Rio 2016. Radwańska za bardzo chciała, Janowicz pokazał charakter [ROZMOWA]

Hubert ZdankiewiczZaktualizowano 
Nie tylko Radwańska zawiodła w Rio. Marzeń o kolejnym medalu nie spełni również Serena Williams
Nie tylko Radwańska zawiodła w Rio. Marzeń o kolejnym medalu nie spełni również Serena Williams Charles Krupa
- Agnieszka przygotowywała się w tym roku specjalnie pod kątem startu na igrzyskach. Opuszczała niektóre turnieje, co absolutnie nie leży w jej stylu, bo zazwyczaj gra wszędzie gdzie tylko może. Sugestie, że nie chciało jej się grać są – najdelikatniej mówiąc – nie na miejscu - mówi Paweł Ostrowski. Były trener Marty Domachowskiej i Angelique Kerber bardzo pozytywnie ocenia za to występ Jerzego Janowicza.

Czy Agnieszka Radwańska olała – kolokwialnie mówiąc – igrzyska w Rio?
Absolutnie nie. Nie wiem kto i w jakim celu wymyśla takie bzdury. Komu i czemu ma to służyć... Przecież Agnieszka przygotowywała się w tym roku specjalnie pod kątem startu na igrzyskach. Opuszczała niektóre turnieje, co absolutnie nie leży w jej stylu, bo zazwyczaj gra wszędzie gdzie tylko może. Takie sugestie są – najdelikatniej mówiąc – nie na miejscu.

To jak wytłumaczyć logicznie jej porażkę w pierwszej rundzie singla? Tylko wyjątkowo długą podróżą?
Nie, bo te 52 godziny w samolocie to tylko jeden z czynników. Zdecydowało kilka kwestii. Włącznie z nawierzchnią, bo nie ma co ukrywać, że Radwańska nie lubi wolnych tępych kortów. No i co by nie mówić również ranga turnieju.

To znaczy?
Igrzyska to nie turniej Wielkiego Szlema, których jest cztery w roku. To jest turniej, który ma swoją zupełnie odrębną specyfikę i nie chodzi tylko o to, że na kolejną szansę trzeba czekać cztery lata. Na Szlemach, choć niby masz flagę przy nazwisku, to jednak grasz bardziej dla siebie. Tutaj masz na barkach oczekiwania całego narodu i nie każdy jest w stanie poradzić sobie z tym psychicznie, co pokazują chociażby porażki Novaka Djokovicia, czy Sereny Williams. Choć myślę, że to dotyczy bardziej jego, bo ona ma już w dorobku cztery złote medale olimpijskie, a on na razie tylko jeden brązowy. Wydaje mi się, że Agnieszka po prostu za bardzo chciała.

Czy jednak jej sztab szkoleniowy nie popełnił błędu? Może powinna wcześniej przylecieć do Rio?
Tego nie wiem. Nie znam wszystkich uwarunkowań. Jestem jednak pewien, że jej sztab zrobił wszystko, aby dotarła na miejsce odpowiednio wcześnie i to był po prostu pechowy zbieg okoliczności.

Można w ogóle porównywać tę porażkę z porażkami Radwańskiej w Pekinie i Londynie?
Nie, bo to trzy zupełnie inne turnieje. W Pekinie nie była jeszcze gotowa na to, by walczyć o medal. Trafiła w dodatku na wyjątkowo niewygodną dla siebie rywalkę, bo w tamtych czasach nie umiała znaleźć sposobu na Francescę Schiavone. Największa szansa była w Londynie i właśnie tamtą porażkę najtrudniej usprawiedliwić. Zagrała na swojej ulubionej trawie. Rywalka [Julia Goerges – red.] ok, faktycznie miała dzień konia. To jednak było do wygrania. W Rio z kolei ewidentnie za dużo złożyło się naraz niekorzystnych okoliczności, bo przecież była w dodatku przeziębiona. Powtórzę jednak: jeśli ktoś twierdzi, że Agnieszka odpuściła ten mecz, to jest po prostu śmieszny. Nieważne, jak wyglądała na korcie.

