Rio 2016. „Padły mocne słowa”. Konrad Czerniak o tajemniczym zniknięciu z listy startowej

Przemysław Franczak, Rio de JaneiroZaktualizowano 
- Byłem zgłoszony do setki kraulem, ale zostałem wycofany z listy – opowiada o kulisach dziwnej sprawy pływak Konrad Czerniak. W półfinałach na 100 m st. motylkowym był 10.

Mówili o Panu: ostatnia nadzieja Polaków na medal w pływaniu. Niestety, nie popłynie Pan w finale stu metrów stylem motylkowym.
Wielka szkoda. Myślałem, że jestem gotowy na szybsze pływanie, na lepszy wynik. Z mojej perspektywy wyglądało to nawet nieźle, ale czas nie był adekwatny do tego, jakie miałem odczucia na dystansie. Jestem rozczarowany. Popłynąłem lepiej niż rano w eliminacjach, aczkolwiek czas nie był dużo lepszy.

Rio to kolejne po Londynie olimpijskie rozczarowanie.
Jestem ambitnym zawodnikiem, chciałem, jak najlepiej, Niestety, nie wyszło. Drugie igrzyska zmarnowana szansa. Z drugiej strony nie mam do siebie pretensji. Trenowałem ciężko, trenowałem dobrze, żadnych przerw nie miałem. Dobrze to wyglądało na mistrzostwach Europy (srebrny medal – red.), ale celowaliśmy w igrzyska.

Zamieszanie z brakiem zgłoszenia do wyścigu na 100 m kraulem, nie miało wpływu na Pańską formę? W głowie to nie siedziało?
Nie lubię gdybać.

Tu nie chodzi o gdybanie. Sam start miał być przecież przetarciem przed najważniejszą próbą.
Na pewno lepiej by było, gdybym wcześniej zapoznał się z obiektem, może tę stówkę rano byłoby mi łatwiej popłynąć i wieczorem też byłoby lepiej. Długo czekałem na ten start, cztery dni, trochę dało mi się to we znaki.

Przed wyścigiem sprawdzał Pan, czy jest na liście startowej?
Listę startową na sto metrów „motylem” sprawdziłem od razu, gdy zostałem wycofany ze stu kraulem. Bo to nie jest tak, że nie zostałem zgłoszony. Byłem na listach zawodników zgłoszonych, która ukazała się dwa tygodnie, czy półtora tygodnia przed samymi startami, więc w spokoju przygotowywałem się do zawodów i moich dystansów. I nagle jak grom z nieba spadła ta informacja. Siostra zadzwoniła i zapytała: „Dlaczego cię nie ma na liście?”. Jak to mnie nie ma, pytam ją, sprawdź jeszcze raz. Pojawiały się jakieś rozbieżne informacje, więc sam sprawdziłem na liście oficjalnej – nie ma mnie. Po odprawie technicznej nie dało się już z tym nic zrobić.

Pierwsza reakcja?
Od razu zadzwoniłem do kierownika ekipy i do mojego trenera. Trener był w wielkim szoku, podobnie jak ja. Nie dowierzałem, po prostu.

Ustaliliście, co się stało?
Nie jest to miła sytuacja. Zdarzyła się może nie pierwszy raz w historii, ale na pewno nie powinna mieć miejsca. Trenowałem całe życie, żeby startować z najlepszymi, a ktoś odebrał mi taką szansę, ot tak. Poprzez złą decyzję, poprzez to, że ten ktoś myślał, że nie chcę płynąć tego dystansu. Nie skonsultował tego ani ze mną ani z moim trenerem.

Iskry leciały?
Nie chcę zdradzać szczegółów. Ale były mocne słowa. Przede wszystkim jednak było uczucie, że to jest jakieś przywidzenie.

To była pomyłka czy zła wola tego kogoś?
Pomyłka, tak mi się wydaje. Sprawa do wyjaśnienia przez Polski Związek Pływacki. Ja nie wiem, co powiedzieć.

Co się w ogóle stało z polskim pływaniem w Rio? Radosław Kawęcki i Jan Świtkowski mieli walczyć o medale, a odpadli w eliminacjach.
Na pewno nie poprawiło to atmosfery, szło to w dół trochę. Ale też nie jest to pytanie do mnie. Trenowałem w Hiszpanii, byłem odłączony, nie jestem trenerem. Jednak w ostatnich dniach przed igrzyskami na treningach wyglądało to naprawdę fajnie. Ostatnie, czego bym się spodziewał, to takiego występu polskiej ekipy. Mamy jeszcze sztafetę, więc wierzę, że nie wszystko stracone.

A co po Rio?
Na pewno jest czas do przemyśleń, aczkolwiek nie czuję się zmęczony pływaniem, nadal daje mi ono dużo satysfakcji. Tylko nie zawsze wychodzi. Jeżeli będę kontynuował karierę, będę myślał na pewno o Tokio. 2020 rok wydaje się dziś bardzo odległy, ale czas szybko leci. Jeżeli będę w stanie pływać na wysokim poziomie, to będę chciał trenować do następnych igrzysk.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Materiał oryginalny: Rio 2016. „Padły mocne słowa”. Konrad Czerniak o tajemniczym zniknięciu z listy startowej - Gazeta Krakowska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

t
tadzio r toruń

Na wstępie wszystkiego dobrego, pomyłka w zgłoszeniu do startu nie wybaczalna , poza tym pytanie czy  to też dobra zmiana ? no może mniej od braci zielonych w tym "dźwiganiu" , "rzeczywistości".

Dodaj ogłoszenie