Rodzina Jana Karskiego chce, żeby Medal Wolności przyznany przez prezydenta USA trafił do Łodzi

Dorota Abramowicz
Karolina Misztal
Z determinacją walczą o Prezydencki Medal Wolności Jana Karskiego, grożą ministrowi Radosławowi Sikorskiemu procesem sądowym. Dlaczego trzem krewnym Jana Karskiego zależy na szybkim przekazaniu orderu do Muzeum Miasta Łodzi?

- Tylko my, ustawowi spadkobiercy Jana Karskiego możemy wymusić na MSZ, by wypełniło wolę stryja - tłumaczy dr Wiesława Kozielewska-Trzaska z Gdańska. - Nie możemy czekać półtora roku na powrót odznaczenia z USA. Ja mam 79 lat, Edwarda Natkańska 85, a najstarsza z nas, Jadwiga Lenach-Bukowska w poniedziałek skończy 101. Chcemy sprawę wreszcie załatwić. Jeśli nie polubownie, to w sądzie.

Najwyższe amerykańskie odznaczenie, Medal Wolności, zostało pośmiertnie przyznane Janowi Kozielewskiemu- przez Baracka Obamę przed rokiem. Karski, emisariusz Państwa Podziemnego, jako pierwszy z narażeniem życia poinformował aliantów o dramacie Holokaustu. Medal odebrał były minister spraw zagranicznych Adam Daniel Rotfeld, a krewne "kuriera z Warszawy" z mediów dowiedziały się, że... nie żyją.

- Zabolało nas to - nie ukrywa dr Kozielewska-Trzaska. - Bardziej jednak boli przetrzymywanie przez MSZ przyznanego orderu. Zamiast zdobić wejście do gabinetu ministra, powinien być pokazywany Polakom w łódzkim muzeum. Dopiero pomoc prezydenta Bronisława Komorowskiego sprawiła, że MSZ obiecało oddać medal. Niestety, na obietnicach się skończyło.
Medal - bez wiedzy rodziny - wysłano do USA, gdzie zostanie do zakończenia w grudniu 2014 r. obchodów 100 rocznicy urodzin Karskiego. - Nie jestem przeciwniczką pokazywania go obywatelom USA, ale najpierw należy odzyskać order dla publicznej dostępności Polaków - mówi bratanica bohatera.

Spadkobierczynie wspiera sam Elie Wiesel, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, który przed zaplanowanym na koniec maja spotkaniem z rodziną Jana Karskiego powiedział, że solidaryzuje się z nią w prawie do decydowania o jego spuściźnie. Pomoc zadeklarował także poseł Ryszard Kalisz. - Sytuacja, w której spadkobiercy nie mogą decydować o losach medalu, jest niezrozumiała - mówi szef biura poselskiego Kalisza Włodzimierz Piątkowski. - Jeśli nieoficjalne rozmowy nie dadzą rezultatów, Ryszard Kalisz wystosuje oficjalne pismo poselskie.

Biuro rzecznika prasowego MSZ na pytania w sprawie orderu odpowiada: "Dyskusje i spory wokół tak ważnego medalu, pamiątki nie do przecenienia zarówno dla rodziny, jak i dla całej Polski, są niepotrzebne. MSZ zawsze podkreślało, że Prezydencki Medal Wolności ma być przekazany do Muzeum Miasta Łodzi. Mówił o tym bratanicy 11 listopada 2012 r. wiceminister Jerzy Pomianowski. Pani Kozielewska-Trzaska zgadzała się, by medal prezentowano na wystawach w USA i Polsce, ale ostatnio sprzeciwiła się tym planom. Spóźnione zawiadomienie rodziny o wyjeździe medalu było skutkiem błędu urzędnika MSZ, za co został on ukarany dyscyplinarnie. Medal był uroczyście eksponowany m.in. na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie oraz w Chicago. Liczymy na dialog i porozumienie z rodziną" - tak kończy się pismo z Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

d.abramowicz@prasa.gda.pl

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
Możesz wiedzieć więcej! Zarejestruj się i czytaj wybrane artykuły Dziennika Bałtyckiego www.dziennikbaltycki.pl/piano

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

P
Porucznik Borewicz

Zwykli, pospolici zlodzieje.

Dodaj ogłoszenie