"Rolnik płakał jak sprzedawał". Historie o sprzedaży ciągników

E
pixabay.com
"Wolicie kupić od rolnika ciągnik w oryginale czy wymalowany? Znajomy poprosił mnie o sprzedaż ciągnika z 1985 roku i jestem w szoku, gdy przyjeżdżają ludzie i potrafią powiedzieć, że oni to jednak woleliby odmalowany. Ten jest w oryginale i fakt - można byłoby zrobić jakąś kosmetykę, ale on ma 35 lat. Wszystko sprawne!" - zwraca się w sieci, do kolegów po fachu, pan Łukasz.

W jednej z najpopularniejszych grup rolniczych na Facebooku, gospodarze dyskutują o maszynach rolniczych. Rozmowę rozpoczął pan Łukasz, który zapytał o to, jakie ciągniki preferują internauci.

- Niemalowane, wolę je sam doprowadzić do ładu - pod swój gust. Jak widzę niechlujnie pomalowane felgi, to odwracam się na pięcie - odpowiada mu pan Paweł, mieszkaniec podtoruńskiej wsi. Zgadza się z nim kolejny internauta: - Świadomy klient woli niemalowane.

Rolniczka z Zachodniopomorskiego podkreśla: - Malowane podpada, nic nie widać, a potem mogą być niespodzianki. Zawsze kupuję oryginalne, niepodpicowane. Sporo ludzi oszukuje i maskuje różne awarie.

Polecamy również: Jak spod igły! Te rolnicze perełki są nadal na chodzie [zdjęcia]

- Ludzie kupują oczami... Jak mam dać za coś 30 koła, to wybiorę odmalowanego, bo mi się szczerze nie chce malować. Ba, w większości przypadków nie odmalujesz, bo rdza. I trzeba wydawać kolejne pieniądze - kwituje pan Albert.

- Jak widzę czyste, zadbane obejście, czyste garażowane maszyny, widoczne gołym okiem, że konserwowane na bieżąco, to nawet kilkuletni sprzęt mnie nie zraża - pisze pan Piotr. - Sam lubię farbę, mam od nowości Zetora z 2004 roku. Po 4 latach musiałem konserwować tył, spód, pod błotnikami - czyszczenie, podkład+2 warstwy kryjące - lata do dzisiaj. Miło było usłyszeć: Panie, on ma 10 lat, to chyba w pokoju go pan trzymasz. Agregat uprawowo-siewny sprzedany 4 h po wystawieniu.

- Książkę mógłbym napisać o swoich historiach sprzedażowych - wskazuje pan Łukasz, i dzieli się swoimi historiami:

  1. Zetor 7211 od niego moja historia z handlem się zaczęła, sprowadzony z pola i zrobione zdjęcia, pies z kulawą nogą nie zadzwonił. Wymyty, wypolerowany i wypakowany. 3 dni i sprzedany.
  2. Zetor 8145 - no tutaj ciekawa historia, bo sprzedany w tydzień. Ale jak kupującemu zadałem pytanie, to co teraz, w pole? A on, a gdzie tam, najpierw do lakiernika, żeby go odmalował, bo co by sąsiedzi powiedzieli.
  3. Ursus C-362 - już miałem kompletnie dosyć sprzedaży. Ciągnik do remontu głównie wizualnego, co było adekwatne do ceny. Tłum ludzi na podwórku, co niektórym wypadało by dopłacić, żeby wzięli. Po dwóch tygodniach trafił się człowiek, który nawet nie wiele pytał, bo jak sam określił: wszystko pan opisał i powiedział przez telefon.
  4. Zetor 6245, ciągnik oryginalnie bez kabiny. W Holandii ktoś dorobił mu taką prowizorkę. Wystawiłem w ogłoszenia, kompletnie cisza, zero telefonów. Mówię do brata zrzucamy kabinę zostawiamy daszek. Tak też zrobiliśmy plus niektóre elementy pomalowaliśmy na czarno PĘDZELKIEM!!! Oczywiście plak i polerka. Nie minął tydzień ciągnik sprzedany.

Jeszcze więcej śniegu i mrozu pod koniec tygodnia

Wideo

Materiał oryginalny: "Rolnik płakał jak sprzedawał". Historie o sprzedaży ciągników - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie