogą finansować konkretne programy, ale nie działalność statutową.

Widział się Pan już z władzami Słupska. Rozmawialiście na ten temat?

Rozmawialiśmy z panią wiceprezydent Krystyną Danilecką-Wojewódzką o możliwościach prawnych. Nie padły żadne deklaracje.

Jeśli chodzi o ustawę o innowacyjności: powstał tu Słupski Ośrodek Akademicki, jest w Słupsku kilka firm prężnie działających w nowych technologiach. Czy to wystarczający potencjał dla rozwoju Akademii Pomorskiej?

Akademia wyrosła z uczelni pedagogicznej, a od kilku lat są tu rozwijane kierunki praktyczne, zwłaszcza okołomedyczne i myślę, że w tym obszarze jest możliwość nawiązania współpracy nie tylko z lokalnymi firmami. Przecież przemysł farmaceutyczny, sprzętu medycznego, terapeutyczny rozwija się w Polsce bardzo dobrze.

Pan, filozof z wykształcenia, mówił, że wiedza humanistyczna powinna być elitarna. Z takich kierunków powstała AP, teraz są one naturalnie wygaszane, bo brak na nie chętnych...

Każdy naród musi chronić swoją humanistykę, która jest źródłem tożsamości kulturowej. I takie kierunki mają sens i miejsce na uczelniach, w tym na AP. Natomiast na studiach humanistycznych, studentów powinno być mniej, a nacisk należy położyć na jakość kształcenia. Tak dla humanistyki, nie dla kształcenia masowego na tych kierunkach.

Dziś mówiliście państwo o możliwości przekształcenia AP w uniwersytet przymiotnikowy. Pomysły na podniesienie rangi uczelni były już różne, np. połączenie jej z Politechniką Koszalińską, związane z planami utworzenia województwa środkowopomorskiego...

Decyzji rządu na temat utworzenia woj. środkowopomorskiego nie ma. Jest sprzeciw mieszkańców części województwa pomorskiego i zachodniopomorskiego i wielkopolskiego w tej kwestii. Natomiast wizja utworzenia uniwersytetu w Słupsku do zadanie na przyszłe lata, na razie ważne jest, by AP ugruntowała swoją pozycję jako silna uczelnia regionalna.

Po przyjeździe do Słupska nie uniknął Pan pytań o trasę S6.

Dzięki spotkaniom z mieszkańcami i przedsiębiorcami oraz podróży z Gdańska, dużo lepiej rozumiem, dlaczego tak żywotnym problemem jest tutaj S6. I na pewno będę o tym przekonywała ministra Adamczyka, choć wiem, że on jest w trudnym położeniu. Budowę S6 obiecywał poprzedni rząd, ale teraz trzeba wskazać priorytety, uczciwie przeanalizować sytuację Polski, bo przecież mamy świetne połączenia wschód - zachód, natomiast drogą przez mękę jest przejechać z północy na południe.

Rozmawiała
Monika Zacharzewska

Przeczytaj także na GP24

gp24

Materiał oryginalny: Rozmowa „Głosu Pomorza” z wicepremierem Jarosławem Gowinem - Głos Pomorza

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

to jest choragiewka  jest jak to mowil klasyk pomazancem  to pisowiec i dla stanowiska sie sprzedal