Trener Radwańskiej mówił nam, że – paradoksalnie – Agnieszce zaszkodził w Londynie finał Wimbledonu, do którego dotarła kilka tygodni wcześniej.
Mogło tak być. Wzrosły oczekiwania, a wraz z nimi presja. Poza tym po takim sukcesie, gdy emocje sięgają zenitu a potem opadają, często dochodzi do rozprężenia i nie jest łatwo wrócić na poprzedni poziom. To klasyczny przypadek, weźmy chociażby tegoroczne przygody Djokovicia i Kerber. Novak spełnił w końcu swoje wielkie marzenie i wygrał Roland Garros. No i co było potem? Porażka na Wimbledonie, teraz klęska w Rio. Angelique też nie potrafiła się odnaleźć po wygraniu Australian Open. Dalsza część sezonu to u niej na razie sinusoida. Zwycięstwo w Stuttgarcie, finał Wimbledonu, półfinały w Miami i Charlestonie. A z drugiej strony cała seria porażek, w pierwszych i drugich rundach: Roland Garros, Rzym, Madryt, Indian Wells, Doha. To normalne i dlatego ci najlepsi robią sobie po takich sukcesach przerwę, żeby dojść do siebie i wszystko sobie w głowie na nowo poukładać. Każdy tenisista, który od razu rusza w takiej sytuacji na kolejne turnieje popełnia błąd. Taki błąd popełnił niestety trzy lata temu Jerzy Janowicz po swoim półfinale Wimbledonu i to niestety odbiło się na jego zdrowiu, bo chwilę później złapał kontuzję. Później kolejną...

A propos Janowicza – jak można ocenić jego występ w Rio?
Bardzo pozytywnie. Też przegrał w pierwszej rundzie, ale po walce. Miał meczbole. Dla mnie to coś fantastycznego, bo to był jego dopiero trzeci oficjalny mecz w tym roku. I on po takiej przerwie, tylu problemach, wychodzi na kort i gra taki mecz. Udowodnił wszystkim, że ma nie tylko talent, ale również charakter.

Czy Radwańska dotrwa do kolejnych igrzysk? W Tokio będzie miała 31 lat.
Moim zdaniem spokojnie da radę, a będzie grała jeszcze dłużej. Oczywiście po drodze nie raz i nie dwa będzie myślała, że już ma dosyć i pora kończyć karierę. Może nawet odłoży rakietę na miesiąc, albo dwa. Potem jednak i tak wróci, bo ona po prostu kocha tenis, kocha rywalizację. Kocha to co robi i dlatego jest tam, gdzie jest.

W Rio Radwańska zagra jeszcze miksta z Łukaszem Kubotem. Można pospekulować o ich szansach?
(śmiech) Jak najbardziej, choć będzie to klasyczne wróżenie z fusów, bo Agnieszka i Łukasz równie dobrze mogą zdobyć medal, jak i odpaść na samym początku. [rozmawialiśmy na kilkanaście godzin przed ich pierwszym meczem – red.]. Oni nawet nigdy wcześniej ze sobą nie grali. Na starcie wiemy jednak, że Agnieszka ma sobie i wszystkim coś do udowodnienia po nieudanym występie w singlu, a Kubot – który jest stuprocentowym profesjonalistą – czuje niedosyt po deblu, bo na pewno liczył na coś więcej, niż druga runda. Dla niego to w dodatku być może ostatnie igrzyska. Ostatnia szansa na medal, a medal na igrzyskach to mega sukces. Nieważne, jakiego koloru.

polecane: FLESZ: Niebawem zmiana czasu, jedna z ostatnich

Wideo

Materiał oryginalny: Rio 2016. Radwańska za bardzo chciała, Janowicz pokazał charakter [ROZMOWA] - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Ł
Łodzianin

Prawda jes tak że nie zarobi na olimpiadzie tyle co na turniejach. Nie chcąc robić sobie czarnego PR wciska nam kit że jest ambitna. To po prostu szczyt bezczelności!

T
Trybson

Panie kochany.. kto tu mówi o medalu.. tu chodzi o styl i ambicję.. jak to ładnie powiedział Karol Bielecki.. "po prostu bardzo chcę" i to było widać! ...ps. 3 Olimpiady to prawie jak wielki.. anty szlem.

Dodaj ogłoszenie