Rock od poczęcia po zgon. Produkty firmowane przez gwiazdy

Tomasz Rozwadowski
Justin Bieber, czyli odjazdowa lala Mat. promocyjne
Są tacy, którym wystarczy sama muzyka. Istnieją jednak słuchacze, którzy lubią zamanifestować swoją sympatię do danego wykonawcy, kupując produkty przez niego firmowane. Oferta od dawna jest o wiele bogatsza niż standardowa, ta z T-shirtami, plakatami i znaczkami na agrafkę. Przyjrzał się jej Tomasz Rozwadowski

Do przeglądu gadżetów sprzedawanych przez muzyków natchnęły mnie dwa powody. Po pierwsze, wchodząc na strony internetowe sklepików prowadzonych przez nich, często natykałem się na interesujące produkty. Po drugie, grudzień jest miesiącem, w którym szczególnie intensywnie myślimy o prezentach i upominkach. Do boju więc!

Masz ochotę na coś mielonego?

Amerykański zespół Wavves proponuje w cenie 10 USD poręczny i estetycznie wykonany kieszonkowy młynek. Można za jego pomocą mleć ziołowy susz, na przykład tytoń. Młynki Wavves są szeroko komentowane w internecie i mają opinię fajnego produktu, widocznie dobrze trafiają w gusty grupy docelowej. Są wykonane z półprzezroczystego plastyku i produkowane w kilku wariantach kolorystycznych, m.in. czerwonym, żółtym, niebieskim. Można je uznać za produkt lifestyle'owy, podobnie jak niedostępną chwilowo w sprzedaży, ale z sentymentem wspominaną wodą kolońską firmowaną przez punkowy kolektyw Marachi El Bronx.

Zdecydowanie do tej samej kategorii można zaliczyć kotarę łazienkową z portretem Justina Biebera. Sama postać młodocianego szansonisty budzi bardzo silne i zróżnicowane emocje, podobnie jest właśnie z tą, możliwą do nabycia w cenie 75 USD, zasłoną. Niektóre komentarze w internecie nie nadają się do powtórzenia na tych (liberalnych przecież) łamach, choć nie brakuje również opinii pozytywnych, a nawet entuzjastycznych.

To nie koniec interesujących dóbr konsumpcyjnych związanych z Bieberem. Jedna z firm zabawkarskich zdobyła licencję na wykorzystanie podobizny Biebera w serii lalek (dość przypominających Kena, przyjaciela słynnej Barbie). Do lalek można dokupować dodatkowe stroje, a także miniatury instrumentów muzycznych i sprzętu nagłaśniającego, a nawet plastykowy model busa używanego podczas tras koncertowych. W ten sposób można mieć na własność idola w miniaturze.

Tekstylia różnej maści

Oczywiście nie będę się zajmował banalnymi T-shirtami i bluzami z kapturem, bo je w ofercie mają prawie wszyscy. Zdarza się garderoba o wiele bardziej interesująca.

Jeden z najsłynniejszych zespołów metalowych wszech czasów, mianowicie Slayer, wypuścił na tegoroczne święta limitowaną serię swetrów w modny wzór, zwany powszechnie norweskim. Nie trzeba się przyglądać zbyt badawczo, by zauważyć, że wzór, zamiast zwyczajowych płatków śniegu stanowią pentagramy i czaszki. Pomimo sataniczno-makabrycznej wymowy, sweter jest po prostu ładny. Podobnie sądzą fani, bo choć wzór można zobaczyć na stronie internetowej Slayera, opatruje go napis "wyprzedane". Może jeszcze dodziergają chociaż trochę?

Niektóre mniej ponure zespoły sprzedają firmowane przez siebie majtki. Bardzo estetyczne są majtki - dostępne w wersjach dla obu płci kulturowych - wyprodukowane przez brytyjskiego Franza Ferdinanda. Rewelacyjnie przedstawiają się damskie figi amerykańskiego duetu Eagles of Death Metal, ozdobione nadrukiem logo zespołu przedstawiającego sumiaste wąsy. Jak pokazujemy na załączonym zdjęciu, bardzo pasują do podartych kabaretek. To oczywiście nie jest styl dla każdego, ale wyrazistości i pewnego przesłania nie sposób mu odmówić.

Do działu odzieżowego można przydzielić także dziecięce śpioszki. Można je między innymi kupić podczas koncertów amerykańskiego objazdowego festiwalu alternatywnego Lolapalooza, a nadruk na nich reklamuje sam festiwal. Dbałość o lojalność konsumenta jest zrozumiała w przypadku imprezy, która ma już dwudziestoletnią tradycję, więc bywalcy jej wczesnych edycji mogli dochować się już potomstwa. Pierwsi śpioszki z własnym logo wypuścili rockmani z brytyjskiego zespołu James. Warto dodać, że należą oni do pionierów nowoczesnego podejścia do muzycznego marketingu - w latach 80., gdy podpisali niekorzystny kontrakt płytowy, który uniemożliwił im wydawanie nagrań, utrzymywali się głównie ze sprzedaży T-shirtów, tak dobrze zaprojektowanych, że były kupowane nawet przez tych, którzy nie znali samego zespołu.