G
Gowin członek Opus Dei

Jakie cechy Opus Dei były tak atrakcyjne dla konserwatywnego polskiego papieża Karola Wojtyły aka Jan Paweł II, że zdecydował się wynieść jedną z wielu zatwardziałych i fundamentalistycznych, ale politycznie i seksualnie zboczonych organizacji do rangi swojego zbrojnego ramienia? Być może te które tak ją upodabniają do mafii, czy raczej wskazują na to, że jest to swojego rodzaju mafia w kościele:a) omerta, bezwarunkowy obowiązek milczenia i potęga taje­mnicy – w Opus Dei nazywa się to obowiązkiem “dyskrecji”;b) mafijna ideologia rodzinna czyli nepotyzm i nieformalny klientelizm; we­dług konstytucji, które zgodnie z oficjalnymi oświadczeniami Opus pozostawały w mocy do 1982 roku, Dzieło Boże stanowi “rodzinę bez ohydy miłości cielesnej” oczywiście tej heteroseksualnej „ohydy”;c) lobby mafijne, czyli obsadzanie kluczowych funkcji i najwyższych stano­wisk członkami, zwolennikami i sympatykami “rodziny”; mafia nosi więc oblicze tych instytucji, a jej członkowie nie muszą się legitymować ani wobec opinii publicznej, ani wobec danej in­stytucji. Celem Opus Dei są przede wszystkim elity władzy w polityce, gospodarce, nauce i samym kościele watykańskim,d) mafijne wzorce myślenia i zachowania, czyli hierarchiczna i antydemokratyczna struktura ko­ścioła rzymskokatolickiego, której celem jest zachowanie totalitarnej formy działania i istnienia.Sama sekta Opus Dei jest tu najskrajniejszym przykładem w jakim kierunku zmierza kościół katolicki rzymski. Reakcjonizm i faszyzm, nazizm w stylu hitlerowskim, w stylu frankistowskim, tisowskim czy pinochetowskim. Sekta Opus Dei jest dla kościoła watykańskiego w czasach współczesnym tym czym byli jezuici w czasach reformacji: ratunkiem oraz lekarstwem na humanizm, prawa człowieka oraz agnostycyzm. Aktualnie, w XX wieku, zakon jezuitów jest totalnie zinfiltrowany zwolennikami mafijnej i sekciarskiej prałatury Opus Dei.Gowin tajna broń Opus Dei.

B
Bóg zapłać

Gowin to czołowy przedstawiciel Opus Dei w Polsce
Opus Dei – Mafia w sercu kościoła
Członkowie Opus Dei (Dzieło Boże) zajmują kluczowe stanowiska w biznesie i polityce wielu krajów, w tym w Polsce, działając z ich poziomu po cichu lecz skutecznie. Sekta Opus Dei pracuje na rzecz konserwatywnych i fundamentalistycznych sił, torując im drogę do władzy na różne sposoby, także metodą przewrotów politycznych takich jak w Chile faszystowskiego dyktatora generała Augusto Pinocheta. Organizacja Opus Dei istnieje w Szwecji od 1984 roku. Jest uważana za fundamentalistyczną, katolicką sektę, która walczy aktywnie przeciw prawom kobiet, prawu do aborcji, zwalcza In Vitro, zwalcza wszelką niekatolicką konkurencję religijną metodami bardzo podstępnymi. Sekta OD ma związki z siłami konserwatywnymi w krajach katolickich, ale również wśród wysoko postawionych urzędników i urzędniczek Unii Europejskiej.Wystarczył jeden wpis na blogu Janusza Palikota w 2011 roku, by wrócił temat obecności sekty Opus Dei w polskiej polityce. Aura tajemniczości wokół tej organizacji, a także fakt, że jej członkowie nie obnoszą się z przynależnością do jej szeregów, powoduje falę spekulacji. Tygodnik „Newsweek” wylicza wszystkie prawdy i mity na temat Dzieła Bożego rodem z faszystowskiej Hiszpanii generała Franco w gronie polityków. Według „Newsweeka”, najlepsze czasy dla sekty Opus Dei w polskiej polityce to był czas rządu Jerzego Buzka – luterańskiego przyjaciela sekty OD. Dziełu Bożemu, jak brzmi polska nazwa sekty Opus Dei sprzyjał także Marian Krzaklewski, inny świecki aktywista tej sekty.Silne związki z sektą Opus Dei miał m.in. minister kultury w rządzie Jerzego Buzka, Kazimierz Michał Ujazdowski. Przez kilka lat – jak podaje „Newsweek” – współpracownikiem organizacji był Jarosław Sellin, rzecznik rządu Jerzego Buzka, dziś jednak udaje, że z Dziełem Bożym już nic go nie łączy, co w wypadku tej organizacji oznacza, że członek skompromitowany publicznie przeszedł w stan uśpienia. Kazimierz Marcinkiewicz, szef gabinetu politycznego Jerzego Buzka, a później również premier, także jest ściśle wiązany z Opus Dei, podobnie jak Marek Jurek.Z sekciarską organizacją Opus Dei związany jest były minister w kancelarii premiera Donalda Tuska, Tomasz Arabski, który formalnie przeniósl się do Pampeluny, aby się tam w sercu sekty kształcić i pracować. Z Opus Dei związany jest też Jacek Rostowski, nie jako członek Opus Dei, a le jako przyjaciel i polityczny sponsor sekty. W Opus Dei działa także Jerzy Polaczek, minister transportu w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jerzego Buzka. Według „Newsweeka”, jest on supernumerariuszem sekty Opus Dei. Z sektą Opus Dei łączony jest także poseł PiS Przemysław Wipler. Według „Newsweeka”, osiągnął on wysoki poziom wtajemniczenia w sekcie. Dzieci Romana Giertycha i wielu innych polityków chodzą do szkół związanych z sektą Opus Dei.Opus Dei to mieszanina myśli autorytarno-faszystowskiej i fanatycznego katolicyzmu elitarnego. Sekta Opus Dei to katolicki instytut świecki założony 02.10.1928 roku w Hiszpanii przez zbiegłego ze szpitala psychiatrycznego schizofrenika Josemarię Escriva de Balaguera. Jego celem jest szerzenie w społeczeństwie głębokiego przekonania, że każdy człowiek jest powołany do świętości i apostolstwa poprzez pracę zawodową. Urojenia powszechnej świętości to częste watki w schizofrenii paranoidalnej jak i w paranoi religijnej. Założyciel organizacji urodził się 09.01.1902 roku zmarł 26.06.1975 roku na zawał serca. W 1992 roku został bezpodstawnie beatyfikowany, a 06.10.2002 roku kanonizowany przez polskiego papieża Jana Pawła II – Karola Wojtyłę. Dzień 19 marzec – to doroczne odnawianie ślubów w sekcie Opus Dei.W 1982 roku po raz pierwszy i jedyny wprowadzo­no kanonicznie status prałatury personalnej – “Prałatura Świętego Krzyża i Opus Dei”, bo tak brzmi jej pełna nazwa, ma strukturę analogiczną do struktury die­cezji, biskupstwa. W rzeczywistości prałatura personalna jest biskupstwem ponadterytorialnym, biskupstwem dążącym do władzy politycznej i kontrolowania innych kościelnych osób prawnych i ruchów religijnych. Inne organizacje takie jak Comunione e Liberazione, Opus Angelorum, Pro Ecclesia, Neokatechumenat, Focolari – Dzieło Maryi, Ruch Szensztacki, Legion Marii, Pro Occidente, Austria Catholica, lefebryści itd., tkwią w strukturach diecezjalnych katolicyzmu watykańskiego.Sekta Opus Dei w odróżnieniu od innych organizacji podlega bezpośrednio tylko papieżowi Watykanu. Wygląda na to, że jest to bicz papieski na niepokorny episkopat lub rodzaj policji religijnej wewnątrz kościoła katolickiego. Coraz więcej biskupów czuje twardą dłoń funkcjonariuszy sekty Opus Dei którzy nadzorują, sprawdzają i weryfikują ich działalność. Sekta Opus Dei gwarantuje posłuszeństwa i pewność, że rzeka gotówki zewsząd spokojnie płynie do Watykanu. Sekta Opus Dei składa się głównie z aktywistów zajmujących się działalnością polityczną i wpływem na władze polityczne krajów w których działa, a znacząca część jej numerariuszy i supernumerariuszy stanowi lobby homoseksualne w kościele. Członkowie i przyjaciele Opus Dei zajmują się na całym świecie wyciszaniem pedofilskich, efebofilskich i homoseksualnych skandali z udziałem księży, biskupów, mnichów, zakonnic, szkolnych katechetów i katechetki.owin jeden z czoolowych przedstawicieli Opus Dei.

T
Tajna wladza Polski

Cezary Gmyz – także luteranin na usługach sekty Opus Dei;98) Wipler Nowa Prawica99) Stanisław Michalkiewicz (nie potwierdzonezlonkowie mafi koscielnej Opus Dei, ktora rzadzi w Polsce.

G
Gość

Premier Gowin to merytoryczny i bardzo sympatyczny człowiek, jestem mile zaskoczona po spotkaniu z mieszkańcami. Pan Muller robi dobrą robotę, może w końcu Słupsk zostanie zauważony. 

 

g
gość

nieźle musi kluc w oczy młody Muller bo zaczyna sie na niego hejt,to znaczy ze jest mocny i ci co mają szczekać zaczynają to robic

G
Gość

Muller nie odwalaj wiochy, i nie pisz pochwalnych peanów o sobie. Szkoda, że jeszcze nie podałeś gdzie się uczyłeś w podstawówce.

g
gosc

Jestem pod dużym wrażeniem Pana PIOTRA MULLERA.

Pochodzi ze Słupska, ukończył Wydział Prawa w Warszawie i jest doradcą Wicepremiera, Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Gratulacje za bycie ambitnym i godnym do naśladowania.

 

Dodaj ogłoszenie