Rodzice chłopca zamordowanego przez Piotra Trojaka pozywają Skarb Państwa

Szymon Zięba
- Tak naprawdę to nie myślę o tym, ile i czy w ogóle sąd przyzna nam jakiekolwiek pieniądze. Jeżeli jednak je otrzymamy, to na pewno będzie to ogromne wsparcie w walce z chorobą mojego dziecka - mówi matka zamordowanego chłopca
- Tak naprawdę to nie myślę o tym, ile i czy w ogóle sąd przyzna nam jakiekolwiek pieniądze. Jeżeli jednak je otrzymamy, to na pewno będzie to ogromne wsparcie w walce z chorobą mojego dziecka - mówi matka zamordowanego chłopca Paweł Sekida
Chłopiec został brutalnie zamordowany prawie 14 lat temu przez odsiadującego dziś wyrok dożywocia Piotra Trojaka. Rodzice Marcina, wciąż niepotrafiący się pogodzić z błędami, które - jak mówią - popełniono podczas wyjaśniania sprawy śmierci ich syna, pozywają Skarb Państwa.

- Mecenas, która będzie reprezentowała mnie i męża w sądzie, złożyła właśnie pozew o zapłatę zadośćuczynienia. Wskazaliśmy w nim kwotę 250 tysięcy złotych. Teraz już walczę tylko dla mojej chorej córki - podkreśla Lidia Skotarek.

Zamiar pozwania przez Skotarków Skarbu Państwa opisaliśmy jako pierwsi. Jego podstawą - tłumaczyła mec. Magdalena Urbanowicz - „są błędy popełnione przez wymiar sprawiedliwości podczas procesu dotyczącego okrutnego zabójstwa syna Państwa Lidii i Krzysztofa Skotarek”.

Dlaczego Piotr Trojak zabijał chłopców? Nie czuł się w pełni mężczyzną?

Do tragicznych wydarzeń, w wyniku których został bestialsko zamordowany synek małżeństwa Skotarków, doszło we wrześniu 2002 roku. Chłopiec wracał wówczas do domu w Lisewie Malborskim. Nigdy nie dotarł na miejsce. Kiedy odnaleziono jego ciało, biegli ujawnili na nim m.in. 17 ran ciętych i kłutych w okolicy szyi, klatki piersiowej, barku, ramienia i obu rąk.

Zbrodnia zbulwersowała opinię publiczną i wywołała szok w niewielkiej lokalnej społeczności. Wszystko jednak wskazywało na to, że mordercę udało się ująć szybko. W ręce organów ścigania wpadł K., mieszkaniec powiatu malborskiego. Po dość krótkim - jak na standardy polskich sądów - procesie sąd skazał go na karę 15 lat pozbawienia wolności.

I choć mogłoby się wydawać, że sprawiedliwości stało się zadość, a rodzina Skotarków w spokoju zajmie się leczeniem ran, sprawa wróciła.

- Czułam, jakby się to stało ze zdwojoną siłą - mówi Lidia Skotarek. Już wcześniej na naszych łamach wspominała, że okazało się, że prawdziwy koszmar jest dopiero przed nimi, bo w sądzie na ławie oskarżonych siedział... niewinny człowiek. Właśnie to jest głównym zarzutem rodziny Skotarków.

Choć bowiem K. na początku częściowo przyznał się do stawianych zarzutów, to potem się z nich wycofał. Ostatecznie w roku 2006, po wydaniu przeciw niemu wyroku skazującego, postępowanie wznowiono i umorzono.

Stało się tak, bo już wówczas w kręgu podejrzanych w sprawie zabójstwa Marcina Skotarka pojawił się Piotr Trojak. Ze sprawą udało się go powiązać, kiedy śledczy przyglądali się innej sprawie z 2005 roku - morderstwa 11-letniego chłopca. Do zbrodni doszło w Łęgowie, nieopodal Pruszcza Gdańskiego.

Za to przestępstwo został skazany właśnie Trojak. Porównując sposób działania Trojaka w dokonanej przez niego zbrodni, śledczy zauważyli analogie w działaniu zabójcy chłopca z Lisewa. W sierpniu 2012 roku mężczyzna usłyszał zarzuty popełnienia kolejnej zbrodni. Proces brutalnego mordu na Marcinie Skotarku rozpoczął się ponownie, a rodzina chłopca nie kryje, że po 10 latach rozdrapano zabliźnioną ranę.

Dziś Marcin Skotarek miałby 24 lata. - Nigdy się nie dowiemy, jak wyglądałoby jego życie. Jednak nasza córka jest poważnie chora, ma cukrzycę i nietolerancję glutenu. Ja nie pracuję, bo muszę się nią opiekować. Tak naprawdę to nie myślę o tym, ile i czy w ogóle sąd przyzna nam jakiekolwiek pieniądze. Jeżeli jednak je otrzymamy, to na pewno będzie to ogromne wsparcie w walce z chorobą mojego dziecka. Choć wolałabym, żeby tym wsparciem był mój syn, żywy, ale jego nic już nie wróci - nie kryje Lidia Skotarek.

Mecenas Urbanowicz zaznacza, że na skutek pobieżnego i nie do końca solidnego wyjaśnienia okoliczności sprawy zabójstwa syna państwo Skotarek zmuszeni byli ponownie uczestniczyć zarówno w czynnościach prokuratorskich, jak i sądowych.

- Początkowo ich gniew skierowany był przeciw pierwotnie oskarżonemu i sądzonemu K., o którym myśleli, że jest rzeczywistym sprawcą zabójstwa ich dziecka. Kiedy okazało się, że K. nie zamordował chłopca i tym razem oskarżonym w sprawie został Piotr Trojak, przestali oni ufać wymiarowi sprawiedliwości - zaznacza. - Przede wszystkim jednak rodzice Marcina Skotarka kolejny raz musieli przechodzić przez długotrwałą procedurę sądową, podczas której rozgrzebywano częściowo zabliźnione rany - podsumowuje.


[email protected]

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pg

Dokladnie zgadzam sie z tym ,a potem z naszych podatkow bd sciagac nie maja wstydu zeby Panstwo pozywac do Sadu .Prostaki

b
buu

ale nie widzę podstaw..... czuję tu pomocną rękę chamskich łowców odszkodowań....

b
big

Od kiedy człowiek przyznający się do zarzutów w sprawie zamordowania dziecka jest uznany za niewinnego tylko dlatego że potem zmienił zdanie? Coś tu nie gra.

Dodaj ogłoszenie