Seks i rekreacja

Zdarzają się wykonawcy którzy sprzedają lub rozdają na koncertach prezerwatywy własnej marki. Jednymi z pierwszych, którzy wpadli na taki pomysł, byli członkowie irlandzkiego kwartetu U2. Już 20 lat temu wyprodukowali na trasę promująca swój, klasyczny dziś album "Achtung Baby" prezerwatywy, na których opakowaniach był tytuł tejże płyty, który można odczytywać różnie, między innymi jako ostrzenie przed niebezpieczeństwem "uwaga! dziecko!". Pikanterii dodaje fakt, że w ówczesnej Irlandii, jeszcze wtedy ortodoksyjnie katolickiej, sprzedaż środków zapobiegania ciąży była zabroniona.

Prospołecznie nastawieni chłopcy z U2 zapewne mieli także na myśli zapobieganie epidemii HIV/AIDS. Współcześnie prezerwatywy nadal bywają firmowane przez muzyków, ale są to przeważnie raperzy, więc (w zależności od gatunku rapu, jaki reprezentują) jest to albo propagowanie hedonizmu, albo świadomego macierzyństwa.

W temacie seksu nikt jednak nie będzie w stanie pewnie jeszcze przez długie lata pobić wyczynu niemieckiej grupy Rammstein, których wydany w 2009 r. album "Liebe ist für Alle da" miał edycję de luxe, w której oprócz wzbogaconej wersji nagrań wydanych w formacie CD i płyt winylowych, znalazły się także kajdanki oraz zestaw dziesięciu sztucznych penisów w barwach różu i czerwieni. Zestaw był adresowany wyłącznie do fanek i sprzedawany tylko w okresie gwiazdkowym. Można go kupić i dziś za pośrednictwem słynnej księgarni internetowej, w cenie ok. 750 zł w przeliczeniu. Mało to może romantyczny zestaw, ale doskonale pasujący do całości artystycznej strategii Rammsteina.

Sprawy ostateczne

Pośród rockmanów można znaleźć wielu miłośników życia, ale nie brakuje także miłośników śmierci. Tych drugich najłatwiej znaleźć w kręgach związanych z ciężkimi odmianami rocka.

Amerykański zespół groove-metalowy Lamb of God na piętnastolecie swojego istnienia wydał w 2010 r. pod tytułem "Hourglass" trzypłytową antologię swoich najlepszych nagrań. Istnieje wersja super de luxe, która składa się ze wzbogaconego zestawu nagrań w trzech formatach (CD, winyl, mp3), flagi zespołu oraz czarnej gitary z autografami pełnego składu Lamb of God. To jeszcze nic! Całość opakowana jest w elegancką, lakierowaną na biało skrzynkę w formie trumny, na której wieku może być umieszczona tabliczka z personaliami nabywcy. To wszystko można nabyć w łącznej cenie 499,99 USD. Jeden ze złośliwszych recenzentów skomentował: "Tak to jest, jeżeli death metal rozumie się zbyt dosłownie...".

Klasycy pop-metalu, zespół KISS, handluje za to prawdziwymi trumnami. Ich produkt, o nazwie rynkowej Kiss Casket zadebiutował na rynku w roku 2001. To przepiękna, czarna trumna z podobiznami muzyków KISS i logo zespołu wymalowanym na wieku. W chwili premiery tego gadżetu jeden z założycieli zespołu, Gene Simmons stwierdził: - "Kocham życie, ale Kiss Casket sprawia, że jego przeciwieństwo zapowiada się całkiem dobrze". Nie wiadomo, jakie były wyniki sprzedaży, ale trumny można było kupić jeszcze około 2008 r., po czym zniknęły z rynku. Przed rokiem pojawił się Kiss Casket drugiej generacji, który jest już całą linią produktów - m.in. urny na prochy, gromnice, karty modlitewne, drukowane klepsydry, a nawet urny dla zwierząt. Trumna w wersji podstawowej kosztuje obecnie ponad 3 tys. USD. Biorąc pod uwagę, iż zespół zadebiutował niemal 40 lat temu, zainteresowanie tego typu produktami wśród najwierniejszych fanów powinno tylko rosnąć.

***
Jak widzimy z powyższego przeglądu, artyści po prostu prześcigają się w zaspokajaniu potrzeb swoich fanów. Można by powiedzieć, że są z nami jeszcze przed poczęciem, aż do grobowej deski. Cała machina kręci się napędzana oczywiście pieniędzmi słuchaczy, ale i tak miło, że ktoś wkłada aż tyle inwencji w wymyślanie i promowanie tak zdumiewających dóbr rynkowych.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie