Rok od śmierci Macieja Kosycarza. Wspomnienia fotoreporterów. "Maciej, Maciek, Kosy. Rok tak szybko minął"

Karolina Misztal
Karolina Misztal
Maciej Kosycarz odszedł dokładnie rok temu. 26 marca 2020 roku. Po cichu i bez pożegnania. W czasie pandemii, której nie miał okazji fotografować. Pozostawił w smutku rodzinę, przyjaciół, cały Gdańsk i nas, fotoreporterów. Pozostawił też niezliczoną liczbę zdjęć i piękne wspomnienia. O te ostatnie postanowiłam zapytać koleżanki i kolegów, dla których aparat przy oku znaczy lub znaczył tyle samo co dla Macieja. Jak zapamiętaliśmy najbardziej znanego gdańskiego kronikarza codzienności i czego nas nauczył, opowiadają obecni i dawni fotoreporterzy związani z Pomorzem.

Życzliwy żartowniś

Powiedzieć o Maćku Kosycarzu dowcipniś to nie powiedzieć nic. Jego dowcipu trzeba było doświadczyć. Podobnie życzliwości, którą obdarowywał wszystkich na prawo i lewo.

"Czy mnie nauczył czegoś?" - zastanawia się Robert Kwiatek, wieloletni fotoreporter "Dziennika Bałtyckiego".- "Chyba życzliwości do innych, czasem cierpliwości. I wkręcania innych kolegów. Bywało, że łapałem jego dowcip i uwiarygadniałem często absurdalne, kreowane przez Macieja sytuacje, które nie miały miejsca."

Robert Kwiatek i Maciej Kosycarz przepracowali razem wiele lat: "Przeżyliśmy kawałek życia razem, widzieliśmy wiele. Często to samo. A jednak też często każdy z nas widział przez obiektyw świat inaczej. Itak nam zostało. Wiecznie rywalizowaliśmy, ale nigdy nie jeden przeciw drugiemu, a jedynie na zdjęcia. Kto zrobił lepsze, kto miał więcej szczęścia, a może lepszy pomysł. To był wspaniały czas, który tworzyli wtedy dziennikarze, fotoreporterzy, a Maciej był jednym z filarów tych relacji, ewenementem na skalę kraju."

Czesław Mil, wieloletni fotoreporter "Głosu Wybrzeża", który z Maciejem Kosycarzem również miał okazję współpracować.

"Maciej organizował choinki dla fotoreporterów, żebyśmy mogli się spotkać, odreagować, pogadać. Nie było wśród nas zawiści, ale bardzo zdrowa konkurencja. Wielkie dzięki mu za to." Z uśmiechem wspomina dowcip kolegi: "Kiedy pod moim blokiem wybuchł samochód, a ja przyniosłem jedne z pierwszych zdjęć pożaru, Maciek niedowierzając zasugerował, że ten pożar to moja sprawka, żebym miał foty. Zawsze mogliśmy się pośmiać ze wszystkiego."

Mirosław Pieślak, który kilka lat temu realizował zlecony przez gazetę "Fakt" temat w okolicy Kościoła Św. Katarzyny , usłyszał niezwykle poważny męski głos: "tu nie wolno fotografować, ten teren należy do mnie."
"Zamarłem z wrażenia, a gdy się odwróciłem, zobaczyłem roześmianego Maćka. Po chwili obaj mieliśmy z tego ubaw. Był wesoły i takiego będę go zawsze pamiętał.- wspomina Mirek."

"MACIEK...pozytywny żywioł, świetny organizator, wesoła dusza towarzystwa... nie można myśleć o nim w czasie przeszłym..." - dodaje Maciej Kostun, gdański artysta fotograf i fotoreporter.

Zdjęcie nie zna dnia i godziny

"Zdjęcie nie zna dnia i godziny" - o słuszności słów Macieja Kosycarza przekonała się niejednokrotnie Ania Rezulak, fotoreporterka agencji Kosycarz Foto Press.

Chodziło mu o to, że z pozoru banalne, mało istotne zdjęcie może kiedyś być ważnym dokumentem danej chwili. I miał rację. Niejednokrotnie sama cieszyłam się publikacją takiego, wydawałoby się nieistotnego, zdjęcia. Maciej miał nieskończony zapał do fotografowania. Jego pasja nakręcała mnie do działania.

Ania najmilej wspomina dni spędzone z “Kosycarzową” ekipą podczas kilku edycji Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni, a szczególnie te chwile “pomiędzy kadrami”, kiedy mieli czas na rozmowy na czerwonych schodach Gdyńskiego Centrum Filmowego.

Inna fotoreporterka KFP, Anna Bobrowska docenia, że Maciej mimo ogromu obowiązków i pracy zawsze znalazł czas, żeby zadzwonić i pochwalić dobre fotografie z tematu. Kiedy wygrała Konkurs Foto FETA Maciej utrzymał ten fakt w tajemnicy, by mogła cieszyć się niespodzianką.

"Dla mnie Maciej nie odszedł, cały czas czuję jego obecność we wszystkich ludziach, którzy go znali i w jego kochanym Gdańsku."

Krzysztof Mystkowski również podkreśla, że Maciek angażował się w wiele przedsięwzięć i był zajętym człowiekiem, a mimo to zawsze można było na niego liczyć. W sprawach zawodowych i wszelkich innych życiowych zmartwieniach.

"Był dla mnie nie tylko szefem, ale i mentorem, przyjacielem... W chwilach kryzysu przypominają mi się jego słowa "myśl pozytywnie, a wszystko będzie dobrze". Maciek naprawdę wierzył w moc pozytywnego myślenia i uczył go innych."

O mocy doceniania i mobilizacji wspomina też Aleksander Knitter, obecnie dziennikarz i fotoreporter "Dziennika Bałtyckiego"

"Zawsze dzwonił, pytał, Olek co tam w Chojnicach. Potrafił docenić zdjęcie z terenu. Na każdej gali finałowej Gdańsk Press Photo z radością podkreślał, że cieszy się, że jest też reprezentant regionu w tym konkursie. Wtedy była okazja zamienić kilka zdań."

Niewyczerpane pokłady energii

"Swoją życzliwą, ale przy tym śmiałą i ekspresyjną postawą, potrafił zjednać sobie ludzi. To cecha, która w zawodzie fotoreportera jest nie do przecenienia. Myślę, że to czego się od niego nauczyłem to, aby rzeczy które się robi, robić z nieustającą pasją. Maciek miał tej pasji niewyczerpane pokłady.” - o koledze mówi Jan Rusek, dawny fotoreporter Gazety Wyborczej w Gdańsku.

Słowa te potwierdza Łukasz Unterschutz z Trójmiasto.pl, który zawsze podziwiał u Maćka dar zjednywania sobie ludzi i umiejętności pracy z nimi.

"Gdy Maciek pojawiał się atmosfera robiła się radośniejsza a praca łatwiejsza. To jest coś z czym po prostu trzeba się urodzić i tego mi najbardziej brakuje. Tej lekkości ducha i optymizmu."

Inny gdański fotografujący, Piotr Połoczański z dużą wdzięcznością wspomina trudny czas pracy podczas uroczystości pogrzebowych Pawła Adamowicza, kiedy w momencie dużego stresu mógł liczyć na ogromne wsparcie Macieja. Piotr wciąż nie może pogodzić się z odejściem kolegi.

"Brakuje mi tej lokowanej czupryny, która nieraz przysłaniała mi widok".

Wszystkim nam brakuje bujnej czupryny Kosego w kadrze. Marcin Gadomski, fotoreporter "Super Expressu" śmieje się:

"Robisz zdjęcia na temacie. Patrzysz na podgląd? Włosy Kosego!" Jaki był jeszcze? "Uśmiechnięty, pogodny. I zawsze przypominał że konkurs jest i że termin zaraz mija. A temat na którym zawsze był to urodziny Lecha Wałęsy." - wspomina Marcin.

Wojciech Figurski podkreśla, że zawdzięcza Maciejowi bardzo wiele.

"Ciągle mam przed oczami jego uśmiechniętą twarz i słyszę jego wieczne żarciki. Pozostawił po sobie tysiące zdjęć, które z czasem jeszcze nabierają wartości, ale dla mnie najważniejsze jest, że nauczył mnie jak słuchać i traktować ludzi, z którymi się współpracuje. Tęsknie strasznie i często w trudnych sytuacjach łapię się na tym, że myślę, co by Maciek zrobił w tej sytuacji…"

Skwer imienia Kosego

Jest jeszcze historia, która w świecie fotoreporterów niczym legenda wiąże się z osobą Macieja Kosycarza i Roberta Kwiatka, a o której Robert opowiada tak: "Narodziny syna Macieja urosły w mych wspomnieniach już do legendy, jego okrzyk radości, gdy czekaliśmy na lotnisku w Rębiechowie na Papieża Jana Pawła II i składane gratulacje przez kolegów. Nasza umowa, gdy moje zdjęcia tam wykonane były Macieja a Macieja moimi. Byliśmy jedynymi fotoreporterami z Gdańska, którzy mogli podejść dość blisko samolotu, gdy Ojciec Św. wylądował. Nie mogliśmy być razem, ale mogliśmy się wymieniać, raz ja, raz Maciej, na zmianę." Solidarny świat gdańskich fotoreporterów, którego trzon tworzyły takie postaci jak Maciej."

25 marca 2021 roku Radni Miasta Gdańska jednogłośnie przegłosowali uchwałę w sprawie skweru, znajdującego się między ulicą U Furty, Podwalem Staromiejskim i Targiem Rybnym. Skwer ten z inicjatywy Roberta Kwiatka nosić będzie imię Macieja Kosycarza.

***

Taki jesteś Maciej w naszych myślach. Jesteś, nie byłeś. Niebawem usiądziemy razem na skwerze Twojego imienia.
Gdziekolwiek jesteś tworzysz kroniki tego miejsca. A my tęsknimy za Tobą. Do zobaczenia Kosy...

Rok od śmierci Macieja Kosycarza. Wspomnienia fotoreporterów...

Bodnar nie może pełnić funkcji RPO

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie